Administracja Trumpa żąda przywrócenia sankcji ONZ przeciwko Iranowi

Świat
Administracja Trumpa żąda przywrócenia sankcji ONZ przeciwko Iranowi
PAP/EPA/Peter Foley
Europa liczy na utrzymanie porozumienia nuklearnego w przypadku, gdyby Trump przegrał w listopadowych wyborach prezydenckich- komentuje AP

Administracja Trumpa oficjalnie powiadomiła w czwartek ONZ o swoim żądaniu przywrócenia wszystkich sankcji ONZ wobec Iranu, przeciwko temu są pozostali członkowie Rady Bezpieczeństwa, w tym europejscy sojusznicy USA uznający żądanie Waszyngtonu za nielegalne.

Sekretarz stanu Mike Pompeo przekazał wniosek o przywrócenie sankcji przewodniczącemu Rady Bezpieczeństwa ONZ, powołując się na poważne naruszenia przez Iran porozumienia nuklearnego z 2015 r.

 

ZOBACZ: Trump miał rozmawiać z Bogiem. "Testuje mnie"

 

- Stany Zjednoczone nigdy nie pozwolą największemu na świecie sponsorowi terroryzmu swobodnego kupowania i sprzedawania samolotów, czołgów, pocisków i innych rodzajów broni konwencjonalnej ... (lub) posiadania broni jądrowej - powiedział Pompeo na konferencji prasowej w ONZ . Dodał, że akcja USA przedłuży embargo na broń, które wygasa 18 października, a także uniemożliwi Iranowi testowania rakiet balistycznych i wzbogacania materiałów jądrowych.

"Dwie planety"

Zastępca ambasadora Rosji przy ONZ, Dmitry Polyansky, odparł na Twitterze: "Wygląda na to, że są 2 planety. Fikcyjna, w której Stany Zjednoczone udają, że mogą robić, co tylko zechcą, bez liczenia się z kimkolwiek , łamią i odrzucają umowy, ale nadal chcą z nich korzystać, i druga, w której żyje reszta świata i gdzie króluje międzynarodowe prawo i dyplomacja."

 

ZOBACZ: Putin rozmawiał z unijnymi przywódcami. Tematem Białoruś

 

Sednem sporu jest wycofanie się prezydenta Donalda Trumpa w 2018 r. z porozumienia nuklearnego z 2015 r. zawartego między sześcioma światowymi potęgami a Iranem. Stany Zjednoczone utrzymują, że zgodnie z rezolucją Rady Bezpieczeństwa zatwierdzającą porozumienie zachowują prawo jako jego strona do powoływania się na postanowienie o nałożeniu sankcji.

 

Rosja, Chiny, Wielka Brytania, Francja i praktycznie wszyscy inni członkowie rady twierdzą, że administracja Trumpa nie ma do tego prawa, ponieważ nie jest już stroną Wspólnego Kompleksowego Planu Działania (JCPOA). Mimo tego Pompeo powiedział, że proces prowadzący do ponownego nałożenia sankcji ONZ został rozpoczęty. Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej, organ nadzoru nuklearnego ONZ, poinformował o niektórych irańskich naruszeniach umowy, ale Teheran twierdzi, że są one wynikiem naruszenia porozumienia przez Stany Zjednoczone poprzez wycofanie się z niego, a następnie ponowne nałożenie surowych jednostronnych sankcji.

Bez innego wyboru...

Pompeo zauważył, że europejscy uczestnicy umowy próbowali skłonić Iran do realizacji porozumienia. Powiedział jednak, że "pomimo szeroko zakrojonych wysiłków i wyczerpującej dyplomacji ze strony tych państw członkowskich nie ma znaczących rezultatów" ; " W rezultacie Stany Zjednoczone nie mają innego wyboru, jak tylko powiadomić radę, że Iran w znacznym stopniu nie wypełnia swoich zobowiązań JCPOA" - napisał Pompeo.

 

Listowi Pompeo towarzyszyło sześciostronicowe wyjaśnienie, dlaczego Stany Zjednoczone uważają, że zachowują prawo do powoływania się na porozumienie. Naleganie USA, że może autoryzować cofnięcie się do porozumienia, zostało już odrzucone przez praktycznie wszystkich pozostałych 15 członków rady.

 

ZOBACZ: Premier po rozmowie z Pompeo: nie zabrakło nam ważnych tematów

 

Niemcy, uczestnik porozumienia z Iranem, obecnie zasiadają w radzie przez dwuletnią kadencję i też są temu przeciwni. " Francja, Niemcy i Wielka Brytania zauważają, że Stany Zjednoczone przestały być uczestnikiem JCPOA po wycofaniu się z umowy 8 maja 2018 r. '' - podała grupa w oświadczeniu wydanym po tym, jak Pompeo przedstawił list."Dlatego nie możemy poprzeć tej akcji, która jest niezgodna z naszymi obecnymi wysiłkami na rzecz wsparcia JCPOA".

"Zdecydowali się stanąć po stronie ajatollahów"

Pompeo zaatakował Europejczyków, zarzucając im, że prywatnie zgadzają się z obawami USA, ale brakuje im odwagi, by powiedzieć to publicznie: - Zamiast tego zdecydowali się stanąć po stronie ajatollahów - powiedział- "Ich działania zagrażają mieszkańcom Iraku, Jemenu, Libanu, Syrii, a także ich własnym obywatelom".

 

Tymczasem minister spraw zagranicznych Iranu Mohammad Javad Zarif powiedział szefowi ONZ Antonio Guterresowi w czwartkowej rozmowie telefonicznej, że Rada Bezpieczeństwa musi oprzeć się żądaniom USA.

 

ZOBACZ: Iran przejął szczątki amerykańskiego drona Global Hawk i próbuje go odbudować

 

- Miałoby to niebezpieczne konsekwencje dla prawa międzynarodowego, przyniosłoby jedynie zniszczenie mechanizmów międzynarodowych i zdyskredytowało Radę Bezpieczeństwa - powiedział Zarif.

 

Europa liczy na utrzymanie porozumienia nuklearnego w przypadku, gdyby Trump przegrał w listopadowych wyborach prezydenckich- komentuje AP, i dodaje - demokratyczny Joe Biden zapowiedział, że spróbuje przywrócić porozumienie. Europa obawia się, że ponowne nałożenie sankcji może doprowadzić Iran do całkowitego porzucenia umowy i kontynuowania wysiłków zmierzających do wyprodukowania broni atomowej. 

ms/PAP
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze

Przeczytaj koniecznie