Utrudnienia na kolei. PKP Intercity wysyła "zwykłe" pociągi zamiast składów Pendolino

PolskaWiktor Kazanecki
Utrudnienia na kolei. PKP Intercity wysyła "zwykłe" pociągi zamiast składów Pendolino
Flickr/Dariusz Sieczkowski
Pasażerowie PKP Intercity czekali na Pendolino, a przyjechał inny pociąg. Taka sytuacja, podczas trwającego ataku zimy, zdarza się codziennie

Pasażerowie kupili droższe bilety na pociągi Pendolino, a zamiast nich na stacji pojawiły się "tradycyjne" składy. W ciągu ostatnich dni taka sytuacja wydarzyła się kilkanaście razy. Zdarzało się również, że zastępcze pociągi były spóźnione ponad 100 minut od pierwszej stacji. Jak tłumaczy PKP Intercity, winne są m.in. niskie temperatury.

Nadejście śnieżnej i mroźnej zimy od kilku dni paraliżuje funkcjonowanie polskiej kolei. We wtorek sytuacja była jednak lepsza niż w piątek i weekend, gdy na trasy nie wyjechały setki pociągów, a kolejnych kilkaset notowało spore opóźnienia, przekraczające niekiedy 400 minut.

 

Z utrudnieniami zmierzyli się pasażerowie zarówno składów regionalnych (np. Kolei Mazowieckich czy Polregio), jak i dalekobieżnych - obsługiwanych przez PKP Intercity, które - w odróżnieniu od pozostałych przewoźników - sprzedaje bilety na pociągi więcej niż dwóch rodzajów.

 

ZOBACZ: Pociąg z Okęcia do Modlina. Krąży nocą po Warszawie, pasażerowie nie mogą wyjść

 

Są to m.in. najtańsze TLK (obsługiwane "tradycyjnymi" wagonami, najczęściej przedziałowymi), IC oraz droższe ekspresy: EIC oraz EIP. Ten ostatni, najdroższy typ obsługiwany jest pociągami Pendolino , a przynajmniej tak w założeniu powinno się dziać.

 

"Tradycyjne" pociągi przyjeżdżają zamiast Pendolino

 

Przejazd drugą klasą w pociągu EIP może kosztować nawet 200 złotych; taką cenę wyznacza PKP Intercity na trasie Kraków-Gdynia, gdy bilet kupujemy na kilka godzin przed planowanym odjazdem. Na krótszym odcinku, np. Wrocław-Warszawa, będzie to około 80 złotych.

 

W ostatnich dniach zdarza się jednak, że zamiast obiecanego przez przewoźnika pociągu Pendolino o najwyższym standardzie w Polsce, przy peronie staje skład zastępczy, złożony z klasycznych wagonów.

 

Według komunikatów PKP Intercity, 16 stycznia taka sytuacja nastąpiła w przypadku siedmiu pociągów EIP (m.in. na trasie Kraków-Kołobrzeg i Warszawa-Wrocław), a dzień później - pięć razy (np. pociągi na trasie Gdynia-Katowice). 

 

Natomiast w poniedziałek z podmianą składu na połączeniu EIP zetknęli się podróżni ośmiu pociągów, które dotarły chociażby do Krakowa, Warszawy, Trójmiasta, Wrocławia czy Bielska-Białej. Podobnie we wtorek (pięć pociągów), a także w środę (co najmniej trzy). 

 

Podobne zmiany także w czwartek

 

Zmiany zapowiedziano również na czwartek. Pasażerowie, którzy mieli jechać Pendolino z Wrocławia do Warszawy (nr 6100), pojadą "zwykłym" pociągiem. 

 

Kilka razy zdarzyło się, że pasażerowie w połowie trasy przesiadali się do "obiecanego" rodzaju pojazdu. Ponadto, za każdym razem w zastępczym składzie był wagon restauracyjny oraz podział na klasy pierwszą i drugą. Często jednak pociągi te nie osiągały takiej punktualności, jaką zazwyczaj cechują się połączenia obsługiwane przez Pendolino.

 

ZOBACZ: British Airways zawiesza loty do Warszawy. LOT również wstrzymuje część połączeń

 

Przykładowo w poniedziałek pociąg nr 5300 do Krakowa dotarł ze 126 min. opóźnienia; nr 3800 już z Krakowa wyruszył z godzinnym opóźnieniem, a do Kołobrzegu dotarł ze 105-minutowym opóźnieniem.

 

Natomiast nr 6112 z Wrocławia do Warszawy wyruszył ze 147 minutami odchylenia od rozkładu jazdy, a do celu przyjechał 151 minut później niż zaplanowano.

 

443 minuty spóźnienia EIP

 

Rekordzistą ataku zimy okazał się jednak zastępczy skład EIP nr 1611 z Warszawy do Wrocławia, który o godz. 17:00 odnotował tamtego dnia 443 minuty spóźnienia. 

 

Polsatnews.pl zapytał PKP Intercity, z jakiego powodu tyle składów typu Pendolino nie mogło wyjechać na trasę i czy wpłynęły na to warunki atmosferyczne. 

 

- Sytuacja była spowodowana utrudnieniami eksploatacyjnymi na Warszawskim Węźle Kolejowym oraz niskimi temperaturami. Reagowaliśmy na pojawiające się opóźnienia działaniami operatywnymi, w tym korektami w obiegach poszczególnych składów, co wiązało się m.in. ze zmianami zestawienia niektórych pojazdów - odpowiedziała Katarzyna Grzduk, rzeczniczka państwowego przewoźnika.

 

Jak dodała, "proces utrzymaniowy wszystkich pojazdów kolejowych (także jednostek Pendolino) wymaga więcej czasu i przygotowań niż w porze letniej".

 

- Na bieżąco kontrolujemy stan techniczny każdego z pojazdów i w razie potrzeby wdrażamy działania naprawcze. Co ważne, oględziny techniczne pojazdów dokonywane są nie tylko na wyspecjalizowanych warsztatach, lecz także na każdej stacji zwrotnej - zapewniła Grzduk.

 

Czy pasażerom zostaną zwrócone pieniądze?

 

Polsatnews.pl dopytał także o sytuację pasażerów, którzy zapłacili za przejazd pociągiem o wyższym standardzie, a musieli jechać "zwykłym" składem z wagonami. Jak wyjaśniło PKP Intercity, mają oni prawo do złożenia reklamacji. 

 

- W ramach rekompensaty zwracana jest różnica taryfowa pomiędzy opłatą za przejazd pociągami kategorii EIP a EIC odpowiednio do obwiązujących cen za przejazd w danej relacji. By ułatwić cały proces, reklamacje powinny być kierowane na adres mailowy wyrownanie@intercity.pl - powiedziała rzeczniczka.

 

ZOBACZ: Spóźnienia pociągów. Kolejny dzień sporych utrudnień na kolei. Jak uzyskać odszkodowanie?

 

Poinformowała także, że w zgłoszeniu należy podać "minimum informacji". Są nimi: numer biletu na przejazd, numer rachunku bankowego, jeżeli bilet został zakupiony w kasie biletowej, w biletomacie lub u konduktora oraz imię i nazwisko zgłaszającego.

 

- Należy pamiętać, że każda reklamacja rozpatrywana jest indywidualnie - podsumowała Katarzyna Grzduk.

 

Rekompensaty za opóźnienie pociągu

 

Podróżni mają prawo do rekompensaty także za opóźnienie pociągu dalekobieżnego na podstawie rozporządzenia Unii Europejskiej. 

 

Jak podaje Urząd Transportu Kolejowego, minimalna kwota, jaką można otrzymać, jeśli pociąg nie przyjedzie na czas do naszej stacji docelowej wynosi 25 proc. ceny biletu jednorazowego, jeśli opóźnienie przekracza 60 minut, ale jest mniejsze niż 119 minut. Połowę kwoty, jaką zapłaciliśmy za przejazd, przewoźnicy mogą zwrócić, jeśli odchylenie względem rozkładu jazdy wynosi 120 minut albo więcej. 

 

Dodatkowo, kwota rekompensaty nie może być niższa niż 4 euro (około 16 zł) - wówczas zwrot nie przysługuje.

Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze

Przeczytaj koniecznie