Koniec "służbowych pobytów" w hotelach. Rząd zapowiada ścisłe kontrole

Polska
Koniec "służbowych pobytów" w hotelach. Rząd zapowiada ścisłe kontrole
Polsat News
Rząd zapowiada ścisłe kontrole

Koniec ze "służbowymi pobytami" w hotelach, za pomocą których branża hotelarska próbowała obchodzić wprowadzony reżim sanitarny. Rząd zapowiada ścisłe kontrole placówek i potężne kary administracyjne. Hotele mogą stracić także wsparcie z Tarczy Antykryzysowej.

Branża turystyczna z powodu pandemii i nałożonych ograniczeń znalazła się w wyjątkowo trudnej sytuacji. Od 7 listopada hotele i pensjonaty mogą przyjmować wyłącznie gości, podróżujących służbowo.

 

Zdarzało się jednak, że hotele przyjmowały turystów, którzy podpisywali deklarację, że są w delegacji. 

 

-  Będą kontrole od dzisiaj i mówię to z wielkim żalem - zapowiedział Jarosław Gowin na konferencji prasowej i dodał: "zwracam się z apelem do przedsiębiorców, aby przestrzegali przepisów; inaczej muszą się liczyć nie tylko z mandatami, ale i zawieszeniem pomocy, która opiewa łącznie na ok. 40 mld zł".

 

ZOBACZ: "Prezydent to miłośnik narciarstwa. Jest zainteresowany, by wyciągi działały"

 

To pierwsze ostrzeżenie jakie rząd skierował w kierunku branży hotelarskiej, która za pomocą luk w przepisach usiłowała obchodzić wprowadzone obostrzenia.

 

Przedsiębiorcy łamiący przepisy będą mogli zostać ukarani grzywną w wysokości 30 tys. złotych. Dodatkowo hotelarze mogą stracić środki, przyznawane w ramach rządowej Tarczy Antykryzysowej. 

 

"Zabili naszą branżę"

 

Sytuacja budzi głęboki sprzeciw właścicieli ośrodków i mieszkańców  turystycznych miejscowości.

 

- Wprowadzenie w tej chwili nakazów, zakazów powinno się wiązać z tym, czy my jesteśmy w stanie to wyegzekwować i czy chcemy to egzekwować na takiej zasadzie - mówi "Wydarzeniom" Antoni Byrdy, burmistrz Szczyrku.

 

- Dzisiaj powinniśmy wszyscy walczyć o jedno jak się uratować i jak uratować miejscowości turystyczne, które tylko z tego żyją. Tu nie ma żadnego innego dochodu - dodaje. - Nie chcę opowiadać frazesów, że nie będzie na oświatę, bo my wszyscy o tym wiemy, ale ludzie nie będą mieć na podstawowe środki do życia - zaznacza.

 

ZOBACZ: Inflacja nadal 3-procentowa. Płacimy więcej za energię, mniej za paliwa

 

Jego opinię podziela także Joanna Zębik z hotelu Artus Resort w Karpaczu. Jak podkreśla, działania podejmowane przez władze są bezzasadne.

 

- Praktycznie wszystkie hotele są już zamknięte i nie mamy możliwości funkcjonowania - mówi "Wydarzeniom".

 

ZOBACZ: Wuhan zaprasza turystów. Metropolia już dawno zapomniała o pandemii

 

- Nawet jeżeli by ktoś chciał przyjechać na podróż służbową, to w momencie kiedy mamy jeszcze udostępnienie basenów czy siłowni, czy restauracje, to miało to ręce i nogi, i ten gość faktycznie mógł służbowo przyjechać, pracować zdalnie i nawet trochę odpocząć - powiedziała Zębik.

 

Jak dodała, "teraz jakby zabili naszą branżę, nie mamy możliwości normalnego funkcjonowania, nie opłaca nam się to". - Jedyne, co dostajemy, to tylko i wyłącznie restrykcje, i jeszcze raz restrykcje a pomocy zero - podkreśla.

 

Pracownicy czekają na cud

 

To nie jedyne problemy z jakim musi się zmierzyć branża. Stowarzyszenie STOP Nieuczciwym Pracodawcom w październiku informowało, że wielu zatrudnionych w turystyce i gastronomii zostało pozbawionych środków do życia. Zwróciło też uwagę, że część pracowników nie otrzymuje wynagrodzenia za wykonaną pracę.

 

- Kontrole ogłoszone przez rząd są po prostu niemoralne i nieetyczne, bo jeżeli jakikolwiek właściciel hotelu, jakikolwiek zarząd czy jakikolwiek dyrektor decyduje się na to, żeby wbrew rozporządzeniu otworzyć hotele dla gości, to proszę państwa, robi to dla swoich pracowników - mówi "Wydarzeniom" Barbara Bronicka-Jaskólska z hotelu Artus Resort w Karpaczu.

 

- My mamy apel do rządzących posłów i senatorów. Pozwólcie nam złożyć naszym pracownikom życzenia świąteczne, pozwólcie nam życzyć wszystkiego dobrego, bo my tego dzisiaj nie możemy zrobić. My nie możemy powiedzieć tym ludziom, że oni będą mieli gdzie wrócić do pracy. My nie możemy ich zapewnić o tym, że są bezpieczni. My nie możemy dać im tego, co najbardziej chcielibyśmy im dać - podkreśla.

 

Popularny portal apeluje do rządu

 

Obroty i dochody uzyskane przez ośrodki świadczące usługi hotelarskie i związane z pobytem spadły w tym roku o ok. 40-50 proc.

 

List do premiera wystosował popularny portal Noclegowo.pl. Apeluje w nim do rządu o złagodzenie obostrzeń dla hoteli. Jak podkreśla, zainteresowanie wyjazdami turystycznymi jest w tym roku ogromne.

 

Portal w listopadzie zanotował 35 proc. wzrost liczby wyszukiwań w stosunku do roku ubiegłego, przy czym 45 proc. zapytań związanych jest z przerwą noworoczną i feriami. 

 

ZOBACZ: Ograniczenia w turystyce. "Sytuacja jest dramatyczna"

 

"W czym są gorsze lub bardziej niebezpieczne pod względem epidemiologicznym te niewielkie domki wypoczynkowe lub samodzielne apartamenty, od dużych galerii handlowych, w których zagęszczenie osób jest przecież nieproporcjonalnie większe? Czy nie można w ten sam sposób pozwolić na prowadzenie działalności noclegowej przy zachowaniu rygoru sanitarnego? I czy nie temu właśnie miał służyć program "Obiekt bezpieczny higienicznie" prowadzony przez Polską Organizację Turystyczną?" - pytają autorzy listu.

 

"W naszej ocenie, jeśli Polacy nie będą mieli możliwości legalnie skorzystać z wypoczynku poza domem, to jedynie zwiększy to ich motywację do wyjazdów zagranicznych lub też przyczyni się do zwiększenia szarej strefy. Wskutek tego, pieniądze zostaną wydatkowane poza krajem, w każdym razie nie wrócą do budżetu w postaci podatków" - podkreślono w piśmie.

rsr/prz/ Polsat News, Rzeczpospolita, Noclegowo.pl
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze

Przeczytaj koniecznie