Zamach na włoskiego ambasadora. Wiadomo, co stało się podczas ataku

Polska
Zamach na ambasadora Włoch w Kongu.
Galeria zdjęć (5)
Zamach na włoskiego ambasadora wywołał oburzenie we Włoszech.

Włoski dyplomata zmarł w wyniku postrzału w brzuch podczas strzelaniny, do której doszło pomiędzy uzbrojonymi rebeliantami a strażnikami parku narodowego Wirunga. Najprawdopodobniej rebelianci próbowali porwać osoby jadące w konwoju Światowego Programu Żywnościowego ONZ niedaleko miasta Goma. Na miejsce wysłano "Błękitne hełmy". Włochy deklarują wyjaśnienie sprawy.

Włoski ambasador przebywał w okolicach jeziora Kiwu w konwoju Światowego Programu Żywnościowego ONZ. Konwój został zaatakowany w poniedziałek około godziny 10:15 czasu miejscowego na północ od Gomy - powiedział agencji Reutera Mambo Kawaya, rzecznik Parku Narodowego Wulkanów Wirunga. Delegacja Światowego Programu Żywnościowego przejeżdżała przez wioskę Rurimba, kierowała się do wsi Rutshuru, gdzie miała wizytować szkolny program dożywiania. Według Reutersa droga, którą jechały samochody ONZ była wcześniej zabezpieczona i nie wymagała towarzystwa eskorty.

 

Jechał do szkoły wspieranej przez ONZ

 

Uzbrojeni napastnicy oddali strzały ostrzegawcze, a następnie zatrzymali cały konwój, w tym samochód ambasadora. Po zastrzeleniu kongijskiego kierowcy, partyzanci nakazały pozostałym osobom, by szły w stronę lasu.

 

- Ogniem odpowiedzieli strażnicy Parku Narodowego Wulkanów Wirunga - powiedział agencji Reutera gubernator prowincji Kivu Carly Nzanzu Kasivita.

 

ZOBACZ: Zamach na włoskiego ambasadora. Dyplomata nie żyje

 

W trakcie strzelaniny ranny w brzuch został 43-letni ambasador Włoch w Kongu Luca Attanasio. Z tych informacji wynika, że dyplomata został zabrany z miejsca zdarzenia i przewieziony do szpitala ONZ w stolicy prowincji Północne Kiwu Gomie. Ministerstwo Spraw Wewnętrznych Demokratycznej Republiki Konga podało, że Włoch zmarł w szpitalu. Informację tę potwierdzili na Twitterze przedstawiciele misji ONZ w DRK. MONUSCO ma monitorować proces pokojowy w kraju po II wojnie domowej w Kongu.

 

 

 

W sieci pojawiły się zdjęcia dyplomaty, trzymanego przez pracowników parku na służbowej ciężarówce. Agencje nie potwierdziły ich autentyczności.

 

W ataku zginął także 30-letni karabinier z ochrony ambasady Vittorio Iacovacci.

 

Szok we Włoszech po śmierci ambasadora 

 

- Śmierć ambasadora Włoch w Demokratycznej Republice Konga była dla mnie szokiem - stwierdził Luigi Di Maio, szef włoskiej dyplomacji. Jego zdaniem okoliczności zdarzenia nadal są niejasne.

 

Bezpośrednio po zamachu na miejsce zostały skierowane znaczne siły ONZ przebywające w okolicy w ramach kontyngentu.

 

ZOBACZ: Niemcy. Podpalono samochód pracownika polskiej ambasady w Berlinie

 

Ministerstwo spraw wewnętrznych DRK obwinia o atak bojówki Demokratycznych Sił Wyzwolenia Rwandy (FDLR), jednak jest to jedynie jedna z kilkudziesięciu grup zbrojnych rebeliantów działających w okolicy Jeziora Kiwu na pograniczu z Rwandą. FDLR została założona przez członków grup stojących za ludobójstwem w Rwandzie, do którego doszło w 1994 roku. W maju 2018 roku w tej okolicy ugrupowanie porwało dwóch brytyjskich turystów. Zmusiło to park narodowy do wstrzymania ruchu turystycznego. Porwani turyści zostali zwolnieni po kilku dniach.

 

Luca Attanasio był szefem włoskiej misji dyplomatycznej w Kinszasie od 2017 roku. W 2019 roku otrzymał nominację na ambasadora. Był żonaty i miał trzy córki.

 

Atak bojówek w regionie zapalnym 

 

Reuters podaje, że w okolicach wulkanów Wirunga i jeziora Kiwu wzdłuż granicy z Rwandą i Ugandą działają dziesiątki grup zbrojnych.


"Był entuzjastycznym młodym dyplomatą ze świetną wrażliwością na problemy społeczne" - powiedział Mauro Garofolo z organizacji charytatywnej Sant'Egidio z siedzibą w Rzymie. "Uważnie śledził nasze działania, takie jak nasz program pomocy osobom cierpiącym na HIV/AIDS" - powiedział Garafolo.

 

ZOBACZ: Państwo Islamskie przyznało się do zamachu w Bagdadzie. Zginęły 32 osoby

 

Zabity został także kongijski kierowca Mustapha Milambo. Osierocił czworo dzieci - podał Jean-Mobert Senga, kongijski działacz na rzecz praw. "Dołącza do tysięcy Kongijczyków, którzy stracili życie w tym regionie, w tym na tej drodze" - stwierdził Senga. Jego zdaniem tymi tragediami rzadko zajmują się politycy z Kinszasy - napisał na Twitterze.

 

 

Konflikt na granicy kongijsko-rwandyjskiej trwa od dziesięcioleci i ma podłoże etniczne. Zwalczające się grupy zbrojne należą do plemion Tutsi i Hutu. Siły Tutsi dowodzone przez Laurenta Nkundę od lat prowadzą ofensywę przeciwko siłom rządowym DRK.

 

Strażnicy tamtejszego Parku Narodowego, którego celem jest ochrona grup ginących goryli górskich, wpisanych do czerwonej księgi gatunków zagrożonych wyginięciem, byli wielokrotnie atakowani. Miesiąc temu w zasadzce zginęło sześciu pracowników parku.

hlk/bas/ Reuters
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze

Przeczytaj koniecznie