Kolejowy absurd. Tuż przed końcem trasy pociąg musi "odstać" 83 minuty

Polska
Kolejowy absurd. Tuż przed końcem trasy pociąg musi "odstać" 83 minuty
Zdj. ilustracyjne, fot. PKP Intercity
Po ponad 10 godzinach jazdy "Korsarz" zatrzymuje się w Słupsku na niemal półtorej godziny. To około 15 kilometrów od jego końcowej stacji w Ustce

Przez całą noc pociąg PKP Intercity "Korsarz" mknie z Krakowa nad Bałtyk, aby tuż przed końcową stacją zatrzymać się na niemal półtorej godziny. Przyczyną tak długiego "odpoczynku" nie są awarie, ale nieukończony remont linii kolejowej. Kolejarze znaleźli alternatywę dla niecierpliwych pasażerów: mogą zabrać swoje walizki i przejść do specjalnie podstawionego autobusu, jeśli się zmieszczą.

Nocny pociąg TLK "Korsarz" każdego dnia wyrusza z Krakowa do Ustki o godz. 20:09. W ciągu nocy zabiera pasażerów m.in. z Katowic, Poznania, Piły i Koszalina i na tych stacjach stoi najwyżej 15 minut.

 

Około godz. 7 "Korsarz" zjawia się w województwie pomorskim. Podróżni, obudzeni porannymi promieniami słońca, zapewne nie mogą doczekać się, aż zobaczą plażę i fale Bałtyku. Może ich jednak czekać niemiła niespodzianka, jeżeli przed wejściem do pociągu nie spojrzeli dokładnie w rozkład jazdy.

 

Niemal 1,5 godziny postoju, bo nie działa mijanka

 

W Słupsku, czyli 15 kilometrów przed stacją końcową, skład ma 83-minutowy postój: dokładnie od 7:54 do 9:16. Gdy wagony odczekają ten czas i ruszą, w Ustce zatrzymają się zaledwie kwadrans później. 

 

ZOBACZ: Te pociągi niemal zawsze się spóźniają. "Malczewski", "Uznam", "Artus". Zobacz rekordową listę

 

Dlaczego pasażerowie muszą czekać niemal półtorej godziny, chociaż są tak blisko celu swojej podróży? "Winny" jest niedokończony remont linii kolejowej nr 405, która na całej swojej długości jest jednotorowa. To ponad 120 kilometrów. 

 

Pociągi mogą mijać się tylko na odnowionych już stacjach, ale na niektórych z nich wciąż nie działa niezbędna automatyka. Jednym z takich miejsc jest mijanka Charnowie Słupskim, leżącym między Słupskiem a Ustką. To właśnie z niej miał korzystać "Korsarz", ale nie udało się jej uruchomić przed wejściem w życie wakacyjnego rozkładu jazdy kolei. 

 

PKP PLK
"Korsarz" jeździ z południa na północ Polski. Tuż przed końcem trasy w Ustce, jego pasażerów czeka 83-minutowy postój

 

– Uruchomienie tej mijanki planowane jest jeszcze podczas wakacji. Od tego momentu, w szczególnych przypadkach, będzie można uprawnić przejazd pociągów. Niemniej jednak utrzymany zostanie rozkład jazdy pociągów obowiązujący od dnia 14 czerwca – mówił "Rynkowi Kolejowemu" Przemysław Zieliński z PKP PLK, które zarządzają kolejową infrastrukturą.

 

Zamiast pociągiem, można jechać autobusem

 

Rozwiązanie z "obowiązkowym" 83-minutowym postojem nie funkcjonowało długo. Kilka dni po wejściu w życie nowego rozkładu kolei, PKP Intercity zdecydowało, że część pasażerów, którzy chcą szybciej znaleźć się w Ustce, zabierze specjalny autobus odjeżdżający ze Słupska ok. 20 minut po przyjeździe tam "Korsarza".

 

ZOBACZ: Pendolino znów z wagonami gastronomicznymi 

 

Innym sposobem na ominięcie uciążliwej przerwy jest przesiadka do regionalnego pociągu, który rusza ze Słupska o podobnej godzinie, co autobus. Nie wiadomo jednak, czy z pierwszej, jak i drugiej możliwości będą mogli skorzystać wszyscy jadący składem z Krakowa. Ci, którzy się nie zmieszczą, będą musieli poczekać w pociągu.

 

"Hańcza" miała czekać 69 minut. Interweniował były wiceszef MSW

 

Z podobną trudnością mieli zmagać się pasażerowie składu TLK "Hańcza" z Krakowa do Suwałk. W pierwotnej wersji wakacyjnego rozkładu jazdy pociąg ten miał oczekiwać w Białymstoku od godz. 9:51 do 11:00, czyli 69 minut. 

 

Sprawą zajął się Jarosław Zieliński, poseł PiS i były wiceminister spraw wewnętrznych, który pochodzi z Suwałk. W liście do resortu infrastruktury zauważył, że "Hańczę" prowadzi lokomotywa, której maksymalna prędkość to 125 km/h, a wagony są "stare" i "wyeksploatowane".

 

ZOBACZ: Pociągiem na wakacje? Dobre informacje dla podróżnych

 

Ministerstwo odpowiedziało, że winne ponad godzinnemu postojowi są m.in. prace na Centralnej Magistrali Kolejowej, która rozpoczyna się w Grodzisku Mazowieckim i biegnie do Zawiercia. Białystok od początku tego szlaku dzieli ok. 220 kilometrów. 

 

Ostatecznie postój "Hańczy" w stolicy Podlasia udało się skrócić do 34 minut. 

wka/luq/ polsatnews.pl, "Rynek Kolejowy"

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze