"Nie mam pojęcia, jak się zaraziłam". Polka opowiada o życiu w domowej hospitalizacji

Polska
"Nie mam pojęcia, jak się zaraziłam". Polka opowiada o życiu w domowej hospitalizacji
Polsat News
Magda Glińska opowiedziała o swojej domowej hospitalizacji

W tym momencie z objawów został tylko kaszel i lekkie duszności. Czuję się coraz lepiej, powoli wracam do zdrowia - zapewniła Magda Glińska w rozmowie z dziennikarzami Polsat News. Młoda kobieta jest w gronie 452 osób w Polsce, u których stwierdzono zarażenie koronawirusem.

 Magda Glińska na antenie Polsat News opowiadała m.in., jak wyglądały pierwsze objawy infekcji, jak czuje się obecnie oraz jak spędza czas w warunkach domowej hospitalizacji.

 

"Ból kości i stawów nie pozwalał na wstanie z łóżka"

 

- Drugiego dnia od pojawienia się objawów koronawirusa ból kości i stawów nie pozwalał mi praktycznie na wstanie z łóżka - mówiła kobieta. - Nasilający się kaszel powodował duszności. Zdarzyła się noc z takimi dusznościami, że zastanawiałam się nad wezwaniem karetki - podkreśliła.

 

ZOBACZ: Nowe przypadki zachorowań na koronawirusa. W sumie 452 zakażonych

 

W celu złagodzenia objawów, pani Magda stosowała przepisany przez lekarzy środek przeciwkaszlowy. Miała także pod ręką lek na zbicie gorączki. Poza tym zalecono jej oszczędny tryb życia oraz picie dużej ilości wody.

 

Wideo: Magda Glińska opowiada o życiu w warunkach hospitalizacji domowej po zakażeniu koronawirusem

 

 

 

- Aby jakoś spożytkować ten czas, uczę się do egzaminu czytam książki, oglądam Netflixa, ogólnie staram się nie przemęczać - podzieliła się.

 

"Zarazić mogłam się wszędzie"

 

- Czy pani wie albo podejrzewa, w jaki sposób się zaraziła? - zapytał dziennikarz stacji.

 

- Niestety nie mam pojęcia. To mogło być wszędzie. Ze względu na zawód, kontaktowałam się z bardzo dużą liczbą osób. Dlatego wszyscy, którzy mieli ze mną styczność są objęci kwarantanną - powiedziała instruktorka fitness.

 

ZOBACZ: Nie żyje 27-latka zakażona koronawirusem. "Przyczyną śmierci sepsa"

 

Pani Magda zrelacjonowała również, jak zachowały się osoby, które mijała gdy - w maseczce na twarzy i w rękawiczkach - udawała się w eskorcie ratowników medycznych do swojego mieszkania. - Tylko jeden z sąsiadów zachował bezpieczną odległość. Inni ludzie śmiali się, żartowali - powiedziała.

 

Apel do społeczeństwa

 

- Myślę, że to wynika z ogólnego przekonania, że jeżeli ktoś jest chory, to na pewno w stanie ciężkim przebywa w szpitalu - mówiła kobieta.

 

- Apeluję do wszystkich, żebyście traktowali poważnie prośby o odsunięcie się. Szczególnie jeżeli ktoś idzie w maseczce, w rękawiczkach. Bo to może być osoba chora lub zarażona, która próbuje przetransportować się do mieszkania. Mimo wszystko nie da się tego zrobić karetką pod same drzwi domu, szczególnie jeśli ta osoba mieszka w bloku - podkreśliła intruktorka fitness.

 

Hospitalizacja domowa ma potrwać do momentu ustąpienia wszystkich objawów oraz uzyskania dwukrotnie negatywnego wyniku testu na obecność koronawirusa w organizmie. O momencie przeprowadzenia pierwszego testu zdecydują lekarze.

 

emi/Polsat News

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze