"Ograniczenie liczby zgonów do 200 tys. to będzie bardzo dobra robota"

Świat
"Ograniczenie liczby zgonów do 200 tys. to będzie bardzo dobra robota"
PAP/EPA/Stefani Reynolds / POOL
Jeszcze przed miesiącem Trump twierdził, że epidemia w USA jest pod kontrolą i porównywał koronawirusa do grypy

Prezydent Donald Trump ocenił w niedzielę, że prawdopodobnie na Wielkanoc przypadnie w USA szczyt umieralności na koronawirusa. Wyraził nadzieję, że liczbę zgonów uda się ograniczyć do 100-200 tys.

- Nawet 2,2 mln Amerykanów zginęłoby, gdybyśmy nie podjęli działań - powiedział Trump na konferencji prasowej w Białym Domu. - Jeśli uda się ograniczyć zgony do 100-200 tys., to będzie to oznaczało bardzo dobrą robotę - dodał.

 

O takich szacunkach łącznej liczby zmarłych informował wcześniej w niedzielę dyrektor amerykańskiego Narodowego Instytutu Alergii i Chorób Zakaźnych dr Anthony Fauci.

 

Szczyt umieralności na Wielkanoc

 

Trump powiedział na konferencji, że według szacunkowych projekcji szczyt umieralności na koronawirusa zostanie osiągnięty na Wielkanoc, 12 kwietnia. Od tego dnia - zgodnie z jego słowami - liczba dziennych zgonów w Stanach Zjednoczonych powinna spadać.

 

Prezydent przedłużył też do końca kwietnia wytyczne rządu mające na celu ograniczenie rozprzestrzeniania się koronawirusa. Pierwotnie miały one obowiązywać do poniedziałku. Wśród nich jest m.in. apel o unikanie podróży i składania wizyt, które nie są konieczne. Starszym osobom zaleca się pozostanie w domu, a firmom pracę zdalną.

 

ZOBACZ: "Będą miliony infekcji". Ekspert ocenił ile osób umrze w USA przez koronawirusa

 

Trump mówił w ubiegłym tygodniu, że ma nadzieję, iż Stany Zjednoczone "otworzą się" przed Wielkanocą. Deklaracja ta spotkała się krytyką ekspertów medycznych, ostrzegających, że taki scenariusz przyczyniłby się do rozprzestrzenienia się epidemii.

 

Jeszcze przed miesiącem Trump twierdził, że epidemia w USA jest pod kontrolą i porównywał koronawirusa do grypy.

 

Ponad 1000 zgonów w stanie Nowy Jork

 

Do niedzielnego wieczora w USA odnotowano ponad 2,4 tys. zgonów osób chorych na COVID-19. Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) obawia się, że Stany Zjednoczone, z liczbą ludności wynoszącą blisko 330 milionów, mogą stać się kolejnym epicentrum pandemii.

 

Liczba zgonów w stanie Nowy Jork przekroczyła w niedzielę 1000, w zaledwie miesiąc po tym jak wykryto w tym stanie pierwszy przypadek koronawirusa - poinformowały władze stanowe. W mieście Nowy Jork liczba zgonów wzrosła do 776.

 

Dokładna liczba zgonów w całym stanie ma być podana w poniedziałek, ale wobec wykrycia do niedzieli rano co najmniej 250 kolejnych ofiar śmiertelnych poza miastem Nowy Jork, łączna liczba zgonów wynosi co najmniej 1026.

 

ZOBACZ: W USA zmarło niemowlę zakażone koronawirusem

 

Wirus rozprzestrzenia się w tym stanie wyjątkowo szybko. Pierwszy przypadek zakażenia zarejestrowano 1 marca u pracownika służby zdrowia, który powrócił z Iranu. Dwa dni później wykryto drugi przypadek u prawnika zamieszkałego na przedmieściu miasta Nowy Jork - New Rochelle.

 

12 marca władze stanowe zabroniły wszelkich zgromadzeń powyżej 500 osób i zamknęły wszystkie teatry i kina na Broadwayu oraz areny sportowe. Burmistrz Nowego Jorku Bill de Blasio zarządził 15 marca zamknięcie szkół w mieście.

 

Duże ogniska zachorowań występują też w stanach Waszyngton (północny zachód USA), Kalifornia, Michigan, Luizjana i New Jersey.

 

Lekarze apelują o pomoc

 

Amerykańscy lekarze i lokalne władze w dramatycznych apelach proszą o pomoc i dostawy sprzętu ochronnego oraz urządzeń medycznych.

 

Bill De Blasio zwrócił się w niedzielę do rządu federalnego o dostarczenie najpóźniej do środy dodatkowych 400 respiratorów dla nowojorskich szpitali i ostrzegł, że bez wsparcia w ciągu tygodnia zabraknie masek, kombinezonów ochronnych oraz innych materiałów medycznych.

 

ZOBACZ: Trump chciał szczepionki "tylko dla USA". Niemiecki miliarder odpowiada

 

Przeciążony jest nowojorski transport sanitarny, bo nowojorczycy bez przerwy dzwonią na ratunkowy numer 911. Ambulanse wyjeżdżają do ponad 6 tys. wezwań dziennie, o ponad 50 proc. więcej niż normalnie. - To jest bez precedensu, nigdy nie widzieliśmy czegoś podobnego - powiedział burmistrz.

 

W poniedziałek do nowojorskiego portu ma zawinąć statek szpitalny marynarki wojennej USNS Comfort dysponujący 1000 łóżkami, 12 salami operacyjnymi i personelem medycznym. Ma posłużyć do leczenia pacjentów cierpiących na inne, niezwiązane z koronawirusem choroby, aby odciążyć szpitale miejskie. 

bia/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze