Wybór I prezesa SN. Zgłosiło się 10 kandydatów

Polska
Wybór I prezesa SN. Zgłosiło się 10 kandydatów
PAP/Tomasz Gzell
Po kilkunastu godzinach obrad zgromadzenie wyszło poza ich wstępną, formalną fazę

Po podliczeniu zgłoszeń dokonanych przez zgromadzenie sędziów Sądu Najwyższego jako kandydatów na nowego I prezesa zaproponowano 20 osób. Zgodę na kandydowanie wyraziło na razie 10 osób. Dwie spośród zgłoszonych osób są nieobecne na zgromadzeniu - konieczne są ich oświadczenia ws. ewentualnego kandydowania. Ogłoszono przerwę do środy do godz. 13.

We wtorek trwa trzeci dzień obrad Zgromadzenia Ogólnego Sędziów Sądu Najwyższego. Zgromadzenie przeszło do fazy wyłaniania kandydatów na nowego I prezesa SN. Po godz. 12 rozpoczęła się procedura wyłaniania kandydatów. Każdy z sędziów mógł w głosowaniu tajnym zgłosić jedną kandydaturę. Spośród 99 sędziów w głosowaniu nad zgłoszeniami udział wzięło 95.

 

Po godz. 14 przewodniczący komisji skrutacyjnej, prezes Izby Dyscyplinarnej Tomasz Przesławski ogłosił wyniki głosowania nad zgłoszeniami. Łącznie jako kandydatów na I prezesa zaproponowano 20 sędziów. Następnie sędziowie ci wygłaszali oświadczenia, czy wyrażają zgodę na kandydowanie.

 

ZOBACZ: Zaradkiewicz uchylił decyzję Gersdorf. Chodzi o postanowienie TSUE

 

Zgodę na kandydowanie wyrazili sędziowie: Tomasz Artymiuk (zebrał 12 zgłoszeń), Leszek Bosek (4), Tomasz Demendecki (11), Małgorzata Manowska (17), Joanna Misztal-Konecka (2), Piotr Prusinowski (6), Marta Romańska (9), Adam Tomczyński (1), Włodzimierz Wróbel (6) oraz Dariusz Zawistowski (6).

 

Zgody na kandydowanie nie wyrazili sędziowie: Joanna Lemańska (1), Krzysztof Rączka (1), Krzysztof Staryk (1), Aleksander Stępkowski (3), Krzysztof Wiak (1), Paweł Wiliński (1), Kamil Zaradkiewicz (2) i Grzegorz Żmij (1).

 

"Jesteśmy poza wszelką procedurą prawną"

 

Dwoje zgłoszonych sędziów jest we wtorek nieobecnych na zgromadzeniu: Halina Kiryło (6) i Wiesław Kozielewicz (4). Od tych osób trzeba odebrać zgłoszenia na piśmie o ewentualnej zgodzie na kandydowanie. W związku z tym na razie ogłoszona została przerwa w obradach zgromadzenia.

 

- Mam zamiar wyrazić zgodę na kandydowanie, ale uważam, że nie mogę teraz takiego oświadczenia złożyć, bo zgodnie z przepisami one powinny być składane w kolejności alfabetycznej, a są osoby będące w alfabecie wyżej niż ja, które takich oświadczeń nie złożyły - oświadczał sędzia Zawistowski, odnosząc się do zgłoszonych kandydatur osób, które nie są obecne.

 

Sędzia Wróbel powiedział, że ma świadomość, że "i tak jesteśmy już poza wszelką procedurą prawną". Wyraził jednak zgodę na kandydowanie. Z kolei sędzia Rączka oświadczył, że "wobec przebiegu tego postępowania" jest "zmuszony ze smutkiem zrezygnować z kandydowania".

 

Po odebraniu oświadczeń od wszystkich zgłoszonych osób zgromadzenie może wysłuchać ewentualnych wystąpień kandydujących. Następnie powinno się odbyć właściwe głosowanie wyłaniające pięciu kandydatów. Każdy sędzia uczestniczący w głosowaniu może także oddać tylko jeden głos, a głosowanie jest tajne. Wybranymi kandydatami są osoby, które uzyskały największą liczbę głosów. "Jeżeli dwóch lub więcej kandydatów na stanowisko I prezesa SN uzyskało równą liczbę głosów, w wyniku czego nie jest możliwe wybranie pięciu kandydatów, przeprowadza się ponowne głosowanie z udziałem tylko tych kandydatów" - stanowi ustawa.

 

Obrady Zgromadzenia Ogólnego Sędziów Sądu Najwyższego przerwane są do środy do godz. 13 - zdecydował przewodniczący obradom sędzia Kamil Zaradkiewicz. Do godz. 11 tego dnia sędziowie mają przesłać pytania do kandydatów zgłoszonych na I prezesa SN.

 

Sędziowie obradują od piątku

 

W piątek, wybierając członków komisji skrutacyjnej sędziowie głosowali, oddając głos za albo przeciwko kandydaturze. Zgłoszono po jednej kandydaturze z każdej z izb. Żadna nie uzyskała wymaganego poparcia. W sobotę miały obowiązywać inne zasady głosowania. Z każdej z izb wyłoniono dwóch kandydatów, a zgodnie z założeniem sędziowie mieli wybierać między nimi, nie oddając głosów negatywnych. Część sędziów zagłosowała jednak w inny sposób.

 

 

Do protokołu głosowania zdanie odrębne złożyła sędzia Izby Dyscyplinarnej Małgorzata Bednarek. Jak wskazała, na 42 kartach głosujący sędziowie przy każdym nazwisku pisali słowo "nie".

 

Zgodnie z zapowiedzią wtorkowe obrady miały zacząć się od kolejnego przeliczenia głosów. Nie wiadomo było, w jaki sposób się to odbędzie i jak długo potrwa.

 

ZOBACZ: Wciąż nie wybrano kandydatów na I prezesa Sądu Najwyższego

 

Na początku obrad sędzia Kamil Zaradkiewicz podał pięć nazwisk sędziów każdej z izb, którzy mają stworzyć komisję skrutacyjną. Jak dodał, zostały one wyłonione na podstawie protokołu głosowania dostarczonego mu w sobotę. Część sędziów kontestuje ten sposób wyłonienia komisji. Pytania w tej sprawie do sędziego Zaradkiewicza kierowała sędzia Marta Romańska z Izby Cywilnej, sugerując, że sędzia Zaradkiewicz zachowuje się jak "jednoosobowa komisja skrutacyjna".

 

 

Sędzia Zaradkiewicz poinformował jednocześnie, że grupa sędziów zwróciła się do niego z wnioskiem o odroczenie obrad do 26 maja. We wniosku wskazano, że "dotychczasowy przebieg posiedzenia wskazuje na istnienie podstawowych proceduralnych problemów uniemożliwiających efektywne przeprowadzenie wyborów na kandydatów na I prezesa SN".

 

"Udało się przezwyciężyć przeszkody"

 

Wskazano w nim również, że do tego czasu Kolegium Sądu Najwyższego powinno "zaproponować taki sposób procedowania przez zgromadzenie ogólne, który efektywnie mógłby rozstrzygnąć wątpliwości związane z niepełną regulacją prawną", ewentualnie wystąpić o dokonanie odpowiednich zmian legislacyjnych.

 

Sędzia Zaradkiewicz wniosek odrzucił, argumentując m.in., że "dotychczasowy przebieg posiedzenia wskazał, że udało się przezwyciężyć istniejące przeszkody proceduralne". Zapowiedział też, że nie dopuści do "dalszej obstrukcji na tej sali". Jednocześnie zarządził przerwę i poprosił wybranych członków komisji o przygotowanie kart do właściwego głosowania na kandydatów na I prezesa SN.

 

ZOBACZ: Sąd Najwyższy nie wybrał kandydatów na I prezesa

 

Podczas zorganizowanego w przerwie briefingu prasowego sędzia Krzysztof Rączka z Izby Pracy i Ubezpieczeń Społecznych podkreślił, że padało do tej pory wiele słów na temat tego, że część sędziów "doprowadza do destrukcji działania zebrania sędziów Sądu Najwyższego". "Otóż to nie jest nasza wina, to nieumiejętność prowadzenia kooperatywnego działania pana przewodniczącego, nieumiejętność prowadzenia jakichkolwiek zespołu prowadzi do tego, że my nie możemy posunąć się naprzód" - ocenił. 

 

Z końcem kwietnia br. zakończyła się kadencja poprzedniej I prezes SN Małgorzaty Gersdorf. Zgodnie z uprawnieniem wynikającym z ustawy o SN prezydent Andrzej Duda powierzył wykonywanie obowiązków I prezesa SN sędziemu z Izby Cywilnej Kamilowi Zaradkiewiczowi, którego ustawowym zobowiązaniem było zwołanie zgromadzenia sędziów w ciągu tygodnia.

 

Spór między sędziami

 

Podczas obrad zgromadzenia wyraźnie zarysował się spór między sędziami powołanymi przez Krajową Radę Sądownictwa w poprzednim składzie a tymi powołanymi przez obecną KRS. Z jednej strony padały zarzuty o obstrukcję i celowe przedłużanie obrad, z drugiej - o arbitralne odrzucanie wniosków przez przewodniczącego obradom sędziego Zaradkiewicza oraz niedopuszczanie do głosu niektórych sędziów.

 

O tym, że na salach znajdują się "dwie bardzo poranione strony sporu", mówił w sobotę b. szef PKW, sędzia Izby Karnej Wiesław Kozielewicz.

 

- Z jednej strony grupa sędziów, w cudzysłowie starych sędziów, którzy byli obrażani, zniesławiani (…); z drugiej strony są tzw. młodzi sędziowie Sadu Najwyższego, obrażani po wręczeniu sędziowskiej nominacji w Pałacu Prezydenckim w 2018 r. Mamy niezwykle traumatyczne dla starych sędziów przeżycia związane z przenoszeniem w stan spoczynku, ale z drugiej strony mamy niezwykle nietaktowne, a czasami (…) ocierające się wręcz o mobbing zachowania w tym gmachu - ocenił.

 

ZOBACZ: Gersdorf odchodzi z Sądu Najwyższego

 

Po dyskusji dotyczącej porządku obrad w piątek dwukrotnie nie udało się wybrać członków komisji skrutacyjnej. Chodzi o komisję, która zajmie się liczeniem głosów przy właściwym głosowaniu na kandydatów na I prezesa SN. Wielu zgłaszanych do komisji sędziów nie wyrażało zgody na to, by stać się jej częścią. Następnie część sędziów głosowała przeciwko wszystkim kandydatom.

 

W sobotę miały obowiązywać inne zasady głosowania. Z każdej z izb wyłoniono dwóch kandydatów, a zgodnie z założeniem sędziowie mieli wybierać między nimi, nie oddając głosów negatywnych. Część sędziów głosowała jednak w inny sposób, a samo liczenie głosów zajęło ponad trzy godziny.

 

"Obraz swoistego przedszkola"

 

W czasie dyskusji wielokrotnie padały pytania o różne kwestie proceduralne, najczęściej o sposób oddawania głosu. Sędzia Krzysztof Rączka pytał też m.in. o to, czy przed obradami przeprowadzono dezynfekcję sali, na której odbywają się obrady.

 

- "Starzy" sędziowie dokonują obstrukcji tych obrad, formułując absurdalne wnioski formalne – oceniał w poniedziałek wiceszef MS Sebastian Kaleta. - Jednocześnie mamy obraz swoistego, bym powiedział wręcz, przedszkola, bo jeśli sędziowie, którzy mienią się "elitą", w ten sposób lekceważą prawo, w ten sposób lekceważą bardzo jasne procedury i pokazują, że wszystkie działania, które podejmują, służą temu, by nie wykonać obowiązkowych przepisów ustawy, to mamy bardzo niebezpieczny precedens – dodał.

 

ZOBACZ: Gersdorf odchodzi z Sądu Najwyższego. Wiadomo, kto ją zastąpi

 

B. rzecznik SN, sędzia Michał Laskowski tłumaczył, że zachowanie niektórych sędziów to forma sprzeciwu przeciwko sposobowi prowadzenia obrad zgromadzenia. - Przewodniczący Zgromadzenia to nie jest ktoś, kto wydaje decyzje władcze (...) To jest primus inter pares - pierwszy pośród równych, pierwszy sędzia pośród innych, równych sędziów. Oczywiście ktoś musi prowadzić Zgromadzenie, udzielać głosu, ale to nie jest ktoś, kto decyduje o wszystkim zamiast Zgromadzenia"- mówił Laskowski w sobotę.

 

Zdaniem sędziego Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych Aleksandra Stępkowskiego "chodzi o wykluczenie nowych sędziów i uniemożliwienie zgłoszenia im jakiegokolwiek kandydata na stanowisko I prezesa Sądu Najwyższego". Relacjonując przebieg obrad w mediach społecznościowych, inny sędzia tej izby Marcin Łochowski podkreślił z kolei, że "zdecydowana większość sędziów zachowywała się z dużą klasą, mimo różnic w poglądach". - Tylko kilku sędziów nie potrafiło utrzymać nerwów na wodzy. I to niekoniecznie młodszych stażem - dodał.

 

Sędzia Zaradkiewicz zaznaczył natomiast, że nie może dopuścić do "bezterminowego, bezpodstawnego przedłużania prac tylko w tym celu, żeby uniemożliwić zgromadzeniu wybór kandydatów".

 

W sobotę sędzia Wiesław Kozielewicz zasugerował, by w przypadku utrzymującego się pata odroczyć obrady, a w międzyczasie podjąć prace nad nowelizacją regulaminu Sądu Najwyższego oraz ustawy o SN, a także zweryfikować zasadę prawną wynikającą z uchwały trzech Izb z 23 stycznia.

 

Według niego to "jedyne wyjście". - Po raz pierwszy zgromadzenie proceduje w oparciu o regulamin uchwalony przez pana prezydenta (...) Jeżeli się okazuje, że to unormowanie nie przystaje, to trzeba je zmienić - ocenił.

pgo/prz/zdr/ PAP, polsatnews.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze