Polacy wydrukowali respirator. Chcą pomóc światu w walce z koronawirusem

Technologie
Polacy wydrukowali respirator. Chcą pomóc światu w walce z koronawirusem
Urbicum
Twórcy respiratora, który da się wydrukować, chcą, aby uzyskał on certyfikat medyczny i zaczął pomagać chorym na COVID-19. Nie chcą zgłaszać patentu, a instrukcję jego wytworzenia opublikowali w internecie.

Polacy zaprezentowali projekt respiratora wydrukowanego na drukarce 3D. Koszt jego produkcji to około 300 zł. Zamierzają go udoskonalać i umożliwić produkcję nie tylko w bogatych państwach. Schemat, jak wydrukować aparaturę, udostępnili za darmo w internecie. - Mamy nadzieję, że stworzymy coś, co pomoże cierpiącym na COVID-19 – mówił polsatnews.pl Mateusz Janowski, główny inżynier projektu.

Za projektem respiratora "do wydrukowania" stoi firma Urbicum z Krakowa. W poniedziałek opublikowali w internecie dokładną instrukcję, w jaki sposób wyprodukować taki sprzęt. Jest dostępna całkiem za darmo. Inicjatywę opatrzyli hasłem "Z Polski z miłością".

 

Respirator, zwany też "sztucznym płucem" to maszyna zastępująca mięśnie pacjenta w wykonywaniu pracy oddechowej. Pacjenci, którzy najciężej przechodzą COVID-19, czyli chorobę wywoływaną przez koronawirusa SARS-CoV-2, mierzą się z zapaleniem płuc lub niewydolnością oddechową. Wówczas respirator jest im niezbędny.

 

ZOBACZ: Rosyjscy oligarchowie wykupują respiratory. Urządzają w domach prowizoryczne kliniki

 

Tymczasem takich sprzętów zaczyna coraz bardziej brakować. Włoski lekarz Gaj Peleg powiedział w niedzielę, że z powodu ograniczonej liczby respiratorów w północnych regionach kraju nie można podłączać do nich pacjentów zakażonych koronawirusem mających więcej niż 60 lat.

 

Respirator z drukarki jako "ostatnia szansa"

 

- Chcieliśmy stworzyć narzędzie, które mogłoby pomóc w zwalczeniu problemu, z którym obecnie mierzy się świat, czyli paniki wokół koronawirusa połączonej z niewydolnością systemów społecznej medycyny w poszczególnych państwach – mówił polsatnews.pl Mateusz Janowski z firmy Urbicum.

 

Poświęcił on dwa i pół dnia na wykonanie prototypowego respiratora. Wyjaśnił, że wynikiem jego pracy nie jest "wynalazek", a jeżeli projekt wejdzie do użytku, będzie można go stosować jako "ostatnią szansę", czyli tylko w sytuacjach, gdy pacjent nie mógłby zostać podłączony do "tradycyjnie" wyprodukowanej aparatury.

 

ZOBACZ: Wirusolog powiedział, jak długo potrwa pandemia koronawirusa

 

- Jest to kopia urządzenia istniejącego na świecie od dziesięcioleci, wyprodukowana z zastosowaniem współczesnej technologii. Nie można jej opatentować i nie to mieliśmy na celu. Powstała z dostępnych komponentów i zastosowania ich w praktyczny sposób – opisał.

 

Projekt krakowskiego start-upu to, zdaniem jego pracowników, "forma propozycji, w jaki sposób można stosować technologię". Założyli, że powstały za sprawą druku 3D respirator musi być prosty w konstrukcji, a produkcja nie może być zbyt droga. Wtedy na jego drukowanie będzie stać także uboższe państwa, a nie tylko zamożne.

 

Są pierwsi chętni do pomocy polskim inżynierom

 

Janowski obliczył, że komponenty, które są niezbędne do wydrukowania respiratora warte są nie więcej niż 200 zł. W skład "ceny" wchodzi też koszt samego wydruku, czyli między 50 zł a 100 zł. - Dokładna cena urządzenia zależy od tego, jakie materiały i komponenty dostępne są w danym regionie świata – powiedział polsatnews.pl.

 

WIDEO: Szymon Chrupczalski z firmy Urbicum o projekcie respiratora z drukarki 3D (nagranie w języku angielskim)

 

Inżynierowie chcą rozwijać projekt, dlatego zaapelowali do przedstawicieli kilku branż (m.in. lekarzy, techników i menadżerów). Chcą, aby przyłączyli do pracy nad kolejnymi prototypami i podzielili się niezbędną wiedzą. Główny projektant zapewnił, że są już pierwsze zgłoszenia.

 

- Prowadzimy konsultacje ze specjalistami z branży medycznej. Na tym etapie są one najważniejsze, ponieważ te osoby na co dzień zajmują się obsługą podobnych urządzeń. Mogą podpowiedzieć nam, jakiego sprzętu potrzebują – wyjaśnił Janowski.

 

"Nie wiemy, czy będzie możliwość certyfikacji"

 

Urbicum wie, jakie wymogi powinien spełnić VentilAid, by otrzymać certyfikację medyczną. - Lista niezbędnych zmian jest bardzo długa. Gdy je wprowadzimy, koszty materiałowe sięgną prawdopodobnie powyżej 10 tys. złotych za jedno takie urządzenie. Wszystko zależy od chwilowych cen komponentów. Pytanie, czy najtańsze będą dobrym rozwiązaniem? – zastanawiał się główny konstruktor.

 

Obecny projekt wymaga m.in. dostępu do sprężonego powietrza. Drugi prototyp ma funkcjonować bez niego, a w zamian mógłby być podłączony do akumulatora samochodowego.

 

Wydrukowane respiratory nie od razu zasilą stan posiadania szpitali. Krakowska firma odradziła również, by wytwarzać je na własną rękę i już teraz użytkować.

 

- Nie wiadomo, czy za zmieniającą się sytuacją na świecie wokół pandemii koronawirusa zmieni się również prawo. Nie wiemy, czy w przyszłości będzie możliwość certyfikacji respiratora i uzyskania niezbędnych atestów. Mamy jednak nadzieję, że jesteśmy w stanie stworzyć coś, co będzie mogło pomóc cierpiącym z powodu COVID-19 – uznał Janowski.

 

Respirator dla dwóch pacjentów naraz. To kolejny pomysł Polaków

 

Powstanie projektu VentilAid to niejedyna inicjatywa Polaków, która może pomóc w walce z pandemią koronawirusa. Również w poniedziałek ogłoszono, że inżynierowie z warszawskiego Instytutu Biocybernetyki i Inżynierii Biomedycznej opracowali urządzenie, dzięki któremu będzie można podłączyć dwóch pacjentów do jednego respiratora.

 

Pierwsze egzemplarze Ventila zejść z taśmy produkcyjnej za trzy tygodnie. - Urządzenia trafią do badań klinicznych w wyznaczonych szpitalach - powiedział Janusz Wróbel, dyrektor Łukasiewicz - Instytutu Techniki i Aparatury Medycznej Ł-ITAM.

wka/luq/ polsatnews.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze