Trump ogłosi nazwisko następcy sędzi Ginsburg. Podał datę

Świat
Trump ogłosi nazwisko następcy sędzi Ginsburg. Podał datę
PAP/EPA/SHAWN THEW
Spór o zapełnienie miejsca w Sądzie Najwyższym po Ginsburg - zmarłej w piątek 87-letniej liberalnej legendzie amerykańskiego sądownictwa - rozpoczął się tuż po jej śmierci

Prezydent USA Donald Trump zapowiedział, że w sobotę ogłosi nazwisko nowego sędziego Sądu Najwyższego, który zastąpi zmarłą cztery dni temu legendę amerykańskiego sądownictwa, sędzię Ruth Bader Ginsburg. Kandydata będzie musiał zatwierdzić Senat.

"Ogłoszę swojego kandydata do Sądu Najwyższego w sobotę w Białym Domu! Dokładny czas pozostaje do ustalenia"- napisał na Twitterze Trump.

 

 

W poniedziałek wieczorem Trump informował, że rozważa pięć kandydatur w miejsce Ginsburg. Według mediów w USA prezydent wskaże kobietę, najpewniej 48-letnią Amy Coney Barrett bądź urodzoną na Florydzie Kubankę, 52-letnią Barbarę Lagoa.

 

- Ta druga jest doskonała, jest Latynoską, jest wspaniałą kobietą - mówił Trump dla Fox News. I dodał: "Kochamy Florydę", co według prasy było "puszczeniem oka" w kierunku mieszkańców stanu, mogącego odegrać kluczową rolę w zbliżających się wyborach prezydenckich.

 

ZOBACZ: "Musimy pociągnąć Chiny do odpowiedzialności za Covid-19". Trump w ONZ

 

Kandydata wskazanego przez prezydenta będzie musiał zatwierdzić Senat zwykłą większością głosów. Wydaje się, że będzie to tylko formalność, bowiem w wyższej izbie Kongresu przewagę mają Republikanie (53-47). Wprawdzie dwóch przedstawicieli tej partii, mających umiarkowane poglądy (Mitch McConnell i Mitt Romney) sprzeciwiało się głosowaniu nad wyborem nowego sędziego SN przed wyborami prezydenckimi, ale nawet w przypadku remisu decydujący głos będzie należał do wiceprezydenta Mike'a Pence'a.

 

Spór o miejsce po Ginsburg

 

Spór o zapełnienie miejsca w Sądzie Najwyższym po Ginsburg - zmarłej w piątek 87-letniej liberalnej legendzie amerykańskiego sądownictwa - rozpoczął się tuż po jej śmierci. Już w pierwszym oświadczeniu kondolencyjnym, lider Republikanów w Senacie Mitch McConnell zapowiedział, że Senat będzie głosować nad wybranym przez prezydenta Donalda Trumpa potencjalnym następcą Ginsburg jeszcze podczas jego kadencji.

 

W sobotę głos zabrał też sam prezydent Trump, który obwieścił na Twitterze, że nie będzie zwlekał z wybraniem następcy Ginsburg.

 

"Zostaliśmy postawieni w pozycji władzy i wagi, aby podejmować decyzje dla ludzi, którzy tak dumnie nas wybrali. Za najważniejszą z nich od dawna uważa się wybór sędziów Sądu Najwyższego Stanów Zjednoczonych. Mamy ten obowiązek (zrobić to) bez zwłoki!" - napisał prezydent.

 

Zapowiedź ta wywołała kontrowersje po stronie Demokratów. Zgodnie z niepisanym zwyczajem, nowych sędziów Sądu Najwyższego nie wybierano na krótko przed wyborami. Co więcej, gdy w swoim ostatnim roku urzędowania prezydent Barack Obama usiłował wypełnić wakat po sędzim Antoninie Scalii, Republikanie pod wodzą McConnella zablokowali kandydata Obamy, powołując się na ten zwyczaj.

 

"Mitch McConnell ustanowił precedens. Żadnego wypełniania wakatów w Sądzie Najwyższym w roku wyborczym" - oznajmił na Twitterze senator Partii Demokratycznej Ed Markey. Zagroził on, że jeśli stanie się inaczej, w przyszłej kadencji Demokraci - o ile wygrają wybory i zdobędą większość w Senacie - powiększą liczbę sędziów Sądu Najwyższego.

 

ZOBACZ: Ostatnie życzenie sędzi Ginsburg. Spór o następcę zaczął się nazajutrz po jej śmierci

 

Tradycyjnie od początku Stanów Zjednoczonych w SN zasiada 9 sędziów, jednak konstytucja nie mówi nic o liczebności jego składu. Do groźby Markeya przyłączyli się inni demokratyczni senatorowie. Kandydat Partii Demokratycznej na prezydenta Joe Biden oświadczył natomiast, że nominacji powinien dokonać zwycięzca listopadowych wyborów.

 

"Wyborcy powinni wybrać prezydenta, a prezydent powinien wybrać kandydata na sędziego" - powiedział w piątek Biden.

 

Stawka sporu

 

Stawka sporu jest wysoka, bo Sąd Najwyższy pełni bardzo ważną rolę w systemie politycznym USA, a jego decyzje miewają epokowe znaczenie: za pomocą decyzji SN w całym kraju zalegalizowano małżeństwa homoseksualne, a wcześniej zakazano segregacji rasowej czy zalegalizowano aborcję. Ponieważ sędziowie powoływani są dożywotnio, obecna decyzja będzie miała długoterminowe konsekwencje.

 

W tym roku stawka może być jeszcze wyższa, bo komentatorzy po obu stronach spodziewają się, ze listopadowe wybory mogą być kontestowane przez przegranego kandydata, wobec czego Sąd Najwyższy będzie miał kluczową rolę w rozstrzyganiu kontrowersji.

 

ZOBACZ: TSUE zajmuje się niezawisłością sędziów w Polsce

 

Mimo przewagi w Senacie, nie jest pewne, czy Republikanom uda się wybrać następcę Ginsburg. Jeszcze przed jej śmiercią, senator Lisa Murkowski z Alaski i Chuck Grassley z Iowa zapowiadali, że wypowiedzą się przeciwko wyznaczeniu nowego sędziego tuż przed wyborami. Komentatorzy spodziewają się, że podobnie mogą zareagować Mitt Romney z Utah i Susan Collins z Maine. Aby nowy wybór nie doszedł do skutku, czterech Republikanów w Senacie musiałoby zagłosować przeciwko nominatowi Trumpa.

 

Jeśli prezydentowi i Senatowi uda się wypełnić wakat po Ginsburg, w sądzie będzie 6 sędziów powołanych przez Republikańskich prezydentów oraz 3 przez Demokratów. Przed objęciem urzędu przez Trumpa - który za swojej kadencji powołał już dwóch sędziów - w sądzie panowała ideologiczna równowaga: było w nim 4 sędziów uznawanych za liberalnych oraz 4 - za konserwatywnych, podczas gdy sędzia Anthony Kennedy był uważany za centrystę.

pgo/ PAP
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze

Przeczytaj koniecznie