Francja. Kryzys sanitarny spowodował radykalizację antyszczepionkowców. "Mamy panikę moralną"

Świat
Francja. Kryzys sanitarny spowodował radykalizację antyszczepionkowców. "Mamy panikę moralną"
PAP/EPA/IAN LANGSDON
Protest przeciwników paszportów sanitarnych w Paryżu

We Francji grupa przeciwników szczepień nie tylko przeciwko koronawirusowi jest znaczna; kryzys sanitarny spowodował ich radykalizację - twierdzi francuski socjolog i autor książki "Apokalipsa kognitywna" Gerald Bronner. W ostatni weekend przez kraj przeszły manifestacje antyszczepionkowców. Protestujący nazywali prezydenta Emmanuela Macrona drugim Hitlerem.

- Forma protestów przeciwników paszportów sanitarnych jest szokująca - podkreśla Bronner. - Wyzwaniem przyszłości jest obrona konsensusu naukowego i racjonalna argumentacja w debacie publicznej w zakresie szczepień, ale również innych kwestii, np. klimatu - dodał naukowiec.

 

ZOBACZ: Francja. Parlament za obowiązkowymi szczepieniami medyków

 

W ostatni weekend manifestacje antyszczepionkowców zgromadziły ponad 160 tys. osób w całym kraju. Protestujący używali symboli żółtej gwiazdy Dawida stosowanej przez nazistów w czasie II wojny światowej do segregacji Żydów, a samego prezydenta Emmanuela Macrona nazywali drugim Hitlerem.

 

We francuskim regionie Var, m.in. w mieście Toulon pojawiły się plakaty przedstawiające Macrona jako nazistowskiego przywódcę. Francuski prezydent podejmuje kroki prawne przeciwko operatorowi billboardów, który wywiesił plakaty.

 

Michel-Ange Flori powiedział lokalnej gazecie, że został wezwany przez lokalną policję. "Potwierdzili, że była skarga z Pałacu Elizejskiego" - potwierdził. 

Rola internetu i mediów społecznościowych

- Jak ważna jest obrona konsensusu naukowego przez autorytety, dziennikarzy oraz media, w tym media internetowe, pokazują wymagania dotyczące tzw. zbiorowej odporności przeciwko koronawirusowi ustalone przez naukowców na poziomie 90 proc. Jeszcze nam dużo brakuje do tego poziomu - podkreśla Bronner.

 

- Internet i media społecznościowe pozwalają zaistnieć grupie przeciwników szczepień w przestrzeni publicznej i "głośno krzyczeć", podobnie jak radykałowie religijni, uzyskują oni dostęp do szerokiego grona odbiorców, mimo iż stanowią społeczną mniejszość. Jestem przeciwny cenzurze, ale uważam, że powinna istnieć pewne regulacja informacji pojawiających się na platformach i w wyszukiwarkach - mówi Bronner.

 

ZOBACZ: Macron i prezydent Iranu na liście celów Pegasusa?

 

- W kilkadziesiąt godzin od ogłoszenia rozszerzenia obowiązku paszportów szczepionkowych ponad 3 mln osób zapisało się na szczepienia, jednak zwolennicy szczepień nie są tak głośni jak radykałowie, którzy publikują w sieci ogromne ilości nagrań i niesprawdzonych informacji. Potrzebujemy ich naukowej weryfikacji - podkreśla socjolog.

Umożliwienie odzyskania wolności

- Fałszywie pojmowana wolność przez antyszczepionkowców stanowiących mniejszość staje się terrorem - wskazuje Bronner, którego zdaniem "wolność sanitarna", jak każda wartość, staje się ideologiczna, a czasem nawet nomen omen "śmiertelna", gdy jest bezwarunkowo broniona. - Hobbes opisał dywagacje na temat wolności jednostki i ogółu w "Lewiatanie", kiedy wskazał, że nieuregulowana wolność nieuchronnie prowadzi do najgorszej tyranii - przypomina socjolog.

 

 

- Regulacja wolności jednostki jest konieczna, gdy wyrażanie indywidualnego egoizmu może poważnie zaszkodzić interesom wszystkich. Jesteśmy tyranizowani przez wirusa, który zagraża naszemu zdrowiu, naszej wolności poruszania się, naszej radości życia i nie tylko - tłumaczy socjolog.

 

ZOBACZ: Piotr Müller: nie można wykluczyć modelu francuskiego ws. szczepień w Polsce

 

Według Bronnera nie chodzi tu o pozbawienie wolności współobywateli, ale o umożliwienie niektórym z nich jej odzyskania. - Czy pod pretekstem, że niektórzy są przeciwni, powinniśmy ryzykować naruszenie wolności wszystkich? Obawa, że paszport sanitarny doprowadzi do sytuacji dyskryminacji rozumianej karykaturalnie i definiowanej przez użycie przez niektórych terminu "apartheid" czy "Holokaust" nie wydaje mi się uzasadniona, ponieważ środki te są tylko tymczasowe, to nie jest esencjalizacja jednostek - uważa Bronner.

 "To jednocześnie komiczne i dramatyczne"

Debatę na temat wolności obywatelskich zagrożonych "przez tyranię paszportu sanitarnego" socjolog nazywa "panika moralną". - Ta panika moralna ujawnia się, gdy kilku komentatorów skupia się na drobnych aspektach problemu, tracąc poczucie rzeczywistości. To jednocześnie komiczne i dramatyczne - podsumowuje socjolog.

 

- Kryzys sanitarny ujawnił również niezauważone wcześniej podobieństwo ideologiczne między skrajną lewicą, a skrajna prawicą - podkreśla Bronner.

 

ZOBACZ: Zmiany we Francji. 30 mln osób nie wejdzie do kin, restauracji i sklepów

 

- Argumentacja partii Le Pen jest zbliżona do ugrupowania Francja Nieujarzmiona Jean-Luca Melenchona, podobnie jak w kwestii leku hydrochlorochiny czy paszportów szczepionkowych, choć ani Le Pen ani Melenchon nie są antyszczpionkowcami - tłumaczy Bronner.

 

- Wydaje się, że elektorat obu tych skrajnych partii nie był wcześniej dobrze zagospodarowany. Potrzeba charyzmatycznego lidera, który skanalizowałby te siły. Kryzys sanitarny może to umożliwić, choć jest kilku kandydatów, którzy mogliby być do tego zdolni: mamy skrajnie prawicowego publicystę Erica Zemmoura czy wirusologa prof. Didiera Raoula z Marsylii, kilku komików pojawiających się na demonstracjach oraz generała Pierre’a de Villers, byłego szefa Sztabu Generalnego - wyjaśnia Bronner.

Ataki na dziennikarzy w czasie protestów

Organizacja Reporterzy Bez Granic (RSF) oznajmiła w środowym komunikacie, że domaga się ochrony dziennikarzy i zagwarantowania im prawa do informowania o manifestacjach w krajach UE przeciw paszportom sanitarnym, podczas których atakowano ostatnio pracowników mediów.

- Co najmniej siedmiu dziennikarzy zaatakowano, a wielu innym grożono podczas demonstracji we Francji, Hiszpanii, na Słowacji i we Włoszech - twierdzi RSF.

 

ZOBACZ: Reporterzy Bez Granic proszą o ochronę na manifestacjach przeciw paszportom sanitarnym

 

- Niesłusznie uznawani za działaczy propagandy wspierających rządy, dziennikarze w wielu krajach europejskich stali się celem agresywnych osobników podczas manifestacji 24 lipca - głosi komunikat organizacji.

 

an/PAP/polsatnews.pl/The Guardian
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze

Przeczytaj koniecznie