Kolejny problem rolników - szarek komośnik. Szkodnik sieje spustoszenie na plantacjach

Biznes
Kolejny problem rolników - szarek komośnik. Szkodnik sieje spustoszenie na plantacjach
Wikimedia/fot. Slawek Ilski
Rolnicy skarżą się, ze szarek komośnik jest trudny do wytępienia i wyjątkowo liczebny.

Epidemia koronawirusa, susza, a teraz... szarek komośnik - szkodnik, który sieje spustoszenie w uprawach buraka cukrowego. Jego działalność mogą odczuć zwłaszcza plantatorzy na Lubelszczyźnie. Rolnicy są bezsilni, opryskiwanie pól nie pomaga.

- Populacja szarka istniała od dawien dawna, tylko warunki klimatyczne, które sprzyjały jego rozwojowi nie doprowadzały do silnego namnożenia się tego szkodnika, a w związku z tym wystąpienia zauważalnych szkód przez niego spowodowanych - mówi w rozmowie z Radiem Lublin agrotechnik Oddziału Cukrowni Werbkowice Krajowej Spółki Cukrowej Piotr Patkowski.

 

Atakował sto lat temu. Teraz wraca

 

Z uciążliwą działalnością szkodnika zaznajomieni są od wielu lat plantatorzy z Europy Południowo-Wschodniej. Zdaniem ekspertów,w Polsce szarek komośnik był już utrapieniem w latach przedwojennych. Teraz, wraz ze wzrostem temperatury, Krajowa Spółka Cukrowa odnotowuje kolejne skargi związane z jego działalnością na polach.

 

Jego celem są przede wszystkim zielone części rośliny. Głównie upodobał sobie te, które są jeszcze młode. -Jest to tak żarłoczny szkodnik, że dosłownie w ciągu doby potrafi zniszczyć kilkuhektarową plantację. Mówimy oczywiście nie o jednym osobniku, bo są ich bardzo duże nasilenia - na metrze kwadratowym spotyka się 3, 5, 10 osobników - mówi w rozmowie z lubelską rozgłośnią Edmund Kawka, zastępca dyrektora ds. surowcowych Krajowej Spółki Cukrowej w Oddziale Werbkowice.

 

 

Nierówna walka z owadem

 

Rolnicy są bezsilni. Mariusz Łepik, jeden z  plantatorów w rozmowie z Radiem Lublin przyznał, że stosował oprysk już pięć razy – jednak  szarek komośnik dalej sieje spustoszenie na jego polach. Jeśli sytuacja powtórzy się w przyszłym roku,  Mariusz Łepik przyznał, że zmieni rodzaj uprawy.

 

Powodem tego, że zabiegi chemiczne są daremne, jest fakt,że szkodnik cały czas migruje -  jak zaznacza zastępca dyrektora ds. surowcowych Krajowej Spółki Cukrowej w Oddziale Werbkowice.

 

Z kolei agrotechnik Piotr Patkowski w walce z chrząszczem, który niszczy plantacje, poleca zimową orkę. Tym sposobem  szarek komośnik zostaje zniszczony jeszcze w glebie. Zbawienny w tej sytuacji dla plantatorów byłby deszcz, jednak w tym roku polscy rolnicy muszą walczyć także z suszą.

 

Tegoroczna susza nie jest zaskoczeniem

 

Program rozwoju retencji to 10 mld, które w okresie 7 lat chcemy wydać na poważne, bardzo konkretne działania, które podniosą do 15 proc. retencjonowanie wody w Polsce - powiedział w środę w Jazgarzewie minister gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej Marek Gróbarczyk. Minister Gróbarczyk podkreślił w środę, że tegoroczna susza nie jest zaskoczeniem. Przypomniał, że w celu zapobiegania skutkom suszy poprawiana będzie w tym roku retencja korytowa.

 

- Natomiast cały proces inwestycyjny nie może się tylko zakończyć na retencji korytowej. To program rozwoju retencji, który został wprowadzony przez nas, to 10 mld, które w okresie 7 lat chcemy wydać na poważne, bardzo konkretne działania, które podniosą do 15 proc. retencjonowanie wody w Polsce. To specustawa, która już trafiła pod obrady rządu – mam nadzieję, że za chwilę zostanie przyjęta przez parlament i w ten sposób rozpoczniemy inwestycje, które za 7 lat pozwolą nam powiedzieć, że jesteśmy bezpieczni - podkreślił.

 

- Dzisiaj mam nadzieję, że nasze działania bezwzględnie ulżą sytuacji rolników i polepszą obecny stan hydrologiczny w Polsce. Oczywiście robimy wszystko, co jest możliwe - powiedział minister.

ms/hlk/ polsatnews.pl, radio.lublin.pl, PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!