Oświęcim. Zostawił umierającego brata na ulicy. Życie uratowali mu świadkowie

Polska
Oświęcim. Zostawił umierającego brata na ulicy. Życie uratowali mu świadkowie
pixabay
Chory mężczyzna nie miał przy sobie żadnych dokumentów. Policja zaczęła szukać kierowcy, który go porzucił.

42-latek pozostawił na poboczu jednej z ulic w Oświęcimiu nieprzytomnego brata i odjechał samochodem. Świadkowie zaczęli jego resuscytację. Chory trafił do szpitala; miał zawał – podała w poniedziałek oświęcimska policja.

- Sytuacja miała miejsce w piątek. Z relacji zgłaszających wynikało, że mężczyznę na poboczu miał zostawić kierowca toyoty, który natychmiast odjechał. Świadkowie zaczęli resuscytację mężczyzny, który nie dawał oznak życia. W ratowanie życia mężczyzny włączyli się również ratownicy jednej z prywatnych firm transportu medycznego. Do szpitala trafił nieprzytomny. Okazało się, że miał zawał i został wprowadzony w stan snu farmakologicznego – zrelacjonowała wydarzenia rzecznik policji w Oświęcimiu asp. szt. Małgorzata Jurecka.

 

ZOBACZ: 15-latek z Polski bohaterem w Niemczech. "Tego strażaka musiałem uratować"

 

Chory mężczyzna nie miał przy sobie żadnych dokumentów. Policja zaczęła szukać kierowcy, który go porzucił.

 

- Po kilku godzinach mundurowi ustalili, że poszukiwany pojazd należy do 42-letniego mieszkańca gminy Oświęcim. Funkcjonariusze zastali go w miejscu zamieszkania. Z jego relacji wynikało, że rano podwoził do Oświęcimia swego nietrzeźwego brata. Gdy ten oświadczył, że jest mu niedobrze, wysadził go z auta i odjechał – powiedziała Jurecka.

Podziękowania dla świadków

42–latek został zatrzymany. Usłyszał zarzut nieudzielenia pomocy człowiekowi w sytuacji grożącej bezpośrednim niebezpieczeństwem utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.

 

- Podejrzany przyznał się do zarzucanego mu czynu i dobrowolnie poddał karze. Za popełnione przestępstwo grozi kara do 3 lat więzienia – powiedziała Małgorzata Jurecka.

 

Policjantka podziękowała za prawidłową reakcję świadkom, którzy widząc nieprzytomnego mężczyznę udzielili mu pomocy i wezwali pogotowie

rsr / PAP
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Przeczytaj koniecznie