Policjanci zostawili ranną sarnę w rowie. "Koziołek dygotał, z nosa leciała mu krew"

Polska
Policjanci zostawili ranną sarnę w rowie. "Koziołek dygotał, z nosa leciała mu krew"
Ośrodek Okresowej Rehabilitacji Zwierząt Jelonki
Ranny koziołek został wrzucony do przydrożnego rowu

Według pracowników Ośrodka Okresowej Rehabilitacji Zwierząt Jelonki, policjanci z Elbląga nie zaopiekowali się ranną sarną. Zamiast tego wrzucili potrzebujące pomocy zwierzę do przydrożnego rowu. Policja zapewnia, że wyjaśni sprawę.

W środę rano pracownicy Ośrodka Okresowej Rehabilitacji Zwierząt Jelonki zostali poinformowani o potrąconej przez samochód sarnie leżącej na poboczu ulicy Fromborskiej w Elblągu. Zwierzę było ranne i potrzebowało pomocy. 

 

Świadek, który zgłosił potrącenie zwierzęcia, poinformował, że nie może zostać na miejscu, bo spieszy się do pracy. Przekazał jednak, że zwierzę jest pod opieką policjantów. 

 

Ani sarny, ani policjantów

 

Gdy po kilkunastu minutach na miejsce zdarzenia dotarli pracownicy ośrodka, nie zastali tam już nikogo - ani sarny, ani policjantów. Zdziwienie cała sytuacją odjechali. 

 

Aby wyjaśnić zagadkę zwrócili się o pomoc do oficera dyżurnego Komendy Miejskiej Policji w Elblągu. Policjant przekazał, że "sarna padła, wiec funkcjonariusze położyli zwierzę na poboczu i odjechali".

 

ZOBACZ: Uderzył psa młotkiem i zakopał żywcem. "Tłumaczył, że się zdenerwował"

 

"Sprawa jednak nie dawała nam spokoju, postanowiliśmy wrócić na miejsce wypadku i przeszukać teren" - poinformowali pracownicy ośrodka.

 

Jak się okazało sarna, wbrew zapewnieniom policjantów, ciągle żyła. "Przeszliśmy rowami, najpierw jedną, potem drugą stroną drogi i znaleźliśmy sarnę - żywą" - napisali.

 

 

 

"Z nosa leciała mu krew"

 

Jak dodali, ściągnięte z drogi zwierzę zostało porzucone w rowie z wodą. Obok niego zakrwawione jednorazowe rękawiczki. 

 

"Koziołek cały dygotał z zimna, krew leciała mu z nosa i pyska" - opisują. 

 

 

 

Pracownicy ośrodka zastanawiają się, "jak można w tak okropny sposób zostawić ranne zwierzę bez pomocy". W związku z tym złożyli skargę na policjantów, którzy nie udzielili zwierzęciu pomocy.

 

- Jak można mieć zaufanie do służb, jeśli funkcjonariusze policji postępują w taki sposób? Najwidoczniej spieszyło im się do domu, bo była 6:00 rano. Nie wierzę w tłumaczenie policjantów, że myśleli, że zwierzę nie żyło. Ten pan, który czekał z policją, mówił, że sarna żyła i cały czas trzymała głowę w górze. Policjanci powinni ponieść surowe konsekwencje swojego zachowania - mówi w rozmowie z "Faktem" Anna Kamińska z Ośrodka Jelonki.  

 

 

 

"Rokowania są ostrożne"

 

Policja zapewnia, że zajmie się sprawą. - Zostało zlecone sprawdzenie tej interwencji. Wyjaśniamy jej okoliczności - powiedział "Faktowi" kom. Krzysztof Nowacki z Komendy Miejskiej Policji w Elblągu.

 

Rannym koziołkiem zajął się weterynarz. Chociaż początkowe rokowanie nie były dobre, stan zwierzęcia się poprawił. 

 

 

 

"Koziołek z wczorajszego wypadku wstał, chodzi. Przypominamy, że zwierzę na skutek wypadku doznało obrażeń głowy, rokowania są ostrożne". 

 

dk/sgo//Polsatnews.pl/Fakt
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze

Przeczytaj koniecznie