Stan wyjątkowy. Premier Morawiecki: obozowisko przy Usnarzu Górnym to przykrywka

Polska
Stan wyjątkowy. Premier Morawiecki: obozowisko przy Usnarzu Górnym to przykrywka
Straż Graniczna
Materiały Straży Granicznej z Usnarza Górnego

- Każdy dzień na granicy z Białorusią, to kolejne prowokacje białoruskie, których liczby idą w setki. Tylko od początku sierpnia liczba udaremnionych prób nielegalnego przekroczenia granicy wyniosła 4 tys. - mówił premier Mateusz Morawiecki na konferencji prasowej w poniedziałek.

Na wspólnym briefingu prasowym z szefem MSWiA i komendantem głównym Straży Granicznej. Premier mówił, że migranci "są ściągani na granicę polską". tłumaczył, że obozowisko w okolicach Usnarza Górnego to "swego rodzaju przykrywka dla zorganizowanej akcji służb białoruskich". Premier dodawał, że słowa te potwierdzają zdjęcia wykonane na granicy.

 

- Takich miejsc Białorusini planowali stworzyć więcej. Prób nielegalnego przekraczania granicy, współpracy z przemytnikami ludzi zidentyfikowaliśmy bardzo wiele. Zatrzymujemy osoby, które są na służbie służb białoruskich - mówił szef rządu.

 

 

- Po raz kolejny apelujemy do władz Białorusi o zaprzestanie tych prób i o przyjęcie naszej pomocy humanitarnej, która w wielu miejscach czaka na możliwość przedostania się przez granicę Białoruską - powiedział.

"Tak napiętej sytuacji nie mieliśmy od 30 lat"

Morawiecki przekazał, że dziś w Sejmie PiS będzie apelował do wszystkich sił politycznych, aby wsparły stan wyjątkowy. Dodawał, że nie przez ćwiczenia Zapad-21 rząd nie spodziewa się spadku napięcia na granicy.

 

 

- Ćwiczenia mogą wiązać się z licznymi prowokacjami. Komendant główny informował, że w pobliżu granicy już dziś słychać wybuchy. Lepiej zapobiegać niż leczyć, stąd decyzja o wprowadzeniu stanu wyjątkowego - dodawał premier.

 

- Tak napiętej sytuacji na granicy z Białorusią nie mieliśmy od 30 lat - dodawał premier, podkreślając, że Polska ma pełne wsparcie UE i Komisji Europejskiej.

 

ZOBACZ: Podlasie. Straż Graniczna wezwała karetkę dla Kongijki, która próbowała przekroczyć granicę

 

Zwracając się do opozycji apelował, by "postępować solidarnie i odpowiedzialnie w obliczu tak trudnej sytuacji na wschodniej granicy". - Nie musimy się zgadzać we wszystkim, ale na Boga powinniśmy chronić polskiej granicy - mówił.

Kamiński: zatrzymano 13 osób

Szef MSWiA Mariusz Kamiński przekazał, że ostatniej doby 152 osoby próbowały przekroczyć polską granicę.

 

- W zasadzie w stu procentach próby te zostały uniemożliwione przez naszych funkcjonariuszy i żołnierzy. Tylko w jednym przypadku - obywatelki Konga, którą znaleziono w pasie granicznym ze skręconą nogą - ta osoba została zatrzymana i została podjęta niezbędna pomoc medyczna udzielona tej osobie - poinformował Kamiński.

 

Szef MSWiA zaznaczył, że "jeśli chodzi o okres wprowadzenia stanu wyjątkowego, to mieliśmy do czynienia z 457 próbami nielegalnego przekroczenia naszej granicy. W 443 przypadkach próby te zostały uniemożliwione, zatrzymano 13 osób - w tym 12 obywateli Iraku i wspomnianą obywatelkę Konga" - powiedział.

"Jestem pod wrażeniem współpracy"

- Stan wyjątkowy bardzo skutecznie umożliwia wyłapywanie osób związanych ze zorganizowanymi grupami przestępczymi, które docierają do miejscowości nadgranicznych, gdzie przedstawiciele tych grup czekają na nielegalnych migrantów licząc na to, że przekroczą skutecznie naszą granicę i czekają z transportem, żeby ich odebrać i przewieźć w głąb Polski w kierunku państw UE - mówił szef MSWiA.

 

Jak poinformował Kamiński, od kilku tygodni zatrzymano 66 takich osób, a w ostatnich dniach osiem. - Osobom tym zostały postawione zarzuty. 11 osób zostało tymczasowo aresztowanych. W większości są to obywatele państw postsowieckich: Ukraińcy, Gruzini, Tadżycy, Turkmeni, Czeczeni. Te osoby są efektywnie zatrzymywane. Te osoby w nocy podjeżdżają do miejscowości nadgranicznych, czekają w określonych lokalizacjach na tych, którzy mieliby przejść granicę - mówił.

 

Kamiński przekazał, że spotykał się z funkcjonariuszami pełniącymi służbę na granicy. - Jestem pod wrażeniem znakomitej współpracy wszystkich służb i skuteczności działania - podkreślił. Dodał, że współpraca układa się znakomicie także z lokalnymi samorządami i mieszkańcami przygranicznych terenów.

"Zapłacili 40 tys. za wjazd do UE"

Minister przekonywał, że "nie ma najmniejszych wątpliwości", że osoby przebywające na granicy współpracują ze służbami białoruskimi.

 

- Nasi strażnicy graniczni prowadzą rozmowy z osobami, które zostały zatrzymane w ostatnich tygodniach na granicy. Wyłania się obraz dość ponury. Większość z tych osób, które zostały zatrzymane na terytorium Polski, nielegalnie przekroczyły naszą granicę, są to w większości obywatele Iraku, którzy, jak wspominałem, kilkakrotnie dotarli z Bagdadu do Mińska samolotami - powiedział Kamiński.

 

- Pewną grupę, nie większościową stanowią obywatele Afganistanu. Natomiast proszę nie wiązać obecności na granicy tych obywateli z wydarzeniami, które mają miejsce w tej chwili w Afganistanie - zaznaczył szef MSWiA.

 

ZOBACZ: Usnarz Górny. Zmniejsza się liczba aktywistów apelujących o pomoc migrantom

 

Ja mówił, "wydaje się, że większość Afgańczyków, którzy w tej chwili są na Białorusi i usiłują nielegalnie przekroczyć granicę polską, są to osoby, które od wielu lat przebywają na terenie Rosji". - Przebywają tam legalnie, pracują tam zawodowo, natomiast zostały im złożone propozycje, aby za opłatą mogły dotrzeć do Europy Zachodniej - powiedział.

 

Wskazał, że taki koszt wynosi kilka tysięcy dolarów. - Przeciętnie jest to koszt około 5-5,5 tys. dolarów od osoby. Od rodziny jest to 15-20 tys. dolarów. Mamy też rodzinę, która zapłaciła 40 tys. dolarów za przerzucenie jej na teren Unii Europejskiej - dodał.

 

Zdaniem szefa MSWiA mamy do czynienia z możliwością poważnego kryzysu na terenie Unii Europejskiej.

Stan wyjątkowy na granicy

Od czwartku w przygranicznym pasie granicznym z Białorusią, czyli w części województw podlaskiego i lubelskiego, zaczął obowiązywać stan wyjątkowy. Obejmuje on 183 miejscowości. Został wprowadzony na 30 dni na mocy rozporządzenia prezydenta, wydanego na wniosek Rady Ministrów. Rząd argumentował to sytuacją na granicy z Białorusią, gdzie reżim Łukaszenki prowadzi "wojnę hybrydową", używając do tego migrantów, a także zbliżającymi się manewrami wojskowymi Zapad. Wskazywano, że Polska musi zapewnić bezpieczeństwo swojej wschodniej granicy, która jest jednocześnie granicą UE.

 

ZOBACZ: Spór o stan wyjątkowy na granicy z Białorusią. "Nie ma konstytucyjnych przesłanek"

 

Zgodnie z konstytucją stan wyjątkowy można wprowadzić, gdy w sytuacjach szczególnych zagrożeń środki konstytucyjne są niewystarczające. Rozporządzenie o wprowadzeniu stanu wyjątkowego może uchylić Sejm, izba zajmie się tą kwestią w poniedziałek.

 

Na obszarze obowiązywania stanu wyjątkowego dorośli muszą nosić przy sobie dokument tożsamości, a uczące się młodzież poniżej 18 lat legitymację szkolną. Obowiązuje również zakaz przebywania na tym obszarze innych osób niż mieszkańcy lub do tego uprawnieni. Zawieszono tam możliwość organizowania zgromadzeń publicznych oraz imprez masowych. Nie można również filmować i fotografować "określonych miejsc, obiektów lub obszarów".

bas/Polsatnews.pl/PAP
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze

Przeczytaj koniecznie