Sąd: dom dziecka lepszy niż... dziadkowie z rodzeństwem!

Polska
Sąd: dom dziecka lepszy niż... dziadkowie z rodzeństwem!
"Interwencja"
"Złożyliśmy wniosek, że ją chcemy, a ona ciach i już do rodziny zastępczej poszła".

Państwo Bożena i Jerzy Serejkowie z Ostrołęki desperacko walczą o najmłodszą, obecnie 4-letnią wnuczkę Gabrysię. Od 12 lat są rodziną zastępczą dla wnuków: 18-letniej Oliwii, 17-letniego Kacpra i 14-letniego Huberta, ale według sądu dla Gabrysi lepszy od rodziny jest... Rodzinny Dom Dziecka. Materiał "Interwencji".

Matka rodzeństwa, a zarazem córka państwa Serejków, jest pozbawiona władzy rodzicielskiej. Ojciec dzieci również.

 

- Oni zerwali z nami kontakt w ogóle - mówi "Interwencji" Bożena Serejko.

 

- Chciałbym, żeby się wytłumaczyła, dlaczego porzuciła nas wszystkich - dodaje 17-letni Kacper.

Dziewczynka trafiła do domu dziecka

W 2019 roku dziadkowie dowiedzieli się, że ich córka urodziła kolejne dziecko, Gabrysię. Dziewczynka również trafiła do państwowego domu dziecka. Była już tam ponad rok. Dla dziadków było oczywiste, żeby opiekować się najmłodszą wnuczką.

 

- Złożyliśmy wniosek, że ją chcemy, a ona ciach i już do rodziny zastępczej poszła. Miała ponad rok - wspomina Jerzy Serejko.

 

- Nie wiem, dlaczego od razu do nas nie trafiła. Nie mam naprawdę zielonego pojęcia i cały czas to pytanie mi siedzi w głowie: dlaczego? - mówi "Interwencji" Bożena Serejko.

 

ZOBACZ: Lubliniec: Karaluch utknął w uchu nastolatki. Siedział przez kilka dni

 

Gabrysia decyzją sądu trafiła do Rodzinnego Domu Dziecka w Warszawie. Dziadkowie cały czas walczą o zmianę postanowienia sądowego. Sąd przyznał im jedynie widzenia z wnuczką. Najpierw były osobiste, potem pandemia spowodowała, że odbywają się za pośrednictwem wideorozmów.

 

- Pierwszy raz to Gabrysia i buziaki mi przysyłała. Żona pyta: "Gabrysiu, a jak już uspokoi się z tą pandemią, czy dziadek może przyjechać?". To z uśmiechem takim mówiła, że "tak" - opowiada "Interwencji" Jerzy Serejko.

 

- Podczas późniejszych spotkań Gabrysia przestała się w ogóle odzywać. Na ostatnim chowała się za łóżeczkiem do wózka, a w połowie spotkania sobie wyszła - dodaje 18-letnia Oliwia.

 

WIDEO - Sąd: dom dziecka lepszy niż... dziadkowie z rodzeństwem!

 

"Mam żal, że rozdzielają rodzeństwo"

Psycholog dziecięcy dr Aleksandra Piotrowska tłumaczy, że "więź dziecka z rodziną nie powstaje dzięki magii więzów krwi". - Dziecko, które nie ma bezpośredniego, fizycznego kontaktu z członkami swojej rodziny, w miarę upływu czasu będzie ich traktowało coraz chłodniej. Kontakt przez kamerkę absolutnie nie spełni swojej funkcji - mówi "Interwencji".

 

We wrześniu 2020 roku sąd postanowił, że Gabrysia ma pozostać w Rodzinnym Domu Dziecka. Jako powód wskazuje, że wiek dziadków jest nieodpowiedni do opieki nad tak małym dzieckiem i brak jest więzi między nimi. Wyrok jest nieprawomocny. Sąd do tej pory nie udzielił nam żadnej odpowiedzi.

 

ZOBACZ: Myśliwy zastrzelił 16-latka w sadzie. Nowe ustalenia "Interwencji"

 

- W bardzo wielu przypadkach, kiedy sąd ma orzekać, kto będzie sprawować pieczę zastępczą, mamy troszkę do czynienia z kwadraturą koła. Z jednej strony słuszna jest zasada, żeby różnica wieku między tym zastępczym rodzicem a dzieckiem nie była przepastnie wielka. No tak, ale z drugiej strony jest również zasada o kardynalnym znaczeniu, mianowicie zasada nierozdzielania rodzeństw. Są w naszym kodeksie rodzinnym i opiekuńczym takie zapisy - podkreśla w rozmowie z "Interwencją" dr Aleksandra Piotrowska, psycholog dziecięcy.

 

- Chciałabym powiedzieć, że mam żal, że rozdzielają rodzeństwo i nas jako dziadków. Jesteśmy w stanie ją wychować. Później pomoże jej Oliwia, zresztą ma dwóch braci do pomocy - zaznacza babcia Bożena Serejko.

 

- Jestem pełnoletnia i mogę nawet zostać jej prawnym opiekunem - dodaje 18-letnia Oliwia.

hlk/pdb/Polsat News/"Interwencja"
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Przeczytaj koniecznie