Dobre wiadomości z Biebrzańskiego Parku Narodowego. "Obszar objęty pożarem nie powiększa się"

Polska
Dobre wiadomości z Biebrzańskiego Parku Narodowego. "Obszar objęty pożarem nie powiększa się"
PAP/Artur Reszko
Pożar nie zagraża już okolicznym miejscowościom

Nie powiększa się obszar objęty pożarem w Biebrzańskim Parku Narodowym - poinformowała w czwartek wieczorem straż pożarna. W nocy teren w newralgicznych miejscach ma być dozorowany przez strażaków; będzie też prowadzony monitoring z użyciem dronów i helikoptera.

Pożar w tzw. basenie środkowym Biebrzańskiego Parku Narodowego trwa – z przerwami – czwartą dobę. Według danych strażaków i parku objął on ok. 6 tys. ha bagiennych łąk i lasów. Lasy Państwowe opublikowały w czwartek dane jednego ze swoich analityków zrobione na podstawie map cyfrowych, z których wynika, że w czwartek na godz. 10.30 pożar objął obszar ponad 5 tys. ha. Dane LP przywołał też w mediach społecznościowych minister środowiska Michał Woś.

 

500 osób zaangażowanych w gaszenie pożaru

 

W czwartek w działania gaśnicze zaangażowanych było blisko 500 ratowników, w tym ponad 380 strażaków PSP, ok. 50 strażaków z lokalnych jednostek OSP i 50 żołnierzy WOT - podała w wieczornym komunikacie Komenda Województwa PSP w Białymstoku. Działały także odwody operacyjne ze szkół aspirantów w Poznaniu i Krakowie oraz kompania gaśnicza z województwa warmińsko-mazurskiego i kompania gaśnicza "Heweliusz" z województwa pomorskiego. Pomagali też pracownicy parku, leśnicy i mieszkańcy. W akcji używano też sprzętu: samolotów i śmigłowca LP, policji i SG.

 

- Obszar objęty pożarem zbytnio się nie powiększa, zatrzymaliśmy go w tych 6 tys. ha i nie zagraża już okolicznym miejscowościom. To udało się powstrzymać - powiedział w czwartek wieczorem rzecznik Komendy Wojewódzkiej PSP w Białymstoku Tomasz Gierasimiuk. Ocenił, że w czwartek całej akcji sprzyjała pogoda, bo nie było silnego wiatru; "dobrą robotę" - jak mówił - robiły też zrzuty wody z samolotów gaśniczych. Jednak daleki jest od mówienia, że pożar jest opanowany. Podkreślił, że sytuacja jest nieprzewidywalna, wystarczy, iż będzie silniejszy wiatr i wszystko może się nocą zmienić.

 

ZOBACZ: Płonie największy park narodowy w Polsce. "Straty w przyrodzie nie do odrobienia"

 

Jak mówił, na noc zaplanowany jest monitoring terenu objętego pożarem z drona z termowizją należącego do WOT oraz śmigłowca policji. Jeden oblot zaplanowano też wczesnym rankiem w piątek. - Dzięki temu będzie możliwe dokładne przyjrzenie się obszarowi pożaru, zaznaczenie ognisk i to pomoże nam w zaplanowaniu i rozdysponowaniu środków na piątkową akcję - mówił Gierasimiuk.

 

Powiedział, że w czwartek w ciągu dnia prowadzone były działania w rejonie miejscowości m.in. Wroceń i Grzędy. To - jak mówił - trudny teren, gdzie wciąż są ogniska. Dodał, że one w ciągu dnia się rozpalały, a dzięki zrzutom wody z samolotów, były gaszone. - W tym trudno dostępnym terenie to jedyna możliwość, by dostarczyć wodę, dlatego w piątek chcemy zintensyfikować te zrzuty, bo są skuteczne - dodał.

 

- W nocy w newralgicznych miejscach będzie prowadzony nadzór, a jeśli będzie konieczność i możliwość będą prowadzone także działania gaśnicze - powiedział Gierasimiuk.

 

Pogoda nie będzie sprzyjać strażakom

 

Dyrektor Biebrzańskiego Parku Narodowego Andrzej Grygoruk powiedział w czwartek wieczorem na antenie RMF FM, że ogień rozwija się w północnej części parku, wzdłuż Kanału Augustowskiego i Kanału Woźnawiejskiego, gdzie teren nie jest zalesiony. - Są to naturalne szuwary turzycowe, trzcinowe, dlatego tak trudno to ugasić - wyjaśniał.

 

Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej w czwartkowym komunikacie odnoszącym się do pożaru podkreślił, że nie przewiduje znaczącej poprawy warunków atmosferycznych. "Co prawda spodziewamy się deszczu, ale będzie to lekki opad. Również wiatr nie będzie sprzyjał – szczególnie w sobotę, kiedy spodziewamy się burzy" - napisało IMGW.

 

ZOBACZ: Zbiórka Biebrzańskiego Parku Narodowego dla OSP. Podano kwotę

 

Według resortu środowiska, strażaków i parku, najprawdopodobniej przyczyną pożaru było wypalanie traw.

 

Wiosenne pożary suchych traw i trzcinowisk są nad Biebrzą co roku, ale trwający obecnie jest największym w historii działalności tego parku. W dużej części objął obszary torfowe i tam ogień może bardzo długo tlić się pod powierzchnią gruntu i wzniecać się wskutek porywów wiatrów. W minionych latach jedynym sposobem na takie pożary były obfite opady deszczu.

 

Biebrzański Park Narodowy jest największym w Polsce. Zajmuje ok. 59 tys. ha. Chroni cenne przyrodniczo obszary bagienne. Jest ostoją wielu rzadkich gatunków, zwłaszcza ptaków wodno-błotnych i łosi.

dk/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze