Seria włamań do biur europarlamentarzystów. "Wielki skandal"

Świat
Seria włamań do biur europarlamentarzystów. "Wielki skandal"
Wikipedia/ fot. Andrijko Z.
Budżet UE dla PE na 2020 r., poświęcony na nadzór i ochronę budynku, wynosi ponad 23 mln euro

W czasie, kiedy świat walczył z pandemią Covid-19, ktoś dokonał serii włamań do gmachu Parlamentu Europejskiego w Brukseli. Z biur co najmniej 50 europosłów zginęły m.in. tablety i laptopy - o sprawie poinformowało "POLITICO".

Czas wielkiej społecznej izolacji pomógł złodziejom dostać się nie tylko do sprzętów, z których korzystali politycy. Kiedy budynek stał niemal pusty, mieli również okazję przewertować wszystkie ważne dokumenty.

 

- To jest wielki skandal i nie wiem, dlaczego wszyscy zamykają usta - zaznaczył Nico Semsrott, niemiecki parlamentarzysta, któremu skradziono dwa laptopy. Polityk dodał, że jest rozczarowany brakiem reakcji ze strony Dyrekcji Generalnej ds. Bezpieczeństwa i Ochrony (DG SAFE). 

 

ZOBACZ: 3 miliardy euro na respiratory, maski i szpitale polowe. Parlament Europejski zdecydował

 

- Nam ukradziono aparat fotograficzny, ale to przed lockdownem - powiedział w rozmowie z korespondentką Polsat News w Brukseli Dorotą Bawołek jeden z pracowników delegacji PO. Z kolei pracownica delegacji PiS w PE zaznaczyła, że całą sytuacją nie jest kompletnie zaskoczona. - Od kiedy jestem w PE słyszę, że ciągle komuś coś ginie - łącznie z płaszczami, butami ze skrzyń czy biur itd. I oczywiście elektronika - relacjonowała. 

 

Ostrzeżenie dla europosłów 

 

Nico Semsrott podkreślił, że w biurach po wizycie włamywaczy panował bałagan. Przyznał także, że ma informacje "od 40 do 100 europosłów", u których też doszło do włamań.

 

Niemiecki parlamentarzysta w grupowym mailu ostrzegł swoich kolegów przed kradzieżami. Z kolei w serwisie YouTube zamieścił nagranie, na którym pokazuje, jak złodzieje dostali się do szafek ze sprzętem. Jego zdaniem Dyrekcja Generalna ds. Bezpieczeństwa i Ochrony zupełnie nie ostrzegała europosłów przed złodziejami. 


Wszystko przez pandemię?


Marzec przyniósł falę obostrzeń na całym świecie. Ograniczenia objęły również gmach Paramentu Europejskiego w Brukseli. Jego przewodniczący David Sassoli zachęcał wtedy europosłów i personel do pracy z domu. Nowa taktyka miała ograniczyć rozprzestrzenianie się koronawirusa. Budynek do maja stał prawie pusty.

 

Rzecznik PE stwierdził, że o sprawie włamań wiedzieli już w kwietniu. Ten fakt doprowadził do wzmocnienia ochrony nad biurami i dostępem do siedziby PE. Zwiększono liczbę pracowników zajmujących się patrolowaniem biur parlamentarzystów oraz kadry, która pilnowała dostępu do budynku.

 

ZOBACZ: Czechy wznowią zwykły ruch graniczny na granicy ze Śląskiem

 

Czeska eurodeputowana Dita Cháranzova, reprezentująca liberalną grupę Renew Europe i wiceprzewodnicząca ds. bezpieczeństwa, poinformowała, że zwróciła się do DG SAFE o raport ws. włamań do budynku. Zamieszczone w nim informacje mają zostać przedstawione na najbliższym posiedzeniu biura spraw administracyjnych. Cháranzova zachęciła europosłów i personel do zgłaszania "podejrzanych incydentów".

 

Ponad 23 mln euro na ochronę

 

Massimo Casanova, polityk prawicowej Ligi Włoskiej, skomentował sprawę w jednym z postów na Facebooku. W swoim wpisie poinformował, że do włamania doszło także w jego biurze. Casanova złożył już skargę do PE. Jak dodał, nie zauważył, by coś zniknęło. Nie ma jednak pewności, czy nie zabrano mu jakichś dokumentów.

 

 

Jak podaje "POLITICO", według przyjętego przez PE absolutorium, odwołującego się do budżetu UE z 2018 r., Dyrekcja Generalna ds. Bezpieczeństwa i Ochrony składała się z 756 pracowników i dysponowała 1,5 proc. całkowitego budżetu UE z 2018 r. Budżet UE dla PE na 2020 r., poświęcony na nadzór i ochronę budynku, wynosi ponad 23 mln euro.

 

ms/prz/ politico.eu, Polsat News

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze