Profilaktyka koronawirusa na polskich lotniskach. Sprawdź przed wylotem, czego się spodziewać

Polska
Profilaktyka koronawirusa na polskich lotniskach. Sprawdź przed wylotem, czego się spodziewać
Polsat News
We wtorek, w związku z zagrożeniem koronawirusem, na polskich lotniskach wprowadzono procedury poszerzonej kontroli osób przylatujących z Włoch i Chin

Służby medyczne Lotniska Chopina sprawdziły we wtorek temperaturę na pokładach samolotów u ponad 800 pasażerów z Włoch. U nikogo nie stwierdzono objawów koronawirusa - poinformował w środę rzecznik portu Piotr Rudzki. Dodał, że średnio dziennie z Włoch przylatuje od 900 do 1000 osób.

We wtorek w związku z zagrożeniem koronawirusem na polskich lotniskach wprowadzono procedury poszerzonej kontroli osób przylatujących z krajów określanych jako kraje dużego ryzyka, przede wszystkim z Włoch, skąd połączeń jest najwięcej, a także z Chin.

 

Pasażerom i załogom mierzy się temperaturę

 

Przedsiębiorstwo Państwowe "Porty Lotnicze", które zarządza największym lotniskiem w Polsce - czyli Lotniskiem Chopina - od wtorku wprowadziło nową procedurę. Zgodnie z nią pasażerom i załogom przylatującym z Włoch lub z Chin, po wylądowaniu, jeszcze na pokładzie, mierzona jest temperatura.

 

ZOBACZ: Były piłkarz i ekspert Polsat Sport nagrał działania służb ws. koronawirusa na pokładzie samolotu

 

- We wtorek, od kiedy ta dodatkowa procedura obowiązuje, służby medyczne Lotniska Chopina przebadały w ciągu całego dnia ok. 820 pasażerów, wchodząc na pokłady samolotów, by zmierzyć pasażerom temperaturę. Średnio dziennie dotyczy to między 900 a 1000 pasażerów - powiedział Rudzki.

 

Dodał, że z Włoch do Warszawy wykonywanych jest od sześciu do ośmiu rejsów dziennie. Wykonują je LOT, Wizz Air i Alitalia. Dodatkowo realizowane są loty czarterowe z włoskich kurortów narciarskich.

 

Najbliższy przylot z Chin w piątek

 

- Jeśli chodzi o pasażerów przylatujących bezpośrednio z Chin, to do Warszawy lata Air China. Przewoźnik zredukował jednak liczbę rejsów z trzech tygodniowo do sześciu-ośmiu rejsów miesięcznie. Najbliższy rejs Air China z Chin planowany jest na piątek - powiedział Rudzki.

 

ZOBACZ: 3-latek w Poznaniu z podejrzeniem koronawirusa. Wrócił z rodzicami z Włoch

 

Przypomniał, że przylatującym z Chin mierzona jest temperatura, a także rozdawane są karty lokalizacyjne po to, aby w razie jakiegokolwiek zagrożenia być w kontakcie z pasażerami.

 

- Na rejsach do Warszawy, gdzie mamy informacje, że podróżują pasażerowie z Chin z tzw. przesiadką, m.in. we Frankfurcie, Moskwie czy w Dubaju, po wylądowaniu w stolicy rozdajemy karty lokalizacyjne - powiedział.

 

Jeszcze nikogo nie skierowano na obserwację

 

Pytany, jak wygląda procedura badania pasażera na pokładzie, Rudzki przekazał, że po wylądowaniu samolotu z Włoch lub z Chin, na pokład wkracza zespół medyczny lotniska. Zależnie od liczby podróżujących liczy on trzy lub cztery osoby, wśród których jest lekarz. Zespół wyposażony jest w maseczki i rękawiczki.

 

- Zadaniem zespołu jest przebadanie każdego, kto znajduje się na pokładzie, zarówno podróżnych, jak i personelu lotniczego. Mierzona jest im temperatura. Jeśli ktoś z badanych ma podwyższoną temperaturę, czyli powyżej 37, a bliżej 38°C, to wówczas taka osoba jest przeprowadzana do karetki. Tam przeprowadzony zostaje z nią wywiad medyczny, a następnie poddana jest badaniu lekarskiemu - tłumaczy Rudzki.

 

ZOBACZ: WHO ostrzega: same maski nie ochronią nas przed koronawirusem

 

Jeżeli okaże się - jak mówił - że lekarz u badanego nie stwierdzi żadnych objawów koronawirusa, to wtedy podróżny może kontynuować swoją podróż.

 

- Jeżeli ma objawy, to wspólnie ze stacją sanitarno-epidemiologiczną podejmowana jest decyzja o kierowaniu takiej osoby na obserwację w szpitalu specjalistycznym. Na ten moment nie było żadnych takich zgłoszeń. Było kilka przypadków, w których medycy odnotowali podwyższoną temperaturę i skierowali pasażerów na dodatkowe badanie do karetki, ale u żadnego z nich nie stwierdzono objawów koronawirusa. Trzeba pamiętać, że mamy sezon grypowy - powiedział.

 

"Na lotnisku nie ma atmosfery lęku"

 

Na Lotnisku Chopina był w środę Mateusz Białkowski, reporter Polsat News. Jak relacjonował, nie czuć tam atmosfery ogólnego lęku, a w ciągu kilku godzin spotkał około 10 osób noszących maseczki.

 

- Samoloty z Włoch i Chin lądują w innej części płyty lotniska, są odseparowane od pozostałych. Pasażerowie tych lotów nie przemieszczają się na terminal rękawami lotniczymi - mówił reporter.

 

Wideo: Zobacz relację reportera Polsat News z Lotniska Chopina

  

Modlin w gotowości

 

Od wtorku mierzona jest temperatura pasażerów przylatujących z Włoch także na lotnisku w Modlinie.

 

ZOBACZ: Ma dwa tygodnie. Jej organizm sam pokonał koronawirusa

 

- Służby lotniskowe dbają o to, aby pasażerowie przylatujący z Włoch nie mieszali się z pasażerami przylatującymi z innych krajów - przekazały w środę służby lotniska w Modlinie.

 

Choroba zakaźna COVID-19 wywołana jest przez koronawirusa SARS-CoV-2. Jego epidemia wybuchła w grudniu w Wuhanie w środkowych Chinach. Zgodnie z raportem WHO z 24 lutego na świecie potwierdzono blisko 80 tys. przypadków zakażeń koronawirusem.

 

W Chinach potwierdzono ponad 77 tys. zarażeń i zanotowano ponad 2,5 tys. ofiar śmiertelnych. Poza Państwem Środka potwierdzono ponad 2 tys. przypadków zachorowań w 29 państwach, m.in. w Iranie, Włoszech, Niemczech i we Francji. Poza Chinami wirus spowodował 23 zgony.

bia/prz/ PAP, polsatnews.pl
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze

Przeczytaj koniecznie