"Co w duszy gra". Twórcy filmu o najnowszej produkcji Disneya

Kultura
"Co w duszy gra". Twórcy filmu o najnowszej produkcji Disneya
Kadr z filmu "Co w duszy gra"/Disney/Polsat News
Kilka dni temu film zdobył dwa Złote Globy - dla najlepszego filmu animowanego i za najlepszą muzykę filmową

Wreszcie prawdziwa premiera w kinach! Na wielkim ekranie możemy już oglądać najnowszą produkcję Disneya, pt. "Co w duszy gra". Kilka dni temu film zdobył dwa Złote Globy - dla najlepszego filmu animowanego i za najlepszą muzykę filmową. To doskonała prognoza przed zbliżającymi się Oscarami. Z twórcami opowieści o... duszach opowiedzianej w rytm kompozycji jazzowych rozmawiała Agnieszka Laskowska.

Agnieszka Laskowska, Polsat News: Kto wpadł na pomysł, by bohaterami filmu dla dzieci były dusze?

 

Pete Docter, reżser: To byłem ja. Ale wszyscy inni to urzeczywistnili. Może to i jest wyzwanie, ale wygląda na to, że dzieci je podejmują. Mieliśmy już parę pokazów z udziałem dzieci, były zachwycone postaciami, ich światem i rozumieją go. Właściwie o tym nie rozmawialiśmy, ale uważam, ze w muzyce jest coś takiego. Moje dzieci zanim zaczęły jeszcze mówić, reagowały na muzykę. Muzyka jest niemal jak język. Ale jest też czymś bardziej bezpośrednim, elementarnym, mocniejszym niż słowa. I to był powód, dla którego muzyka jest taka ważna w tym filmie.

 

ZOBACZ: Bilans pandemii. Kina i teatry toną w długach

 

Kemp Powers, współreżyser i scenarzysta: Ja poznałem muzykę klasyczną z kreskówki Tom and Jerry. Wszystkie te filmy były zilustrowane muzyką klasyczną. Dopiero później poznałem Bacha i Bethovena i zorientowałem się, że były użyte w tych kreskówkach. Uważam, że to są te muzyczne fundamenty - muzyka klasyczna i jazz. Dzieci reagują na nie w bardzo naturalny sposób. Są łatwe w odbiorze i rozumieniu.

 

Wideo: "Co w duszy gra" - z twórcami filmu rozmawiała Agnieszka Laskowska

  

Laskowska: Niektóre sceny toczą się w klubie jazzowym w Nowym Jorku. Domyślam się, że wymagało to specjalnych badań na miejscu i wizyty w prawdziwym nowojorskim klubie. Czy mam rację?

 

Jude Brownbill, animatorka: Ja specjalnie w tym celu pojechałam do Nowego Jorku, bo nigdy wcześniej nie byłam w tamtejszym klubie jazzowym. Chciałam poczuć tę atmosferę, zobaczyć jak to jest zejść do piwnicy i słuchać tam wspaniałych muzyków.

 

Montaque Ruffin, animator: Współpracował z nam Jon Batiste, to muzyk - żywa legenda. Przychodził do studia Pixar i grał dla nas na żywo.

 

Laskowska: Jest taka scena, kiedy widzimy tylko ręce głównego bohatera na klawiaturze pianina. One wyglądają bardzo, bardzo "po ludzku". Jak to osiągnęliście?

 

Ruffin: Jon Batiste! Przychodził grać dla nas na żywo, był konsultantem muzycznym i naszym modelem. Więc, tak jak mówisz - nie ma tu oszustwa. Każdy ruch palców animowaliśmy bardzo dokładnie, to jak kładzie palce na klawiszach, wszystko zrobiliśmy ręcznie.

 

Bobby Podesta, animator: Jest dla nas bardzo ważne, żeby zawsze opowiadać historię, która jest głęboko zakorzeniona w ludzkich sprawach, w naszych uczuciach. I nie ma znaczenia, czy opowiadamy to za pośrednictwem rybki, czy aut czy dusz. Będzie więc interesujące obserwować, jak ten szczególny moment w życiu nas wszystkich - pandemia - wpłynie na naszą historię.


Dana Murray, producentka: Kiedy zaczęliśmy prace nad filmem cztery lata temu, nie mieliśmy pojęcia co nas wszystkich czeka. Ale chyba wszyscy się zgadzamy, że film wydaje się być bardzo na czasie i cieszymy się, ze widzowie zobaczą go właśnie teraz, a nie w przyszłym roku, który nie wiadomo co przyniesie.

 

Joanna Koroniewska, jest głosem duszy: To jest taki film, po którym każdy z nas może się zastanowić, czy wybraliśmy dobrą drogę. Jest to film tak szalenie mądry, że zaprosiłabym na niego wszystkich - i dzieci i rodziców i dziadków - wszystkich, którzy chcą się dowiedzieć, jaki jest sens i cel życia.

 

Wideo: Joanna Koroniewska o najnowszej produkcji Disneya

  

jo/ Polsat News
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze

Przeczytaj koniecznie