Elektryczny pastuch wokół baru. Ma zmusić klientów do zachowania dystansu

Świat
Elektryczny pastuch wokół baru. Ma zmusić klientów do zachowania dystansu
pxfuel/CC0; Zdj. ilustracyjne
Klienci baru reagują na rozwiązanie rozbawieniem, ale stosują się do obostrzeń

Właściciel pubu Star Inn w angielskiej Kornwalii zdecydował się na nietypowy ruch, by wymóc na klientach zachowanie dystansu społecznego. Wokół baru rozłożył linkę pod napięciem. Osoby, które nagminnie łamią przepisy mogą zostać "porażone" przez barmana.

Star Inn w miejscowości St Just serwuje jedynie napoje. Mimo to, klienci nie stosują się ani do limitu osób w lokalu, ani nie zachowują minimalnego odstępu. Właściciel Johnny McFadden zdecydował się podjąć radykalne kroki.

 

ZOBACZ: Wielka Brytania inwestuje 100 milionów $ w przełomową technologię Billa Gatesa

 

- To normalny pastuch, jaki można znaleźć na polu. Klienci zmieniają się pod wpływem alkoholu. Dzięki ogrodzeniu zachowują się jak owieczki - chwalił rozwiązanie w rozmowie z dziennikarzami.

 

Na pytanie, czy zdążył już porazić kogoś prądem odpowiedział "musicie przyjść i sami się przekonać". - O skuteczności tego rozwiązania decyduje czynnik strachu - dodał.

 

 

Na razie rozwiązanie przyniosło lokalowi rozgłos w mediach społecznościowych. Większość klientów traktuje rozwiązanie z rozbawieniem, ale stosuje się do zaleceń.

 

Specjalne wytyczne

 

W Anglii puby otwarto przed tygodniem, po trzech miesiącach przerwy spowodowanej pandemią koronawirusa. Na ulice wyszły tłumy osób spragnione zabawy.

 

Według nowych wytycznych, osoby chcące napić się w lokalu muszą zostawić u obsługi dane kontaktowe - nazwisko i numer telefonu. W przypadku grup, wystarczą dane tylko jednej osoby. Grupy mogą jednak liczyć maksymalnie sześć osób z dwóch gospodarstw domowych. Puby są zobowiązane do zmniejszenia zagęszczenia stolików, tak aby możliwe było utrzymanie odległości jednego metra między klientami.

 

ZOBACZ: Piłkarza wyproszono z pubu, bo... jego fani łamali obostrzenia

 

Jedenaście osób zmarło w ciągu ostatniej doby w Wielkiej Brytanii na Covid-19, co jest najniższym bilansem od 13 marca, a liczba nowo wykrytych zakażeń zwiększyła się o 530 - podało w poniedziałek po południu brytyjskie ministerstwo zdrowia. Nawet biorąc pod uwagę, że bilanse podawane w poniedziałki zwykle są najniższe w całym tygodniu, liczby te wskazują na wyraźny postęp w zwalczaniu epidemii koronawirusa. W jej szczytowym momencie cztery razy zdarzyło się, że dobowa liczba ofiar przekroczyła 1100.

 

Tym niemniej dotychczasowa liczba ofiar śmiertelnych - 44 830 - stawia Wielką Brytanię na trzecim miejscu na świecie, za Stanami Zjednoczonymi i Brazylią. Jeśli chodzi o poszczególne części Zjednoczonego Królestwa, to 40 245 zmarło w Anglii, 2490 - w Szkocji, 1541 - w Walii, zaś 554 - w Irlandii Północnej. Zwraca uwagę zwłaszcza fakt, że w Irlandii Północnej nie było żadnego zgonu już od dziewięciu dni.

bas/luq/ BBC, polsatnews.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze