Stan wyjątkowy. Wąsik i Kamiński o szczegółach

Polska
Stan wyjątkowy. Wąsik i Kamiński o szczegółach
PAP/Wojciech Olkuśnik
Minister spraw wewnętrznych i administracji Mariusz Kamiński

- Zostanie wprowadzony zakaz przebywania na obszarze objętym stanem wyjątkowym od północy z czwartku na piątek wszystkich osób poza mieszkańcami. Wprowadzimy też zakaz utrwalania za pomocą środków technicznych wyglądu lub innych cech określonych miejsc, obiektów lub obszarów granicznych oraz osób je strzegących - zapowiedział wiceszef MSWiA Maciej Wąsik, odnosząc się do stanu wyjątkowego.

Prezydent Andrzej Duda podpisał w czwartek rozporządzenie o wprowadzeniu stanu wyjątkowego w przygranicznym pasie z Białorusią, czyli w części województw podlaskiego i lubelskiego. Pas obejmie 183 miejscowości (115 w woj. podlaskim i 68 w woj. lubelskim).

 

Podczas konferencji prasowej Kamiński podkreślił, że "nie pozwoli na to, by bezpieczeństwo naszych obywateli mieszkających w pobliżu granicy z Białorusią było zagrożone".

 

ZOBACZ: Łukaszenka: Rosja dostarczy Białorusi ogromną ilość uzbrojenia

 

Szef MSWiA na konferencji po ogłoszeniu decyzji prezydenta podkreślił, że po opublikowaniu w Dzienniku Ustaw rozporządzenia prezydenta rozpocznie się procedura związana z wydaniem rozporządzenia wykonawczego Rady Ministrów, która doprecyzuje, jakie rygory i nakazy będą wprowadzane w wyniku decyzji prezydenta.

 

- Nie pozwolimy na to, żeby Polska była kolejnym szlakiem masowego przerzucania nielegalnych migrantów na teren UE - zapowiedział.

"Na Białorusi nie ma wojny domowej"

- Na Białorusi i w okolicy nie ma wojny domowej, która uzasadniałaby to, żeby ludzie z różnych części świata szukali pomocy. Jest inaczej. Reżim Łukaszenki w odwecie (…) chce wrócić do sytuacji z 2015 roku (kryzysu migracyjnego - red.) - mówił.

 

- Mamy w pamięci setki tysięcy nieszczęsnych ludzi, którzy z całego świata zaczęli szturmować UE. Łukaszenko chce to powtórzyć - ocenił.

 

ZOBACZ: Piotr Müller: na Białorusi przebywa najprawdopodobniej ok. 10 tys. migrantów

 

W żadnym wypadku, jak wskazał, problem nie dotyczy 30 osób przebywających po białoruskiej stronie granicy z Polską na wysokości Usnarza Górnego. - To jest czubek czubka góry lodowej, który chciałby nam zafundować Łukaszenko - podkreślił Kamiński.

 

Dodał jednak, że "chce uspokoić opinię publiczną".

 

- Działamy w sposób adekwatny do sytuacji. Stanowczy tam, gdzie trzeba. Środki, po które zwróciliśmy się do prezydenta i, które będą wynikały z rozporządzenia, są przemyślane. Skutecznie doprowadzą do ustabilizowania sytuacji na granicy z Białorusią - zaznaczył.

"Wielkie manewry wojskowe" jednym z powodów stanu wyjątkowego

Szef MSWiA zaznaczył, że wprowadzenie stanu wyjątkowego służy zapewnieniu bezpieczeństwa na polskiej granicy, integralności polskiej granicy i zapewnieniu bezpieczeństwa obywatelom przygranicznych miejscowości.

 

Dodał, że jednym z powodów wprowadzenia stanu wyjątkowego są "wielkie manewry wojskowe, jakie odbywają się za naszą wschodnią granicą".

 

- Aktywna część tych ćwiczeń rozpocznie się 10 września. W tych ćwiczeniach - jednych z największych od wielu lat prowadzonych przez armię rosyjską - będzie brało udział ok. 200 tys. żołnierzy. Ważnym elementem manewrów, jakie armia rosyjska będzie odbywała za naszą wschodnią granicą są manewry, które będą się odbywały bezpośrednio na Białorusi i - chcę to bardzo mocno podkreślić - bezpośrednio przy naszej granicy - powiedział.

 

ZOBACZ: Ambasador Polski przy UE: w PE obawy ws. możliwych prowokacji podczas manewrów Zapad-2021

 

Dodał, że strona polska zna scenariusze manewrów. - Wiemy, że znacząca część tych ćwiczeń będzie odbywała się w okolicach Brześcia i Grodna. W okolicach Brześcia, to jest 3 km od naszej granicy. Wiemy również, że będą ćwiczone scenariusze z udziałem wojsk specjalnych białoruskich i rosyjskich dotyczące - wedle tych scenariuszy - przenikania grup dywersyjnych z terenu Polski na teren Białorusi. Wiemy, że po drugiej stronie granicy rządzą ludzie niesłychanie emocjonalni, którzy są gotowi posunąć się do różnego typu emocjonalnych i nieprzemyślanych, radykalnych decyzji - powiedział.

 

Kamiński zaznaczył też, że Polska musi być przygotowana na każdy scenariusz rozwoju wydarzeń i na każdą prowokację graniczną.

 

- Musimy mieć poczucie jako państwo, że nasza granica wschodnia jest granicą dobrze przygotowaną na rożnego typu ewentualność. Stąd duża liczba żołnierzy, funkcjonariuszy SG i policjantów - stwierdził.

"Musimy na trzydzieści dni zamrozić pewne formy życia społecznego"

- Chcemy, aby nasi funkcjonariusze, żołnierze mieli swobodę działania w tych niezwykle trudnych warunkach i bardzo napiętej atmosferze międzynarodowej -  mówił podczas konferencji Mariusz Kamiński. Wyjaśnił, że celem jest to, aby na terenie bezpośrednio przylegającym do granicy nie znajdowały się osoby, które nie mają żadnego uzasadnienia, aby tam się znajdowały. - Musimy na trzydzieści dni zamrozić pewne formy życia społecznego, takie jak zgromadzenia publiczne, imprezy masowe - dodał.

 

- Wprowadzamy rygory, że na terenie tych miejscowości mogą przebywać i w miarę normalnie funkcjonować ci mieszkańcy, którzy tam na stałe funkcjonują, wykonuj swoją pracę zawodową, w minimalnym stopniu ograniczając ich prawa obywatelskie - wskazał.

 

ZOBACZ: Granica z Białorusią. Montują tajemnicze urządzenia z antenami

 

Szef MSWiA poinformował, że dzisiaj odbyła się wideokonferencja kierownictwa resortu spraw wewnętrznych, Komendanta Głównego Straży Granicznej i Komendanta Głównego Policji z przedstawicielami wszystkich samorządów miejscowości nadgranicznych. - Kilkudziesięciu wójtów, burmistrzów, jak również starostów przygranicznych powiatów wzięło udział w tej telekonferencji. Przedstawiliśmy im założenia rozporządzenia, które dziś będzie wydane - mówił Kamiński.

 

- Myślę - to jest moja opinia, ale potwierdzona przebiegiem spotkania - że ci liderzy, lokalne autorytety, liderzy opinii publicznej przyjęli działania, które zamierza podjąć rząd z dużym zrozumieniem i akceptacją - podkreślił szef MSWiA.

 

- W opinii Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji, funkcjonariuszy Straży Granicznej i żołnierzy, którzy na co dzień stykają się z mieszkańcami tych miejscowości, te działania są absolutnie przyjmowane ze zrozumieniem. Mieszkańcy tych terenów wiedzą, że jest to z uwagi na ich bezpośrednie bezpieczeństwo - wskazał Mariusz Kamiński.

 

- Osoby niezwiązane na stałe życiowo i zawodowo z miejscowościami przy granicy z Białorusią, w których wprowadzono stan wyjątkowy, będą musiały opuścić ten teren do północy - podkreślił.

"Oni mimowolnie mogą sobie zrobić krzywdę"

Szef MSWiA na konferencji odniósł się też do kwestii tzw. aktywistów granicznych. Podkreślił, że nie mogą być tolerowane działania polegające na tym, że "przychodzą osoby, niszczą instalacje graniczne, niszczą popełniając przestępstwo".

 

- Nie możemy tolerować sytuacji, że po pasie granicznym biegają osoby infantylne i nieodpowiedzialne, które mogą sprowokować - mimo swojej woli - incydent graniczny o bardzo poważnym charakterze, w tym incydent zbrojny - powiedział Kamiński.

 

- Muszę i mam obowiązek uprzedzić tych ludzi. Oni mimowolnie mogą sobie zrobić krzywdę, mimowolnie mogą wywołać bardzo poważny międzynarodowy konflikt - dodał.

 

ZOBACZ: Mieli niszczyć zasieki na granicy z Białorusią. Prokuratura wnioskuje o areszt

 

Zaznaczył, że organizacja zgromadzeń, czy prowadzenie działalności dziennikarskiej, będzie dopuszczalne w pewnym oddaleniu od granicy. - To będziemy egzekwowali - powiedział szef MSWiA.

 

Kamiński powiedział też, że podobne działania podjęły władze na Litwie i na Łotwie. - Kolejność wprowadzania pewnych obostrzeń wynika z logiki rozwoju wydarzeń. Nie chcieliśmy nadmiernie regulować tych spraw, nie chcieliśmy działać histerycznie, szybko, żeby nie być posądzani właśnie o podejmowanie działań emocjonalnych, bo to nie ma miejsca - zaznaczył Kamiński.

 

Odpowiadając z kolei na zarzut opozycji dotyczący m.in. braku zorganizowania sejmowej komisji w tej sprawie poinformował, że w poniedziałek w Sejmie odbędzie się debata, na której zostaną przedstawione szczegółowe argumenty.

Stan wyjątkowy. Jakie zakazy?

Z kolei wiceszef MSWiA Maciej Wąsik przedstawił szczegółowe ograniczenia.

 

Wśród nich wymienił przede wszystkim zawieszenie prawa do organizacji zgromadzeń publicznych, zawieszeni prawa do organizacji imprez masowych, artystycznych i rozrywkowych.

 

Ponadto obowiązywał będzie zakaz utrwalania, nagrywania i fotografowania obiektów i obszarów obejmujących infrastrukturę graniczną, w tym również wizerunków funkcjonariusz Straży Granicznej, policji i żołnierzy WP. Rozporządzenie wprowadzi również ograniczenie dostępu do informacji publicznej dotyczącej czynności prowadzonych na obszarze objętym stanem wyjątkowym związanych z ochroną granicy państwowej oraz zapobieganiem i przeciwdziałaniem nielegalnej migracji.

 

Obowiązywać będzie również zakaz przebywania na obszarze objętym stanem wyjątkowym przez całą dobę, z wyjątkami: osób mieszkających na terenie objętym stanem wyjątkowym; osób zapewniających obsługę urzędów administracji publicznej i ich jednostek organizacyjnych; osób przebywających w tych jednostkach w celu załatwienia spraw administracyjnych; osób pracujących zarobkowo w podmiotach prowadzących działalność gospodarczą na tym obszarze; osób wykonujących na stałe działalność gospodarczą na tym obszarze; osób świadczących usługi pocztowe, kurierskie, dostawcze i zaopatrzeniowe; osób posiadających nieruchomości na tym terenie; rolników pracujących w gospodarstwach rolnych; uczniów i studentów i ich opiekunów w czasie pobierania nauki; opiekunów dzieci do lat 3; osób uczestniczących w praktykach kultu religijnego, chrzcinach, ślubach, weselach czy pogrzebach.

 

ZOBACZ: Andrzej Duda: nie pozwolimy naruszać naszych granic. Nie będę tolerował prób destabilizacji

 

Będzie również możliwe odwiedzanie osób najbliższych - rodziców, dziadków, dzieci, wnuków oraz rodzeństwa. Wprowadzony zostanie obowiązek posiadania przy sobie dowodu osobistego lub innego dowodu tożsamości, w tym legitymacji szkolnej dla uczących się.

 

Wąsik podkreślił, że zakaz nie dotyczy służb ratowniczych, medycznych i osób w drodze do placówek ochrony zdrowia, a także osób jadących bezpośrednio na przejście graniczne lub z niego w głąb kraju.

 

Wiceminister zaznaczył, że w innych sytuacjach "zawsze właściwy miejscowo komendant placówki Straży Granicznej będzie mógł wydać pozwolenie na wjazd na teren, gdzie będzie obowiązywał stan wyjątkowy".

 

Osoby, które nie podpadają pod żadną kategorię z tej listy, będą musiały opuścić teren, gdzie obowiązuje stan wyjątkowy do północy w nocy z czwartku na piątek.

ac/polsatnews.pl/Polsat News
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze

Przeczytaj koniecznie