Protesty po wyroku ws. aborcji. Lempart i inni strajkujący usunięci siłą

Polska
Protesty po wyroku ws. aborcji. Lempart i inni strajkujący usunięci siłą
PAP/Rafał Guz
Marta Lempart jest jedną z organizatorek protestów, które wybuchły po październikowym orzeczeniu TK ws. aborcji

Do około godz. 2 w nocy trwał przed Trybunałem Konstytucyjnym protest przeciwników zaostrzania prawa aborcyjnego. W trakcie demonstracji na teren TK wdarło się kilka osób, które później zatrzymała policja. Mundurowi siłą usunęli sprzed siedziby Trybunału ostatnich protestujących - wśród nich była liderka Strajku Kobiet Marta Lempart.

W czwartek protesty po publikacji wyroku w sprawie przepisów dotyczących aborcji odbyły się m.in. w Warszawie, Łodzi, Szczecinie i Poznaniu, jak i w niektórych mniejszych miastach.

 

W stolicy demonstracja rozpoczęła się po godz. 19 na pl. Na Rozdrożu. Strajk Kobiet planował zorganizować tutaj blokadę drogi, ale ok. godz. 20 demonstranci przeszli przed siedzibę Trybunału Konstytucyjnego przy al. Szucha. Za ogrodzenie TK poleciały również race.

 

ZOBACZ: PSL złożyło projekt przywracający trzy przesłanki dające możliwość przerwania ciąży

 

Wcześniej na podjeździe do TK demonstranci wylali czerwoną farbę i ułożyli w niej pluszowe zabawki.

 

Jak informowała policja, zatrzymane zostały trzy osoby, które miały odmówić podania swoich danych. Jedną z zatrzymanych jest jedna z liderek Strajku Kobiet Klementyna Suchanow.

 

Pomazano policyjne auto, funkcjonariusze zorganizowali "kocioł"

 

"Klementyna Suchanow jest zatrzymana w Mińsku Mazowieckim. Jest przy niej pełnomocnik. Wszystko wskazuje na to, że spędzi noc na komendzie. To forma bezprawnej represji. Jest osobą publiczną, nie zachodzi obawa ukrycia. Przetrzymywanie jest całkowicie nieuzasadnione" - napisał na Twitterze poseł KO Michał Szczerba.

 

Po zatrzymaniach, uczestnicy manifestacji zaczęli domagać się uwolnienia swoich współtowarzyszy. Odpalano race, pomazana farbą została jedna z policyjnych furgonetek. Policjanci wzywając do rozejścia się początkowo wypuszczali demonstrantów bez legitymowania. Po kilkudziesięciu minutach otoczyli uczestników zgromadzenia szczelnym kordonem.

 

ZOBACZ: Strajk Kobiet: "Klementyna Suchanow zatrzymana". Doszło do przepychanek z policją

 

Demonstranci mogli opuścić tzw. kocioł jedynie po okazaniu dokumentu dojrzałości. Część z nich nie chciała tego zrobić - zamiast tego puszczała muzykę i tańczyła. 

 

Marta Lempart siłą usunięta przez policję

 

Według informacji przekazanych przez Strajk Kobiet, zatrzymanych było więcej osób niż podawała policja. Jak przekazały organizatorki protestu, zostali oni przewiezieni na komisariaty m.in. w Mińsku Mazowieckim, Legionowie, Piasecznie i Pruszkowie. Jedna osoba, która była w komendzie przy ul. Żytniej w Warszawie, została zwolniona.

 

Ostatnich protestujących po godz. 2 w nocy siłą usunęła policja; stawiali bierny opór. Wśród nich była Marta Lempart, liderka Strajku Kobiet.

 

"Działania policji są w granicach i na podstawie prawa"

 

Sobolewski pytany w Polskim Radiu 24 o to, czy Strajk Kobiet może działać bezkarnie podczas protestów ws. aborcji, odpowiedział: "działania policji są w granicach i na podstawie prawa, więc nie sądzę, aby to było do końca uzasadnione, że działają bezkarnie".

 

Podkreślił, że te protesty są "nielegalne, bo mamy sytuację pandemiczną, jest zakaz zgromadzeń". - Osoby, które organizują takie protesty, już nie mówię o formie tych protestów, bo to jest druga rzecz, powinny sobie zdawać sprawę, że ryzykują życie osób, które uczestniczą w tych protestach, ale także życie osób, które są w najbliższym otoczeniu osób, które uczestniczą w tych protestach, ponieważ grozi to zakażeniem koronawirusem i nie daj Boże nową falą zakażeń koronawirusem w kraju - mówił szef Komitetu Wykonawczego PiS.

 

Zaznaczył, że są "na to odpowiednie przepisy karne, czyli art. 165 Kodeksu Karnego". - Każdy, kto naraża życie lub zdrowie człowieka podlega temu przepisowi i powinien zdawać sobie sprawę z konsekwencji tego przepisu - dodał.

 

ZOBACZ: Protesty Strajku Kobiet w całej Polsce. Trzy osoby wtargnęły na teren TK

 

Odnosząc się do tego, że część protestujących wdarło się na teren TK powiedział: "ktoś słusznie podkreślił, że wzorowano się na tym, co stało się na Kapitolu". - To było też niedopuszczalne, czyli wtargnięcie na teren Kapitolu w Stanach Zjednoczonych. Ale, jak to mówią, tam były to barbarzyńskie zamieszki, a tutaj jest to obrona demokracji. Hipokryzja osób, które to organizują i przeprowadzają przekracza poziom Himalajów - ocenił Sobolewski.

 

Sobolewski poinformował, że "w tej chwili trwają analizy uzasadnienia orzeczenia TK, a w między czasie, od momentu kiedy to orzeczenie zostało wydane w październiku przez Trybunał Konstytucyjny, trwały też prace m.in. nad ustawą »Za życiem«, nad wzmocnieniem tego programu »Za życiem«, w takim kierunku, aby odpowiadał m.in. na to orzeczenie TK".

 

Jak mówił, są "różne propozycje do tego programu". - Oprócz analizy uzasadnienia orzeczenia TK, analizujemy też te propozycje i sądzę, że w najbliższym czasie będziemy mogli przedstawić odpowiednie działania, które będą odpowiedzią na to orzeczenie TK. To kwestia według mnie kilku tygodni - przekazał szef Komitetu Wykonawczego PiS.

 

Wznowiły się większe protesty po wyroku TK

 

W środę po godz. 23 w Dzienniku Ustaw został opublikowany wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 22 października ub. roku ws. przepisów tzw. ustawy antyaborcyjnej z 1993 r., a w nocy w Monitorze Polskim opublikowano jego uzasadnienie.

 

ZOBACZ: "Państwo zdecydowało o skazywaniu kobiet na tortury". RPO o publikacji wyroku TK

 

TK wskazał w uzasadnieniu, że prawdopodobieństwo ciężkich wad płodu nie jest wystarczające dla dopuszczalności aborcji. Po publikacji wyroku stracił moc przepis tzw. ustawy antyaborcyjnej zezwalający na aborcję w przypadku ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu, co TK w październiku uznał za niekonstytucyjne.

wka/laf/ PAP, polsatnews.pl
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze

Przeczytaj koniecznie