Dyskryminacja obcokrajowców w Chinach. Ludzie boją się "wirusa cudzoziemców"

Świat
Dyskryminacja obcokrajowców w Chinach. Ludzie boją się "wirusa cudzoziemców"
PAP/EPA/ALEX PLAVEVSKI
Cudzoziemcy nie mają wstępu do części restauracji, hurtowni i siłowni w Kantonie na południu Chin

Cudzoziemcy nie mają wstępu do części restauracji, hurtowni i siłowni w Kantonie na południu Chin. Chińczycy unikają miejsc, w których przebywają obcokrajowcy. - Sądzą, że koronawirus to wirus cudzoziemców - ocenił właściciel jednego z pubów.

Kanton praktycznie wrócił do normalnego życia po szczytowym etapie epidemii koronawirusa, ale szereg wykrytych niedawno nowych infekcji wzbudza strach przed drugą falą choroby. Ponownie opustoszały ulice w dzielnicach, w których zdiagnozowano wirusa.

 

Pod wpływem doniesień lokalnych mediów o "przypadkach przywleczonych z zagranicy" mieszkańcy miasta szczególnie unikają miejsc, w których często pojawiają się cudzoziemcy, choć większość przywleczonych przypadków dotyczy powracających do kraju obywateli ChRL.

 

"Łatwiej powiedzieć, że to przyszło z zewnątrz"

 

- Wszyscy boją się wychodzić, a Chińczycy teraz myślą, że to jest "wirus cudzoziemców", więc unikają miejsc należących do obcokrajowców - ocenił właściciel jednego z pubów mieszczących się niedaleko lokalu, w którym wykryto ostatnio nowe przypadki zakażeń, zastrzegając sobie anonimowość.

 

ZOBACZ: Ukrywali przypadki zakażeń, mają ponieść karę. Epidemia na północy Chin wymyka się spod kontroli

 

- Ludzie prawie nie przychodzą w tę okolicę. Biznes jest prawie martwy - powiedział z kolei właściciel francuskiej piekarni Christophe Merigoux. W piekarni wstrzymano możliwość jedzenia w lokalu, z jednej strony w obawie o bezpieczeństwo personelu, a z drugiej - z powodu gróźb okolicznych mieszkańców, niezadowolonych z obecności zagranicznej klienteli.

 

- Zwykli ludzie prosili nas, żebyśmy odmawiali wstępu obcokrajowcom, grozili nam - powiedział Merigoux. Ocenił, że informacje o stosunkowo nielicznych przypadkach zakażeń u cudzoziemców są celowo nagłaśniane przez chińskie media. - Wiadomo, że łatwiej powiedzieć, że to przyszło z zewnątrz - dodał.

 

Rzecznik MSZ zrzuca winę na amerykańskich żołnierzy

 

Komunistyczny rząd w Pekinie twierdzi, że chociaż pandemia koronawirusa wybuchła w chińskim mieście Wuhan, sam wirus niekoniecznie pochodzi z Chin. Rzecznik chińskiego MSZ Zhao Lijian sugerował na Twitterze, że patogen przywieźli do Wuhanu amerykańscy żołnierze.

 

 

Władze prowincji Guangdong, której stolicą jest Kanton, zapowiedziały "zero tolerancji" dla dyskryminacji, a mimo to cudzoziemcy wciąż nie są wpuszczani do niektórych miejsc publicznych i lokali handlowych czy gastronomicznych bez żadnego konkretnego powodu. Wiele barów i restauracji odmawia obsługi obcokrajowców, w tym Europejczyków, tłumacząc, że zakazali tego lokalni urzędnicy.

 

- Nie możemy przyjmować cudzoziemców. Nie da rady. Mogą od razu zamknąć nam biznes - powiedziała kelnerka w jednym z barów. Dodała, że urzędnicy codziennie sprawdzają, czy w lokalu nie ma obcokrajowców.

 

"Jako biały nie mogę dostać stolika"

 

Podobne wytyczne usłyszał od lokalnych urzędników również właściciel sieci pizzerii, Amerykanin Matthew Slack. Sprzeciwił się jednak dyskryminacji i odmówił uszanowania zakazu. - Wszystkim powiedzieli to samo. Mi osobiście kilkakrotnie odmawiali w Kantonie wstępu w ciągu kilku ostatnich dni. Wychodzę coś zjeść, a jako biały nie mogę dostać stolika - powiedział.

 

ZOBACZ: Azja chce skończyć z handlem dzikimi zwierzętami. Przeraziła się pandemii

 

- Rozmawiałem o tym z innymi właścicielami lokali gastronomicznych. Oni nie chcą się sprzeciwiać, boją się problemów - wyjaśnił. - Nawet jeśli nie mogą cię za to ukarać grzywną, prawdopodobnie jest sto różnych powodów, dla których mogą zamknąć jakąkolwiek firmę - dodał.

 

W sieciach społecznościowych pojawił komunikat pochodzący rzekomo z jednej z siłowni, w którym napisano, że z powodu epidemii Chińczycy i cudzoziemcy mają ćwiczyć w osobne dni tygodnia. Proszony o potwierdzenie tych informacji, pracownik siłowni oświadczył w rozmowie telefonicznej, że obecnie obcokrajowcy w ogóle nie mają wstępu. Zaznaczył, że wynika to z "rządowego komunikatu", ale nie podał szczegółów.

dk/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!