Brzózka-Złotnicka: maturzyści 2021 nie są straconym rocznikiem

PolskaKarolina Olejak/polsatnews.pl
Brzózka-Złotnicka: maturzyści 2021 nie są straconym rocznikiem
Pixabay
Uczniowie wrócili do szkół w najbardziej stresującym momencie

- Wyobrażamy sobie, że jeśli dzieci nie brały udziału w stacjonarnych lekcjach, to niczego się nie uczyły. To nieprawda. Uczymy się przy oglądaniu seriali, czy filmików na YouTube. Zaryzykowałabym tezę, że część dzieci zdobyła w czasie pandemii szeroką wiedzę ogólną - mówi Iwona Brzózka-Złotnicka, ekspertka edukacyjna i prezeska Stowarzyszenia Cyfrowy Dialog.

Karolina Olejak, polsatnews.pl: Czemu powrót wprost na egzamin jest tak trudny?

 

Iwona Brzózka Złotnicka: Powodów jest bardzo wiele. M.in. dzieci odzwyczaiły się od bodźców, których doświadczają w szkole. W klasie są osoby, które dużo mówią i takie, które potrzebują spokoju do pracy. W czasie roku szkolnego uczą się funkcjonować w tak zróżnicowanym środowisku. Zawsze ktoś coś mówi, o coś pyta. Jakoś trzeba się odnaleźć. Przez ten rok uczniowie byli tego pozbawieni. Oczywiście nie wszyscy pracowali w bardzo komfortowych warunkach. Część mieszka z rodzeństwem, rodzice pracowali zdalnie, ale cały czas byli w otoczeniu najbliższych i dobrze znanych osób. Nie musieli wystawiać się na próbę.

 

I nagle dostają te wszystkie naraz?

 

Egzamin to zawsze ogromny stres. Tego dnia wszystko jest inaczej niż w normalnych warunkach. Zwykle pisze się je w innej sali. Pilnują nieznani wcześniej nauczyciele. Funkcjonują procedury, które trzeba wcześniej poznać. Z naszej perspektywy to czy na egzamin weźmiesz długopis z czarnym wkładem, wydaje się śmiesznym problemem. Maturzyści podchodzą do tego bardzo poważnie, boją się, że przez to ich odpowiedzi nie zostaną zaliczone. To realny stres, do którego trzeba się przyzwyczaić, obyć się z nim.  

 

MATURA 2021: Matematyka poziom rozszerzony. ARKUSZ CKE i ROZWIĄZANIA (zobacz tutaj)

 

Jak zwykle przygotowuje się dzieci do egzaminu?

 

Najważniejsza jest rozmowa. Uczniów przygotowuje się do tego wiele miesięcy wcześniej. Krok po kroku wyjaśnia, co ich czeka po wejściu na salę. Opowiada o tym jak powinni być ubrani, jak się zachować, co mieć ze sobą. Czasem organizowane są wyjścia do sali, w której później odbywa się egzamin. To ważne, żeby znać to pomieszczenie. W czasie pandemii dzieci nie tylko nie odwiedzą wcześniej sali gimnastycznej, w której jest egzamin. Większość z nich od ponad roku w ogóle nie była w budynku szkoły. Przy zdalnych lekcjach nie ma czasu na takie rozmowy, brakuje go nawet na realizacje programu.

 

Matury organizowane są na podstawie wytycznych egzaminacyjnych, nie podstawy, więc ten program został okrojony.

 

Żeby zrozumieć sens zewnętrznych egzaminów, trzeba wrócić do tego, jaki był cel ich wprowadzenia. Idea była taka, żeby zapewnić wszystkich dzieciom równe szanse w dostępie do kolejnego etapu edukacji. Ocena miała być obiektywna, niezależnie od tego gdzie dziecko się uczy.

 

W czasie pandemii powstaje pytanie, czy takie porównanie jest w ogóle możliwe. Szczególnie dotyczy to ósmoklasistów. Maturzyści - z racji na swoją większą dojrzałość - lepiej radzą sobie z organizacją nauki, mają większą kontrolę nad czasem. Nie zmienia to faktu, że dzieci uczyły się w skrajnie różnych warunkach. Znaczna część z nich miała problemy sprzętowe, słaby dostęp do Internetu. Warunki lokalowe również bywały trudne.

 

Po takim roku trudno mówić o średniej, równym starcie nieważne jak zorganizujemy egzamin.

 

Nie ma też wsparcia rówieśników

 

Gdy przypomnimy sobie, jak każdy z nas uczył się do matury, to zdamy sobie sprawę, jak ważne jest, by przeżywać to razem. Wymieniamy się obserwacjami i wnioskami. Nawet jeśli sami czegoś nie przeczytaliśmy, to w rozmowie usłyszymy o danym problemie. Łatwiej uczyć się, gdy obok jest kolega, który stoi przed takim samym wyzwaniem.

 

ZOBACZ: Matura 2021. Egzamin z matematyki na poziomie rozszerzonym. Odpowiedzi w Interii

 

Takie rozmowy działają kojąco. Dzieci i młodzież, którzy cały czas spędzają same, nie mają porównania, ile kto umie. Wydaje im się, że wszyscy wiedzą wiele więcej niż oni. Gdy widzą się na co dzień w szkole wiedzą, że inni też miewają problemy i że każdy może sobie z czymś nie radzić.

 

Pytanie o alternatywę. Matura online mogłaby nią być?

 

Podczas zdalnych lekcji zarówno nauczyciele, jak i uczniowie doświadczali różnych trudności technicznych. Często nie działała kamerka, innym razem mikrofon. W takich warunkach trudno wyobrazić sobie sprawiedliwie przeprowadzony egzamin. Samo udostępnienie arkuszy w jednym czasie byłoby wyzwaniem.

 

Jeśli uznajemy, że główną wartością egzaminu zewnętrznego jest porównywalność wyników, to z pewnością egzamin online nie spełniłby tego celu. W warunkach stacjonarnych wszyscy otrzymują arkusz w tym samym momencie, pracują w porównywalnych warunkach. Gdyby każdy pracował z własnego domu, nie dałoby się tego zapewnić.

 

Pomijając już jakąkolwiek kontrole samodzielności w pracy.

 

Była jakaś trzecia droga?

 

Dziś funkcjonujemy w pewnej fikcji. Z jednej strony cały czas mówimy o nadrabianiu, straconym roczniku, obniżonych wymaganiach. Z drugiej właściwie nic z tym nie zrobimy. Matury odbędą się jak co roku i pójdziemy dalej. Konkretne dzieciaki zostaną z przekonanie, że są gorsze od ich starszych kolegów.

 

Alternatywa faktycznie była, ale trzeba byłoby szybkich i zdecydowanych decyzji znacznie wcześniej. Wyobrażam sobie, że egzamin ósmoklasisty mógłby się w ogóle nie odbyć. Rekrutacja opierałaby się na przykład na średniej ocen wypracowanej przez cały rok, ale na pewno istnieje jeszcze wiele innych rozwiązań. Jeśli chodzi o matury, to potrzebowalibyśmy koordynacji na poziomie uczelni wyższych.

 

ZOBACZ: "W niektórych mediach próbuje się stresować uczniów". Czarnek o powrocie dzieci do szkół

 

Można byłoby wprowadzić egzaminy na konkretne wydziały. Dzięki temu uczniowie czuliby się nieco bardziej pewnie, bo odpowiadaliby w zakresie tematycznym, który najbardziej ich interesuje. Takie decyzje musiałby zostać podjęte na początku roku. Inaczej dolalibyśmy oliwy do ognia. Uczniowie przez cały rok - a nawet etap edukacyjny - nastawiają się na pewien tym zadań, uczą różnych schematów. O takiej zmianie powinni wiedzieć znacznie wcześniej.

 

Czyli nie powinniśmy mówić o straconym roczniku?

 

Matury nie są łatwiejsze. To, że materiału jest mniej, nie oznacza, że zadania, które uczniowie dostają, są łatwiejsze niż w poprzednich latach. Poziom trudności się nie zmienił. To nie jest wina kogokolwiek, że warunki były takie, a nie inne. Części materiału po prostu nie dało się zrealizować. Każdy dał z siebie, ile mógł. Mówienie o straconym roczniku, łatwiejszej maturze sprawia, że młodzież wchodzi w kolejny etap edukacji z przekonaniem, że są gorsi i mają braki. To nieprawda.

 

Może dzięki pandemii dzieci więcej nauczyły się o świecie

 

Na pewno, bo obserwowały różne mechanizmy, które nim rządzą. Pandemia wszystkich nauczyła pokory. To ogromna lekcja życia, solidarności. Uczniowie widzieli rodziców, którzy przynosili swoją pracę do domu. Często dzieci w ogóle nie wiedzą, czym zajmują się ich opiekunowie. Teraz rodziny zyskały szanse na taką dyskusję.

 

Wielu z nas wyobraża sobie, że jeśli dzieci nie brały udziału, w stacjonarnych lekcjach to niczego się nie uczyły. To nieprawda. Uczymy się przy codziennych czynnościach czytaniu książek, oglądaniu serialni, czy filmików na YouTube. Zaryzykowałabym tezę, że część uczniów mogła zdobyć w tym czasie szeroką wiedzę ogólną. 

 

To nie brak wiedzy, a problemy z izolacją będą wyzwaniem do nadrobienia.

MATURA 2021: Matematyka poziom rozszerzony. ARKUSZ CKE i ROZWIĄZANIA (zobacz tutaj)

Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze

Przeczytaj koniecznie