Wieczny górnik - "Państwo w Państwie" w Polsacie i Polsat News od 19:30

Polska
Wieczny górnik - "Państwo w Państwie" w Polsacie i Polsat News od 19:30
Polsat News
Jerzy Kondys jest górnikiem. Chciałby przestać pracować, ale na przysługującą mu emeryturę nie może przejść.

Zamiast zasłużonej emerytury - stres i bieganie po sądach! Pan Jerzy, jak twierdzi, ponad 25 lat przepracował pod ziemią. Gdy chciał przejść na emeryturę, od ZUS-u i sądu usłyszał, że musi jeszcze pracować cztery lata. Jednak po tym czasie, po raz kolejny odmówiono mu świadczenia! Więcej już o 19:30 w materiale Magdaleny Gębickiej w programie "Państwo w Państwie".

Pan Jerzy w kopalni zaczął pracować na początku lat 80. ubiegłego stulecia. Kontynuował rodzinną tradycję - górnikiem był też jego ojciec. Mimo przemian ustrojowych, trudności z którymi borykała się branża i poważnego wypadku pod ziemią, udało mu się doczekać w zawodzie wieku emerytalnego.

 

"Pomyślałem, że już nigdy nie zjadę"


Pierwszego dnia o mało się nie popłakałem i pomyślałem, że już nigdy więcej tam nie zjadę. Ale jakoś przełamałem się i mi się spodobało. Dał mi Bóg doczekać do emerytury, a teraz mam z tym ZUS-em i sądami więcej problemów, niż przez całą drogę zawodową - mówi Jerzy Kondys.


Zakład Ubezpieczeń Społecznych stwierdził bowiem, że emerytura się panu Jerzemu nie należy. Z wyliczeń urzędników wynikało, że nie wypracował wystarczającej liczby lat w szczególnie trudnych warunkach. Sprawa trafiła do sądu. Ten stwierdził, że racji nie ma ani ZUS, ani górnik. Na podstawie własnych wyliczeń sędzia stwierdził, że pan Jerzy na emeryturę będzie mógł przejść, jeśli przepracuje dodatkowe 4 lata.


Wiadomo, że nie byłem zadowolony, ale zacisnąłem zęby i się od tego wyroku nie odwoływałem. Byłem jeszcze wtedy w lepszej formie, stwierdziłem, że dopracuję te brakujące lata - opowiada górnik.


Po odpracowaniu brakujących, zdaniem sądu, lat pan Jerzy był pewien, że tym razem otrzymanie emerytury będzie już tylko formalnością. Złożył do ZUS-u odpowiedni wniosek i... otrzymał odpowiedź odmowną!


- Z naszych wyliczeń wychodzi, że ma przepracowane 19 lat, 6 miesięcy i 2 dni. To jest nasze stanowisko, jeśli sąd przyzna panu Jerzemu rację, to ZUS emeryturę wypłaci - mówi Paweł Żebrowski z Zakładu Ubezpieczeń Społecznych.

 

Górnik po raz drugi w sądzie


Górnik zwrócił się więc do sądu, będąc przekonanym, że tym razem proces potoczy się po jego myśli. Niestety, mimo że sprawą zajmował się ten sam sąd i ten sam sędzia, co za pierwszym razem, wyrok był całkowicie inny. Uznano, że dodatkowe 4 lata nie wystarczą, i jeśli pan Jerzy chce zostać emerytem musi znów wrócić pod ziemię!


- Z całą pewnością takie dwie oceny różne, tych samych stanów faktycznych niewątpliwie naruszają zaufanie do wymiaru sprawiedliwości - mówi Aleksandra Janas z Sądu Okręgowego w Katowicach.


Takie rozbieżności w wyliczeniu stażu pracy biorą się z faktu, że lata przepracowane w szczególnie trudnych warunkach liczą się razy 1,5. ZUS kwestionuje na przykład prawo do takiego przelicznika za lata, gdy Pan Jerzy pracował pod ziemią, jednak wykonywał zadania spawacza. Mimo skomplikowanej materii sprawy, sąd ani razu nie zdecydował się na powołanie biegłego, który dokładnie wyliczyłby staż pracy.

 

WIDEO - górnik uważa, że należy mu się emerytura, ZUS twierdzi inaczej

  

Do wyliczenia emerytury potrzebny ekspert 


- Zdecydowanie należałoby się tą wiedzą biegłych posiłkować. Takie oceny i kwestie tych zaliczeń okresów pracy powinni analizować specjaliści, bo to nie jest takie łatwe. To jest bardzo specyficzna materia wymagająca wiedzy eksperckiej - mówi Paweł Larisch z Biura Prawnego Związku Zawodowego Górników.


Pan Jerzy, chociaż z kopalni nigdy oficjancie nie odszedł, od dłuższego czasu nie pracuje zarobkowo. Aby się utrzymać pożycza pieniądze od rodziny. Nawet gdyby chciał, nie może wrócić do kopalni, nie pozwala mu na to zdrowie. W akcie desperacji złożył wniosek o rentę. O jej przyznaniu zadecyduje jednak ten sam ZUS, który od lat odmawia emerytury.


- Mamy dwóję wnuków, w tym roku pojawi się jeszcze trójka. Chciałabym, żebyśmy mogli czas poświęcić na cieszenie się tym, na bycie z rodziną, a nie na ciągłą walkę o to, żeby mieć pieniądze na normalne życie... - mówi Ilona Kondys, żona górnika. 


Sprawa emerytury trafiła do Sądu Najwyższego. Ten miał zająć się nią na początku marca. Miał, gdyż ze względu na epidemię koronawirusa posiedzenie odwołano. Więcej już o 19:30 w materiale Magdaleny Gębickiej.

 

hlk/ Polsat News, "Państwo w Państwie"

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze