"Żyjemy w spolaryzowanych czasach, polityka wchodzi w życie". Komasa po Oscarach zapowiada nowy film

Kultura
"Żyjemy w spolaryzowanych czasach, polityka wchodzi w życie". Komasa po Oscarach zapowiada nowy film
Polsat News
Reżyser "Bożego ciała" komentował wyniki tegorocznych Oscarów na konferencji prasowej w Los Angeles

Żyjemy w spolaryzowanych czasach i brakuje nam kogoś takiego, kto sprawi, że wszyscy siądziemy do wspólnego stołu i zaczniemy znowu rozmawiać. Za kilka dni wchodzi kolejny mój film "Sala samobójców. Hejter", który jest głównie o tym, a także o kampanii prezydenckiej - powiedział w Los Angeles Jan Komasa. Reżyser przyznał, że cieszy go "przemiana pokoleniowa", która zachodzi w polskim kinie.

"Parasite" Bonga Joon-ho został w nocy z niedzieli na poniedziałek nagrodzony Oscarem w kategorii najlepszy pełnometrażowy film międzynarodowy. Statuetki nie otrzymało "Boże Ciało" Jana Komasy. Rozstrzygnięcie to reżyser tego obrazu Jan Komasa komentował na konferencji prasowej w Los Angeles.

 

- Bardzo mi miło, że mogłem uczestniczyć w tym historycznym wydarzeniu. Koreański film "Parasite" dostał w zasadzie wszystkie najważniejsze Oscary. Ludzie twierdzą, że to się wcześniej nie zdarzyło i to początek czegoś nowego - mówił reżyser "Bożego Ciała" podczas konferencji prasowej w Los Angeles.

 

ZOBACZ: "Boże Ciało" bez Oscara. Jest komentarz ministra kultury

 

- Dla nas to szczęśliwie już koniec promocji filmu "Boże ciało", koniec niezwykłej przygody. Mieliśmy okazję skorzystać z doświadczenia Jana A. P. Kaczmarka, Agnieszki Holland, Pawła Pawlikowskiego i jako polska ekipa po raz czwarty byliśmy na przestrzeni ostatnich 10 lat nominowani, to niezwykłe osiągnięcie - podkreślił.

 

Wideo: wyniki tegorocznych Oscarów komentował Jan Komasa na konferencji prasowej w Los Angeles

  

"Jesteśmy rozpoznawalni"

 

- Polskie kino zyskało rozgłos, jesteśmy rozpoznawalni. Martin Scorsese, Tom Hanks, wszyscy nas pozdrawiają. Znają polskie kino i nasze filmy. Bartek Bielenia ciągle był zaczepiany, wszyscy nam gratulowali, zwracając uwagę na to, że następuje zmiana pokoleniowa. Zaczęliśmy małym filmem, chcieliśmy zrobić film o człowieku, który nawet udając fałszywego księdza próbuje połączyć zwaśnioną społeczność - mówił Komasa.

 

ZOBACZ: Oscary 2020. Zobacz wyniki we wszystkich kategoriach

 

- Żyjemy w spolaryzowanych czasach i brakuje nam kogoś takiego, kto sprawi, że wszyscy siądziemy do wspólnego stołu i zaczniemy znowu rozmawiać. "Boże ciało" jest o tym i ludzie w USA bardzo mocno to odczytali. Trzy dni temu dowiedzieliśmy się, że widownia "Bożego ciała" przekroczyła 1,5 mln osób, to ogromny sukces - dodał artysta. 

 

 

Pytany przez dziennikarzy, czy "wszedł w politykę", Komasa przyznał, że nie on "wszedł w politykę, ale to polityka weszła w jego życie".

 

- Siłą rzeczy jesteśmy zmuszeni jako ludzie niekoniecznie uczestniczący w polityce brać w tym udział, co powoduje zupełnie niepotrzebnie rozpad społeczny. Powinniśmy być razem i tym jest "Boże ciało", "Parasite" i "Joker". Za kilka dni wchodzi kolejny mój film "Hejter", który jest głównie o tym, także o kampanii prezydenckiej miast. Mam nadzieję, że dzięki niemu porozmawiamy naprawdę o tym jakim jesteśmy społeczeństwem i do czego chcemy doprowadzić - powiedział podczas konferencji prasowej w Los Angeles. 

msl/hlk/ Polsat News

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze