Został postrzelony 16 razy i przeżył. Teraz chce zostać prezydentem

Świat
Został postrzelony 16 razy i przeżył. Teraz chce zostać prezydentem
wikimedia.commons/Likumbage/CC BY-SA 4.0
Tundu Lissu wrócił do kraju z Belgii. Opozycjonista chce powalczyć w wyborach

Piętnastu kandydatów wystartuje w wyborach na prezydenta Tanzanii. Pozycja ubiegającego się o reelekcję Johna Magufuliego wydaje się niezagrożona, ale w walkę o urząd włączył sie m.in. powracający z Belgii Tundu Lissu - szesnastokrotnie postrzelony opozycjonista, który przeżył próbę zamachu.

Tanzańczycy 28 października wybiorą na pięcioletnią kadencję prezydenta oraz 274 członków jednoizbowego Zgromadzenia Narodowego. W dalszej kolejności to prezydent spośród parlamentarzystów powoła premiera i członków swojego gabinetu. Podczas wyborów obowiązują jednak parytety - w 274 osobowym parlamencie 37 miejsc jest zarezerwowanych dla kobiet, a 5 dla przedstawicieli autonomicznego Zanzibaru. Głosowanie odbędzie się zarówno w kontynentalnej części kraju, jak i na Zanzibarze.

 

ZOBACZ: Tanzania: co najmniej 57 osób zginęło w wybuchu cysterny z ropą

 

O reelekcję będzie ubiegał się John Pombe Magufuli, reprezentujący partię Chama Cha Mapinduzi (CCM) nazywaną Partią Rewolucji. Ugrupowanie rządzi Tanzanią nieprzerwanie od uzyskania przez kraj niepodległości - w obecnej formule od 1977 r., kiedy przyjęła obecną nazwę przez połączenie rządzącego w Tanganice Afrykańskiego Narodowego Związku Tanganiki z Partią Afroszyrazyjską z Zanzibaru.

 

Spośród realnie opozycyjnych kontrkandydatów przeciw Magufuliemu wystartują Tundu Lissu z partii Chadema i Bernard Membe, były członek CCM, reprezentujący obecnie ACT Wazalendo. To ostatnie ugrupowanie wystawi również jako kandydata na prezydenta Zanzibaru Seifa Sharifa Hamada - najpopularniejszego polityka na archipelagu, który zmierzy się z nieaktywnym na wyspach dr Husseinem Mwinyi (CCM).

"Łamanie standardów demokratycznych"

Przedstawiciele rządzącego CCM identyfikowani są z "afrykańskim socjalizmem", choć przez lata ich poglądy ewoluowały coraz bardziej w kierunku wolnorynkowym, oddalając się od założeń doktryny opracowanej przez twórcę państwa tanzańskiego, pierwszego prezydenta tego kraju Juliusa Nerere. Ugrupowanie rządzi krajem nieprzerwanie od lat 70. XX wieku, jednak dopiero w 1992 r. wprowadziło system wielopartyjny. Pierwsze wybory odbyły się w roku 1995 r. i zarówno te, jak i kolejne cztery zostały przez nich wygrane.

 

Oficjalnie Magufuli będzie musiał zmierzyć się z czternastoma kontrkandydatami, jednak gros z nich to przedstawiciele "koncesjonowanej opozycji", reprezentujący partie powstały z inspiracji lub przy udziale rzadzącej CCM. Realną opozycję stanowią wspomniane partie: ACT Wazalendo, Chaumma, Chadema.

 

Opozycja w obecnej kampanii wyborczej wielokrotnie zarzucała prezydentowi Magufuliemu i jego administracji zdominowanej przez rządzącą partię CCM łamanie standardów demokratycznych i utrudnianie im prowadzenia działalności. Wśród najważniejszych zarzutów ugrupowań opozycyjnych wobec prezydenta jest wprowadzanie cenzury mediów.

Powrót z Belgii

Oficjalnie za "używanie języka nawołującego do agresji i destabilizacji kraju" główny kontrkandydat Magufuliego - reprezentujący partię Chadema, Tundu Lissu został objęty na początku października 7-dniowym zakazem prowadzenia kampanii. To efekt publicznej wypowiedzi, w której Lissu zarzucił urzędującemu prezydentowi wykorzystywanie aparatu państwa do "sabotowania kampanii przeciwników". Państwowa Komisja Wyborcza potwierdziła Reutersowi, że decyzja została podjęta po złożeniu dwóch skarg przez partię rządzącą.

 

Lissu odpierał zarzuty i po zniesieniu zakazu nadal w ostrych słowach krytykuje rządzącego prezydenta. Główny kontrkandydat Magufuliego powrócił na trzy miesiące przed kampanią do kraju z Belgii, gdzie spędził trzy lata na leczeniu po przeżyciu zamachu na swoje życie. Lissu został szesnastokrotnie postrzelony we wrześniu 2017 r.

 

Działania podejmowane wobec kandydata partii Chadema to nie jedyne represje, o których informowały światowe media. W czerwcu Reuters i AFP informowały o aresztowaniu dziewięciu polityków opozycji za rzekome zorganizowanie nielegalnego zgromadzenia.

 

Opozycja wskazuje także na intencjonalne ich zdaniem utrudnienia ze strony Państwowej Komisji Wyborczej (NEC) w rejestracji kandydatów w wyborach parlamentarnych, np. liczne dyskwalifikacje kandydata z uwagi na niewypełnienie danych dotyczących płci czy wieku w jednym z trzech formularzy zgłoszeniowych.

Brak jasnych postulatów

Na początku października, jak informował Reuters, NEC podtrzymała dyskwalifikację 39 kandydatów do parlamentu z ramienia partii opozycyjnych, choć przywróciła możliwość startu 67 innym. Zdaniem przedstawicieli partii Chadema obóz rządzący chce wzmacniać w ten sposób słabnących kandydatów partii rządzącej.

 

ZOBACZ: Drastyczne nagranie z Mozambiku. Nowe ustalenia władz

 

To właśnie przestrzeganie zasad demokratycznych, respektowanie praw człowieka, wolność słowa czy swoboda zgromadzeń stanowią główną oś sporu między opozycją a rządzącą Partią Rewolucji. Opozycja krytykuje też wielkie projekty infrastrukturalne, których zapowiedź realizacji była jedną z najważniejszych obietnic wyborczych podczas zwycięskiej kampanii Magufuliego w 2015 r. Zdaniem partii Chadema na obecnym etapie rozwoju Tanzanii kluczowe powinny być inwestycje w edukację i opiekę zdrowotną.

 

Na próżno jednak szukać konkretnych rozwiązań proponowanych w programach wyborczych ugrupowań opozycyjnych. Postulaty zarówno Chademy, jak i ACT Wazalendo mają charakter ogólny, pozbawiony wyliczeń finansowych. W wielu obszarach takich jak rolnictwo, transport czy finanse państwa propozycje partii opozycyjnych nie mają jasnego, konkurencyjnego przekazu wobec ugrupowań rządzących.

Protesty na Zanzibarze

Hasła opozycji opierają się głównie na walce z partią rządzącą. Chadema wielokrotnie przypomina próbę zamachu na życie Tindu Lissu plakatami i ulotkami z wizerunkiem swojego głównego kandydata i hasłem "Risasi 16 - kamwe hatutasahau" ("16 naboi - nigdy nie zapomnimy").

 

Choć większość światowych agencji, w tym Reuters i AFP określa rządzącego prezydenta jako pewnego kandydata do ponownego objęcia urzędu, to jednak w Tanzanii nie publikuje się jakichkolwiek sondaży przedwyborczych. Do niespodzianki może jednak dojść na Zanzibarze, gdzie dr Hussein Mwinyi dysponuje obecnie jedynie nazwiskiem swojego ojca, byłego prezydenta Tanzanii, nie ma jednak zaplecza politycznego ani nie jest popularny czy znany na wyspach. Seif Sharif Hamad z ACT-Wazalendo jest uznawany za zdecydowanego faworyta w wyborach na wyspie.

 

Spekulacji jest mnóstwo, jednak żadne nie są oparte na oficjalnych sondażach, ponieważ tanzańskie media mogą publikować wyłącznie dane zatwierdzone przez krajowe biuro statystyczne (TBS). Jesienią ubiegłego roku główna gazeta anglojęzyczna "The Citizen" została zmuszona do zawieszenia publikacji w wersji elektronicznej na 7 dni pod zarzutem publikowania "niesprawdzonych danych statystycznych". Z kolei - jak donosił m.in. Reuters - opozycyjnej gazecie Tanzania Daimy z podobnych względów cofnięto koncesję.

 

Niezależnie od tego, jak zagłosują Tanzańczycy, władza będzie musiała zmagać się utrzymaniem stabilności i bezpieczeństwa publicznego. Temperatura sporu jest wyjątkowo wysoka, a z uwagi na spodziewane protesty społeczne na Zanzibarze, rząd przerzuca tam jednostki wojskowe z Tanzanii kontynentalnej. Wszystko w cieniu zarzutów o łamanie zasad demokracji i eliminację rywali.

bas/ PAP
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze

Przeczytaj koniecznie