Powołanie RPO. Wicemarszałek Senatu: wszystko było policzone

Polska
Powołanie RPO. Wicemarszałek Senatu: wszystko było policzone
Twitter.com
Gabriela Morawska-Stanecka w "Graffiti".

- Wszystko było policzone, to jasne. Od początku deklarowaliśmy, że w kwestii Bartłomieja Wróblewskiego koalicja senacka ma wspólne stanowisko. Ale zawsze jest jakieś zdenerwowanie przez zdalne głosowanie - mówiła w programie "Graffiti" wicemarszałek Senatu Gabriela Morawska-Stanecka. W czwartek Senat odrzucił kandydaturę posła PiS na Rzecznika Praw Obywatelskich.

Senat odrzucił w czwartek Bartłomieja Wróblewskiego kandydata PiS na Rzecznika Praw Obywatelskich. "Za" głosowało 48 senatorów, 49 było przeciw, a dwóch się wstrzymało. Procedura wyboru nowego RPO musi ruszyć od początku.

 

Wróblewskiego poparli wszyscy senatorowie PiS (48 senatorów). Przeciw było z kolei dwóch senatorów Lewicy, jeden senator Polski 2050, dwóch senatorów Koalicji Polskiej-PSL, jeden senator niezrzeszony Stanisław Gawłowski oraz 41 spośród 42 senatorów Koalicji Obywatelskiej. Nie wziął udziału w głosowaniu senator KO Robert Dowhan mimo, że brał udział w posiedzeniu Senatu. Dwoje senatorów wstrzymało się od głosu: senator niezależna Lidia Staroń oraz senator Koalicji Polskiej-PSL Jan Filip Libicki.

Wicemarszałek Senatu: Wszystko było policzone

- Wszystko było policzone. To jasne. My już na samym początku, kiedy pan Bartłomiej Wróblewski został wybrany przez Sejm deklarowaliśmy, że mamy w tej kwestii takie samo zdanie jako cała opozycja, czyli koalicja senacka. Ale wiadomo, że zdarzają się problemy wtedy, kiedy senatorowie nie głosują bezpośrednio, czyli nie są obecni na sali. Z tego powodu zawsze jest jakieś zdenerwowanie i tak było w tym czasie - powiedziała senator Morawska-Stanecka.

 

- Zawsze boimy się, że ktoś nie mógł zagłosować, lub nie był na łączach -

 

ZOBACZ: "Marzę, by kandydował". Biedroń ujawnił, kto może zostać kandydatem opozycji na RPO

 

- Tak było wczoraj. Kontaktował się senator (Marcin) Bosacki z senatorem (Robertem) Dowhanem i senator Dowhan twierdzi, że nie mógł się połączyć. Takie sytuacje się zdarzają. Ale wyszło tak, jak powinno wyjść, czyli senat nie dał rekomendacji panu posłowi Bartłomiejowi Wróblewskiemu do pełnienia tej zaszczytnej funkcji RPO. Wczoraj w czasie debaty senackiej bardzo dokładnie to uzasadnialiśmy - powiedziała wicemarszałek senatu. Przyznała, że koalicja senacka jest jednością we "wszystkich ważnych głosowaniach". - Nie przegraliśmy jeszcze żadnego ważnego głosowania - powiedziała polityk Lewicy.

 

- W czwartek po głosowaniu zaapelowaliśmy do wszystkich i to nie tylko do opozycji, bo żeby wybrać rzecznika praw obywatelskich potrzebne są głosy koalicji rządzącej. Apelowaliśmy aby usiąść do stołu i wybrać taką osobę, na którą wszyscy bylibyśmy w stanie się zgodzić - powiedziała senator Lewicy.

 

WIDEO - "Wszystko było policzone". Wicemarszałek Senatu o głosowaniu ws. RPO

 

  

"Nie chcę mówić o nazwiskach"

Zapytana o kandydaturę senator niezależnej Lidii Staroń odpowiedziała, że nie było rozmów na ten temat.

 

- Lidia Staroń z nami nie rozmawiała, to na razie jedna z kandydatur na RPO, która pojawia się w przestrzeni publicznej - podkreśliła wicemarszałek.

 

ZOBACZ: Senat nie wyraził zgody na powołanie Bartłomieja Wróblewskiego na stanowisko RPO

 

- Pani Senator Lidia Staroń nic na ten temat na razie nie mówiła. Przynajmniej z nami (Lewicą) nie rozmawiała. W związku z tym to jest kandydatura, która pojawia się w przestrzeni publicznej - powiedziała Morawska Stanecka.

 

Jak dodała "nie chce mówić o nazwiskach", aby ich nie "spalić".

 

- Apeluję do wszystkich, żebyśmy wreszcie usiedli i dla obywateli wybrali rzecznika praw obywatelskich. Bo to jest rzecznik obywateli, a nie polityków - dodała.

Pandemia a parlamentaryzm

Zdaniem Morawskiej-Staneckiej pandemia, źle wpływa na parlamentaryzm. Senator Lewicy zwróciła uwagę, że Sejm w czasie rządów PiS to "porażka parlamentaryzmu".

 

- W Sejmie nie odbywają się debaty, pani marszałek decyduje o tym, jakie i kiedy komisje sejmowe będą się odbywać - powiedziała. W Senacie pracujemy równolegle przez cały czas, stosujemy reżim, ale dostosowaliśmy inne sale, po to żeby senatorowie - jeśli chcą - mogli przyjechać - powiedziała wicemarszałek Senatu.

 

ZOBACZ: Kiedy Senat zajmie się ustawą ratyfikacyjną? Podano termin

 

- Nie limituje się liczby senatorów, którzy przyjeżdżają do Warszawy, nie limituje się czasu debaty, każdy może się wypowiedzieć. Staramy się przynajmniej pokazać, że parlamentaryzm jeszcze nie umarł - powiedziała Morawska-Stanecka.

 

- Z całą odpowiedzialnością, na podstawie mojej wiedzy prawnej, mogę powiedzieć, że to, co się dzieje w Sejmie to jest porażka parlamentaryzmu - powiedziała wicemarszałek Senatu.

"Szukanie kozła ofiarnego"

- Nie trzeba było raportu NIK, żeby przeciętnie rozgarnięty prawnik wiedział, że zostało złamane prawo. Te wszystkie decyzje były w ubiegłym roku podejmowane bez podstawy prawnej. I my o tym na bieżąco mówiliśmy. Wtedy, kiedy ustawa, na która teraz powołuje się rząd, leżała w Senacie, to już podejmowano decyzje i wydawano pieniądze - powiedziała wicemarszałek Senatu.

 

Jak dodała "w żadnej firmie nie podjęto by decyzji bez podstawy prawnej".

 

Jak stwierdziła "obalona została" argumentacja, że ustawa covidowa art 11 ust 2 dawała podejmowania działań przez premiera Mateusza Morawieckiego.

 

ZOBACZ: Poczta Polska reaguje na raport NIK. "Wystąpienie jest nieaktualne"

 

- Ustawa covidowa w kwestii wyborów prezydenckich nie dawała takiej podstawy - powiedziała.

 

- Politykom się wydaje, że jak sobie zamówią jedną, dwie czy trzy opinie prawne, że mają rację, to znaczy, że mają rację. Tak nie jest, dalej ponoszą odpowiedzialność - wyjaśniła. Jej zdaniem w państwie prawa prezes NIK Marian Banaś powinien skierować doniesienia do prokuratury wobec konkretnych polityków odpowiedzialnych za decyzje.

 

Jej zdaniem "kozła ofiarnego szuka się w Poczcie Polskiej i Państwowej Wytwórni Papierów Wartościowych, które dostały polecenie". jej zdaniem na "wzajemnym szachowaniu się" cierpią obywatele.

 

Popieranie ustaw PiS to "normalna praca"

 

Krzysztof Gawkowski przewodniczący klubu parlamentarnego Lewicy nie wykluczył dalszej współpracy z PiS, co wywołało liczne komentarze.

 

- Być może Krzysztof Gawkowski ujął to niezręcznie, ale chodziło mu o to, że Lewica będzie popierała w różnych sytuacjach ustawy, które będzie stawiał PiS - powiedziała Morawska Stanecka. - To jest normalna praca parlamentarna i normalna sytuacja w polityce. Bez względu na to, kto rządzi, ustawy dla Polaków musimy popierać - powiedziała wicemarszałek Senatu.

 

- Była duża fala krytyki pod adresem Lewicy. Nie mnie oceniać, czy ta krytyka była przesadzona, czy nie. Ale czasami zamieniała się w hejt - powiedziała. Przyznała, że przed głosowaniem ws. kandydata na RPO dostała kilkaset e-maili zawierających sugestie, że zagłosuje inaczej niż opozycja.

 

ZOBACZ: "Pokazujemy, kto jest liderem opozycji". Sejm zajmie się projektem Lewicy dot. aborcji?

 

Marek Dyduch powiedział, ze błędem jest zajmowanie się liberalizacją aborcji.

 

- To jest opinia Marka Dyducha. Lewica powinna starać się swoje tożsamościowe ustawy starać się wprowadzać i starać się przekonywać społeczeństwo - powiedziała Morawska-Stanecka. Jej zdaniem nawet rozmowa o tym zagadnieniu będzie sygnałem dla kobiet, że nie są same.

 

Dotychczasowe wydania programu "Graffiti" można obejrzeć tutaj.

hlk/Polsat News/Polsatnews.pl
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze

Przeczytaj koniecznie