Włochy: pogrzeb Lucii Mantione po 66 latach. Uczestniczyły w nim setki osób

Świat
Włochy: pogrzeb Lucii Mantione po 66 latach. Uczestniczyły w nim setki osób
pixabay/carolynabooth; Zdj. ilustracyjne
"Pamięć o Lucii nie zginęła" - zapewnia burmistrz miasteczka

Setki osób zgromadziły się w niewielkiej włoskiej miejscowości Montedoro na Sycylii, by pożegnać Lucię Mantionę. 13-latka została zgwałcona i zamordowana przez nieznanego sprawcę w 1955 r. Dekady temu miejscowy ksiądz nie zgodził się na katolicki pogrzeb. Duchowny tłumaczył, że śmierć była "zbyt gwałtowna".

6 stycznia 1955 r. Lucia wyszła z domu, by kupić pudełko zapałek. Gdy długo nie wracała, jej matka zaczęła szukać ją razem z mieszkańcami wioski.

 

ZOBACZ: USA: zmarł na COVID-19. Jego matka zorganizowała punkt szczepień na pogrzebie

 

- Pamiętam to, jakby to było dziś. Po sekundzie wszyscy w miasteczku wiedzieli, że Lucia zaginęła, płakali. Ja byłam przerażona - wspomina w rozmowie z "The Guardian" 73-letnia dziś Rosa Alba, która znała Lucię jako dziecko.

 

Ciało nastolatki znaleziono po trzech dniach w stodole położonej kilometr od Montedoro. Lucia przed śmiercią wykorzystano seksualnie. Została uduszona, gdy próbowała stawić napastnikowi opór.

"Zbyt gwałtowna" śmierć

Po sekcji zwłok ojciec zmarłej zwrócił się do proboszcza parafii z Montedoro, by ustalić szczegóły ceremonii pogrzebowej. Jednak ksiądz Don Vito Alfano odmówił przeprowadzenia pogrzebu. Powołał się na katolickie prawo i zakaz organizacji pochówku dla osób, które zginęły "w gwałtowny sposób".

 

 

W rozmowie z "The Guardian" o. Francesco Stabile, były profesor teologii na Uniwersytecie w Palermo tłumaczył, że była to stara zasada odnosząca się najczęściej do osób, które popełniły samobójstwo. - Niektórzy księża rozszerzali ją na osoby, które zostały zabite. Absurd sytuacji polegał na tym, że to w jaki sposób zostałeś zabity, nie świadczyło o tym, że to ty zrobiłeś coś złego. Niektórzy duchowni wierzyli, że nagła śmierć oddalała tę osobę od społeczności religijnej - dodawał.

 

Ostatecznie Lucia spoczęła na cmentarzu w Montedoro bez pogrzebu. Policja prowadziła śledztwo, ale bezskutecznie - wszystko wskazywało na to, że nastolatkę mógł zabić arystokrata, mający powiązania z mafią. Ze wspomnień świadków tamtych zdarzeń wynika, że ludzie "bali się cokolwiek powiedzieć".

"Pamięć o niej nie zginęła"

Mimo że sprawa została zamknięta, to społeczność Montedoro nie zapomniała o zbrodni. - Kiedy byliśmy dziećmi zabierano nas na cmentarz, gdzie składaliśmy kwiaty na jej grobie. Pamięć o niej nie zginęła, nawet wśród osób, które jej nie znały - wspominał burmistrz Montedoro Renzo Bufalino.

 

Sprawa organizacji katolickiego pochówku dla nastolatki odżyła kilka lat temu. Jej rówieśnicy Federico i Calogero Messana założyli bloga, na którym zbierali wspomnienia i dowody związane ze sprawą Lucii. Bracia wystosowali też list do biskupa prowincji Caltanissetta, prosząc o interwencję. Hierarcha przeprosił za sytuację z przeszłości i zapewnił, że w sprawie pochówku zwróci się do swoich przełożonych.

 

Okazja na odprawienie pogrzebu pojawiła się, gdy policjanci ponownie otworzyli śledztwo ws. śmierci nastolatki. Korzystając z czynności procesowych i ekshumacji zwłok, lokalnej społeczności udało się zorganizować ceremonię po 66 latach.

Morderstwo co trzy dni

Pierwszą osobą, która pożegnała Lucię Mantione była jej siostrzenica - 64-letnia Maria Lucia Mantione. Choć kobieta nigdy nie poznała ciotki, to nosi imię na jej cześć. - Mój ojciec, brat Lucii, cierpiał niewyobrażalnie. W pewnym momencie musiał przez to opuścić Montedoro i wyjechać na północ. Do końca swoich dni wspominał Lucię. Nie wyobrażałam sobie, że będę kiedykolwiek na jej pogrzebie - przekazała kobieta.

 

ZOBACZ: Pogrzeb rodziny z Borowców. Zabójca Jacek Jaworek wciąż nieuchwytny

 

Wyniesienie trumny z kościoła zostało nagrodzone brawami przez setki zgromadzonych. Był to największy pogrzeb w historii miasteczka. - Na pewno przejdzie do historii. Dziś wspominamy nie tylko Lucię, ale też wszystkie kobiety-ofiary morderstw we Włoszech - zapewnił burmistrz Bufalino.

 

Według raportu europejskiej organizacji Eures, od stycznia do października 2020 r. we Włoszech zostało zamordowanych 91 kobiet. Oznacza to, że do morderstwa dochodzi średnio co trzy dni. W większości przypadków, są za nie odpowiedzialni członkowie rodzin - w 94 proc. przestępcami są mężczyźni.

bas/ml//The Guardian/Polsatnews.pl
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze

Przeczytaj koniecznie