Boris Johnson trafił na oddział intensywnej terapii. Ma koronawirusa

Świat
Boris Johnson trafił na oddział intensywnej terapii. Ma koronawirusa
PAP/EPA/WILL OLIVER

Brytyjski premier Boris Johnson trafił na oddział intensywnej terapii - przekazało w poniedziałek wieczorem jego biuro na Downing Street. Stan zdrowia polityka pogorszył się nagle. Jeszcze kilka godzin wcześniej informował, że przechodzi rutynowe badania w związku z objawami koronawirusa, ale jest w dobrym humorze i pozostaje w kontakcie ze swoimi współpracownikami.

Johnson poprosił ministra spraw zagranicznych Dominica Raaba o tymczasowe przejęcie jego obowiązków. Jak informuje dziennikarz Robert Peston szefowi brytyjskiego rządu był dziś podawany tlen.

 

 

"Od niedzielnego wieczoru premier jest pod opieką lekarzy w St Thomas' Hospital w Londynie, gdzie został przyjęty z powodu utrzymujących się objawów koronawirusa. W ciągu tego popołudnia stan premiera pogorszył się i za radą swojego zespołu medycznego został przeniesiony na oddział intensywnej terapii w szpitalu" - poinformował rzecznik premiera.

 

"Premier ma znakomitą opiekę i dziękuje wszystkim pracownikom NHS (publicznej służby zdrowia - red.) za ich ciężką pracę i poświęcenie" - dodał. 

 

Królowa Elżbieta II jest informowana o stanie zdrowia Borisa Johnsona - poinformował w poniedziałek wieczorem Pałac Buckingham.

 

Brytyjski premier został przyjęty do szpitala z powodu gorączki wywołanej przez koronawirusa w niedzielę wieczorem.  

 

Jeszcze w poniedziałek po południu pisał na Twitterze: "Za radą mojego lekarza, ubiegłej nocy poszedłem do szpitala na rutynowe badania, ponieważ nadal odczuwam objawy koronawirusa. Jestem w dobrym humorze i pozostaję w kontakcie z moim zespołem, pracujemy razem nad zwalczaniem tego wirusa i zapewnianiem wszystkim bezpieczeństwa".

 

"Chciałbym podziękować wszystkim wspaniałym pracownikom NHS (publicznej służby zdrowia - red.), którzy opiekują się mną i innymi w tym trudnym czasie. Jesteście tym, co w Wielkiej Brytanii najlepsze" - dodał.

 

ZOBACZ: Boris Johnson noc spędził w szpitalu, teraz przechodzi badania. "Uporczywe objawy koronawirusa"

 

W niedzielę wieczorem Johnson trafił do publicznego St. Thomas' Hospital i w związku z utrzymującą się gorączką, która jest efektem zakażenia koronawirusem, został tam na noc. Jak zapewniło jego biuro, premier udał się do szpitala zapobiegawczo i przechodzi rutynowe badania.

 

"The Times" ujawnił jednak w poniedziałek, że Johnsonowi po przybyciu do szpitala podano tlen. Zarazem gazeta potwierdziła też, że nie było to nagłe wezwanie i premier nie został przywieziony karetką.

 

 

27 marca Johnson poinformował na Twitterze, że ma łagodne objawy koronawirusa i zgodnie z zaleceniami medycznymi będzie się izolował przez siedem dni. Zapewnił zarazem, że cały czas będzie kierował pracami rządu poprzez wideokonferencje. W piątek jednak zamieścił następne nagranie, w którym wyjaśnił, że choć upłynęło już zalecane przez lekarzy siedem dni, nadal pozostanie w izolacji, gdyż niektóre objawy choroby - czyli podwyższona temperatura - nadal nie ustąpiły. Zapewnił, że nadal są to łagodne objawy.

 

ZOBACZ: Johnson wzywa liderów opozycyjnych partii do współpracy w walce z koronawirusem

 

"The Sun" podał jednak w niedzielę, że niektórzy współpracownicy premiera wyrażali zaniepokojenie stanem zdrowia Johnsona na piątkowym nagraniu, gdyż wyglądał on na wyczerpanego i miał ochrypły głos. 55-letni Johnson nie miał do tej pory żadnych problemów ze zdrowiem.

ml/prz/ BBC, PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze