Afganistan. Talibowie przejęli kolejne miasto. UE wzywa ich do zaprzestania przemocy

Świat
Afganistan. Talibowie przejęli kolejne miasto. UE wzywa ich do zaprzestania przemocy
AP
Wojsko w miejscowości Herat. Afghanistan

Afgańskie władze poinformowały w nocy z czwartku na piątek o zdobyciu przez talibów kolejnej stolicy prowincji. W ich ręce wpadł położony na południu kraju Kandahar. Talibowie kontrolują już 12 spośród wszystkich 34 afgańskich prowincji - zaznaczono. Przedstawiciel UE ds. zagranicznych Josep Borrell wezwał w czwartek afgańskich talibów do natychmiastowego powrotu do rozmów i zaniechania przemocy.

Afgańskie władze poinformowały w nocy z czwartku na piątek o zdobyciu przez talibów kolejnej stolicy prowincji. W ich ręce wpadł położony na południu kraju Kandahar. Talibowie kontrolują już 13 spośród wszystkich 34 afgańskich prowincji - zaznaczono.

 

ZOBACZ: Afganistan. Źródło: Kabul oferuje talibom podział władzy w zamian za wstrzymanie przemocy

 

Laszkargah, 200-tysięczne miasto w południowo-zachodnim Afganistanie, w prowincji Helmand, zostało zdobyte w piątek przez talibów - podała agencja AFP. Lokalne władze i ludność cywilna mogą wycofać się z miasta w ciągu 48 godzin, gdy obowiązuje rozejm.

"Spełnia się najczarniejszy scenariusz"

Administracja USA przygotowuje się na upadek stolicy Afganistanu znacznie szybciej niż obawiano się jeszcze kilka tygodni temu - pisze dziennik "Washington Post". Rewizja oceny to efekt szybkich zdobyczy terytorialnych, jakie talibowie osiągają w całym kraju. Spełnia się najczarniejszy scenariusz o wojnie domowej.

 

Według obecnych i byłych urzędników USA zaznajomionych ze sprawą szybki rozpad bezpieczeństwa w Afganistanie spowodował rewizję już i tak ostrej oceny wywiadu przewidującej, że Kabul może zostać opanowany w ciągu 6-12 miesięcy od wyjścia z Afganistanu wojsk amerykańskich.

 

ZOBACZ: Afganistan. Atak rakietowy na Pałac Prezydencki w Kabulu

 

Jeden z urzędników, który podobnie jak inni wypowiedział się dla "WP" pod warunkiem zachowania anonimowości, powiedział, że wojsko amerykańskie ocenia obecnie, iż załamanie może nastąpić w ciągu 90 dni. Inni mówili, że może ono nastąpić w ciągu zaledwie miesiąca. Część przedstawicieli władz USA wskazała, że chociaż nie jest upoważniona do omawiania oceny, widzą sytuację w Afganistanie jako bardziej tragiczną niż w czerwcu, kiedy przedstawiciele wywiadu wskazywali, że upadek może nastąpić już w ciągu sześciu miesięcy po wycofaniu sił USA.

 

- Wszystko zmierza w złym kierunku - powiedziała jedna z osób zaznajomionych z nową oceną wywiadu wojskowego.

 

Ponura perspektywa pojawia się, gdy talibowie, ośmieleni wyjściem wojsk USA, systematycznie od maja odbijali tereny z rąk afgańskich sił rządowych, w tym w ciągu ostatnich dni dziesięć stolic prowincji.

 

Prezydent USA Joe Biden podkreślił jednak we wtorek, że jego decyzja o wycofaniu sił amerykańskich nie podlega dyskusji. Zaznaczył, że pomimo słabych wyników militarnych Afgańczyków, "nie żałuje" swej decyzji o zakończeniu 20-letniej kampanii i nie rozważa zmiany planów w świetle zdobyczy terytorialnych talibów. - Patrzcie, wydaliśmy ponad bilion dolarów w ciągu 20 lat. Wyszkoliliśmy i wyposażyliśmy w nowoczesny sprzęt ponad 300 tys. członków afgańskich sił. Afgańscy przywódcy muszą się zjednoczyć - oświadczył Biden.

 

W miarę jak bezpieczeństwo w Afganistanie ulega ciągłej erozji, rozmowy w łonie amerykańskiego rządu zwróciły się w stronę ambasady USA w Kabulu i tego, czy Waszyngton powinien utrzymać ją otwartą i na jak długo. Na razie Departament Stanu zakomunikował, że jego stanowisko pozostaje niezmienione. - Oczywiście jest to wymagające środowisko bezpieczeństwa - przyznał we wtorek rzecznik Departamentu Stanu Ned Price. - Codziennie oceniamy środowisko zagrożenia - dodał.

Brytyjski rząd wysyła żołnierzy celem ewakuacji Brytyjczyków

Decyzję taką podjęto w związku z postępującą ofensywą talibów, którzy w ciągu niespełna tygodnia przejęli kontrolę nad 12 spośród 34 stolic prowincji, a w czwartek zajęli Herat, trzecie co do wielkości miasto w kraju oraz Kandahar na południu, o czym powiadomił w czwartek rzecznik talibów.

 

W miniony piątek brytyjskie ministerstwo spraw zagranicznych zaleciło wszystkim Brytyjczykom opuszczenie Afganistanu, ale szacuje się, że nadal przebywa ich tam ok. 4 tys.

 

"Wojna w Afganistanie: Talibowie przejęli strategiczne miasto Ghazni na drodze do Kabulu" - napisano na Twitterze.

 

 

Minister obrony Ben Wallace powiedział, że ochrona obywateli brytyjskich, personelu wojskowego i byłego afgańskiego personelu pomocniczego jest priorytetem rządu i "trzeba zrobić wszystko, co w naszej mocy, aby zapewnić im bezpieczeństwo".

 

- Poleciłem rozmieścić dodatkowy personel wojskowy, aby wspierać obecność dyplomatyczną w Kabulu, pomóc brytyjskim obywatelom opuścić kraj i wspierać relokację byłych afgańskich pracowników, którzy ryzykowali życiem służąc u naszego boku - poinformował. Jak dodał przerzucanie żołnierzy do Afganistanu rozpocznie się w ciągu najbliższych dni.

Stany Zjednoczone też pomogą swoim obywatelom

Ministerstwo obrony poinformowało także, że brytyjska ambasada w Afganistanie zostanie znacząco zredukowana, ale pozostanie otwarta, zaś ambasador Laurie Bristow zostanie przeniesiony w bardziej bezpieczną okolicę w Kabulu.

 

ZOBACZ: Afganistan. Państwo Islamskie przyznało się do ataku rakietowego w Kabulu

 

Również w czwartek Stany Zjednoczone poinformowały, że wysyłają na lotnisko w Kabulu 3 tys. żołnierzy, którzy mają pomóc w ewakuacji specjalnymi samolotami znacznej liczby pracowników ambasady, a także afgańskich współpracowników Amerykanów.

Ofensywa talibów

Wcześniej w czwartek talibowie wkroczyli do Heratu, trzeciego pod względem wielkości miasta Afganistanu - poinformowały lokalne władze. Herat - położony na zachodzie Afganistanu i w odległości 150 km od granicy z Iranem - to stolica prowincji o tej samej nazwie, a także ważny ośrodek handlowy i komunikacyjny. Miasto zamieszkane jest przez blisko milion ludzi. W zdobytym później w czwartek Kandaharze mieszka 651 tys. ludzi.

 

W czwartek rano bojownicy talibscy przejęli też miasto Ghazni, stolicę prowincji o tej samej nazwie we wschodnim Afganistanie. Ghazni jest najbliżej położoną stołecznego Kabulu regionalną stolicą, którą talibowie zdobyli od rozpoczęcia ofensywy w maju, gdy zaczęło się ostateczne wycofywanie z Afganistanu sił międzynarodowej koalicji.

 

Błyskawiczna ofensywa talibów dążących do przejęcia kontroli nad całością krajów i w perspektywie - Kabulu, wymusiła konieczność ewakuacji obywateli USA i Wielkiej Brytanii, którzy jeszcze znajdują się na terytorium afgańskim oraz Afgańczyków, którzy współpracowali z zachodnimi strukturami. Waszyngton zapowiedział wysłanie do Afganistanu 3 tys. żołnierzy do nadzorowania tego procesu, Londyn wyśle 600 wojskowych.

USA zapewniły władze Afganistanu o stałym poparciu

W rozmowie telefonicznej, jaką szefowie resortów obrony i spraw zagranicznych odbyli w czwartek z prezydentem Afganistanu Aszrafem Ghanim, Lloyd Austin i Antony Blinken zapewnili go, że USA "nie przestaną inwestować w bezpieczeństwo i stabilność Afganistanu".

 

Ministrowie kontaktowali się z Ghanim, by wyjaśnić powody radykalnego zredukowania obecności amerykańskiej w Afganistanie i podjętej w czwartek decyzji o ewakuacji pozostających w tym kraju obywateli USA. Cały ten proces ma nadzorować 3 tys. żołnierzy USA.

 

ZOBACZ: Zaostrzenie kar za przestępstwa przeciwko środowisku. Opublikowano nowy projekt

 

Sekretarze obrony i spraw zagranicznych zapewnili, że obecny rząd Afganistanu może liczyć na determinację USA, jeśli chodzi o podtrzymanie więzi dyplomatycznych i współpracę w sferze bezpieczeństwa, w tym - w zwalczaniu terroryzmu.

 

Podkreślili zarazem, że w obliczu ofensywy talibów, którzy kontrolują już 12 prowincji spośród 34 regionów i zbliżają się do Kabulu, konieczna jest ewakuacja obywateli USA i intensyfikacja programu lotów specjalnych SIV dla Afgańczyków współpracujących uprzednio z Amerykanami, którzy otrzymali specjalne wizy imigracyjne do USA.

UE wzywa do zaprzestania przemocy

Trwająca ofensywa militarna talibów stoi w bezpośredniej sprzeczności z deklarowanym przez nich poszanowaniem wynegocjowanego porozumienia i procesu pokojowego z Doha. UE potępia coraz częstsze naruszenia międzynarodowego prawa humanitarnego i praw człowieka, w szczególności w kontrolowanych przez talibów miastach" - oznajmił Borrell.

 

Wezwał bojowników do "natychmiastowego wznowienia merytorycznych, regularnych i zorganizowanych rozmów", a także "natychmiastowego zaniechania przemocy" oraz do wdrożenia "trwałego zawieszenia broni".

 

- Te ciągłe ataki powodują niedopuszczalne cierpienia obywateli afgańskich i zwiększają liczbę uchodźców wewnętrznych oraz osób opuszczających Afganistan w poszukiwaniu bezpieczeństwa - zauważył szef unijnej dyplomacji.

 

Zadeklarował dalsze wsparcie dla narodu afgańskiego. Uzależnił je jednak od "poszanowania podstawowych praw wszystkich Afgańczyków", w tym kobiet, młodzieży i mniejszości.

 

- Niezwykle ważne jest zachowanie znaczących osiągnięć kobiet i dziewcząt z ostatnich dwóch dekad, w tym dostępu do edukacji. W przeciwnym razie, w przypadku przejęcia władzy siłą i przywrócenia islamskiego emiratu, talibowie staną w obliczu izolacji, braku międzynarodowego wsparcia oraz dalszego konfliktu i przedłużającej się niestabilności w Afganistanie - ostrzegł Borrell.

"Skoro się poddają, to są zadowoleni"

- Jeśli wielkie miasta padają tak szybko i praktycznie bez walki, to pokazuje to jedynie, że Afgańczycy są zadowoleni z przybycia naszego ugrupowania - powiedział w rozmowie z telewizją Al-Jazeera rzecznik talibów. Podkreślił, że "ścieżka politycznego uregulowania wciąż pozostaje otwarta".

 

Agencje przypominają, że większość stałych członków Rady Bezpieczeństwa ONZ apeluje o nadanie większego tempa negocjacjom, jakie od kilku dni toczą się z udziałem władz USA i talibów w Dosze" i zaprzestanie przez talibów ofensywy na stolice regionów.

 

Przedstawiciele talibów nie komentują tych apeli. W ciągu niespełna tygodnia przejęli oni kontrolę nad 12 z 34 stolic afgańskich prowincji, w tym nad siedmioma na północy kraju, która uchodziła do tej pory za najbardziej spokojną i bezpieczną część kraju, z niewielką liczbą talibów i mieszkańcami sprzeciwiającymi się obecności tam islamskich bojowników.

Pokój w zamian za część władzy

"Tak, rząd złożył propozycję Katarowi jako mediatorowi. Propozycja pozwala talibom podzielić się władzą w zamian za powstrzymanie przemocy w kraju" – powiedziało francuskiej agencji to źródło.

 

Na razie więcej szczegółów nie ujawniono.

 

ZOBACZ: Afganistan. Talibowie zaatakowali lotnisko w Kandaharze. Miasto może upaść

 

W czwartek rano bojownicy talibscy przejęli miasto Ghazni, stolicę prowincji o tej samej nazwie we wschodnim Afganistanie. Ghazni jest najbliżej położoną stołecznego Kabulu stolicą prowincji, którą bojownicy talibscy zdobyli od rozpoczęcia ofensywy w maju, gdy zaczęło się ostateczne wycofywanie sił zagranicznych, w tym amerykańskich, z Afganistanu. Wyjście tych sił ma zakończyć się do końca sierpnia.

 

W ciągu zaledwie tygodnia talibowie przejęli kontrolę nad 10 z 34 stolic afgańskich prowincji, w tym nad siedmioma na północy kraju, czyli w regionie, który w przeszłości zawsze stawiał im opór.

Niemcy: nie damy ani centa

Niemcy wspierają rocznie Afganistan kwotą 430 mln euro; kraj "nie jest w stanie przetrwać bez pomocy międzynarodowej" - powiedział minister w czwartek we wspólnym porannym programie telewizji ARD i ZDF.

 

W związku z ogromnymi zdobyczami terytorialnymi talibów od początku wycofywania wojsk międzynarodowych, Maas odniósł się do decyzji USA o wyjściu z Afganistanu: "Oznacza to, że wszystkie inne siły NATO również muszą opuścić kraj, ponieważ bez amerykańskiego potencjału (…) nikt nie może sam bezpiecznie wysłać tam swoich żołnierzy". Niemiecki rząd spodziewał się dłuższego rozmieszczenia sił, ale "nie mógł wyjść poza NATO".

 

ZOBACZ: Niemcy. Pracownik brytyjskiej ambasady aresztowany za współpracę z wywiadem Rosji

 

Od początku wycofywania międzynarodowych wojsk w maju Talibowie zajęli dużą część kraju. Ostatnio zdobyli stolicę prowincji Ghazni 150 kilometrów od bram stolicy Kabulu.

 

Setki tysięcy ludzi uciekają przed przemocą we własnym kraju. Sytuacja jest szczególnie niebezpieczna dla miejscowych, którzy pracowali dla zagranicznego wojska. "Ze względu na swoje zaangażowanie w Bundeswehrze w kraju ojczystym muszą teraz obawiać się o swoje życie i zdrowie. Maas podkreślił, że do tej pory wydano wizy dla 2500 osób. 1500 z nich jest już w Niemczech" - informuje ARD.

 

W związku z pogarszającą się sytuacją w Afganistanie Federalne Ministerstwo Spraw Zagranicznych wzywa obywateli Niemiec do pilnego i jak najszybszego opuszczenia Afganistanu. Od dłuższego czasu obowiązuje ostrzeżenie przed podróżą do Afganistanu.

aml/PAP, polsatnews.pl
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze

Przeczytaj koniecznie