Turysta, któremu udzielono pomocy, nie oddał pożyczonych kurtek. Policja szuka kontaktu

Polska

Niecodzienna sytuacja spotkała turystów, którzy 8 czerwca wędrowali przez Pustą Dolinkę. Podczas wycieczki zauważyli mężczyznę spadającego z Koziej Przełęczy. Natychmiast ruszyli w jego kierunku, by udzielić niezbędnej pomocy. Finał sprawy okazał się zaskakujący.

Mężczyzna w koszuli w kratę i dżinsach, z plecakiem na plecach, idzie ścieżką przez pagórkowaty teren porośnięty trawą i drzewami.
Pixabay
Turyści pomogli na szlaku. Poszkodowany zabrał ich kurtki

- Zachowanie turystów było wzorowe. Bez zastanowienia ruszyli by udzielić pierwszej pomocy mężczyźnie, który odpadł od ściany. Poszkodowany był przemoczony i poobijany. Dlatego turyści zdecydowali się zabezpieczyć go przed zimnem oddając swoje własne kurtki -  wyjaśnia polsatnews.pl asp. sztab. Roman Wieczorek, rzecznik zakopiańskiej policji.

Niedotrzymana umowa 

Turyści umówili się, że sportowe, markowe kurtki o łącznej wartości 1500 zł (każda po 750 zł) poszkodowany zostawi na szpitalnym oddziale ratunkowym. Tam właściciele mieli je odebrać. Niestety okazało się, że odzieży w szpitalu nie ma. Mężczyzna po badaniu oddalił się, nie zostawiając ich w wyznaczonym miejscu.

 

ZOBACZ: Podwójna kradzież. Tego samego dnia okradli dwa sklepy

 

Poszkodowany nie odbiera telefonu i nie ma z nim kontaktu. Właściciele kurtek ze względu na ich wysoką wartość postanowili złożyć zawiadomienie.

 

- To nietypowa sytuacja. Zwykle w Tatrach wszyscy są dla siebie jak brać. Pomagają, witają i są uczynni. Taka była też reakcja turystów, którzy byli świadkami wypadku. Pozostaje mieć nadzieję, że mimo wszystko historia znajdzie szczęśliwe wyjaśnienie – dodaje asp. sztab. Roman Wieczorek.

 

Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni

KO / polsatnews.pl
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Przeczytaj koniecznie