Hołownia przeprasza i wycofuje spot z papierowym samolotem i brzozą

Polska
Hołownia przeprasza i wycofuje spot z papierowym samolotem i brzozą
PAP/Leszek Szymański
Kandydat na prezydenta wycofał spot inaugurujący jego kampanię wyborczą

"Wchodząc do polityki postanowiłem sobie, że rzeczy proste będę mówił prosto, a nie zawijał w retoryczno-strategiczne wygibasy. Dlatego dziś mówię po prostu: przepraszam" - napisał Szymon Hołownia, odnosząc się do zaprezentowanego w środę swojego wyborczego spotu. W filmie kandydata na prezydenta pojawia się brzoza i papierowy samolot.

Spot, który wczoraj opublikował mój sztab, wzbudził kontrowersje. Nagrywając do niego w koszmarnym przedstartowym zabieganiu tekst lektorski, w ogóle nie dostrzegłem w nim aluzji do Smoleńska, nie zwróciłem uwagi na to, czy w tle mojej narracji pokazywana jest brzoza, czy inne drzewo, nie zauważyłem nieszczęsnego papierowego samolotu - mi ów film opowiadał zupełnie inną historię. Są jednak tacy, którzy takie aluzje dostrzegli, poruszyło ich to. Rozumiem ich i z ich głosem i odczuciami się liczę - przekazał Hołownia. 

 

ZOBACZ: Kontrowersje wokół spotu wyborczego Szymona Hołowni. Pojawiła się w nim brzoza

 

Dodał że zawsze oburzało go "do głębi i brzydziło wykorzystywanie Smoleńska do politycznych celów, cyniczne dzielenie nim ludzi".

 

Wycofuje film

 

"Wielokrotnie pisałem i mówiłem, co sądzę o karmieniu tą tragedią spiskowych teorii, partyjnych marszów, o siłowych ekshumacjach. Czasem nie kryłem przy tym emocji - w Smoleńsku zginęło wielu moich znajomych, numerów do kilku z nich wciąż nie mam odwagi wykasować ze swojego telefonu. Gdy teraz czytam, jak teraz jedni krytykują mnie za profanację, a inni krytykują tych, którzy krytykują, bo przecież Smoleńsk profanowali inni - wiem, że moja decyzja może być tylko jedna: wycofuję ów film w całości z moich kampanijnych materiałów" - oświadczył.

 

 

Kandydat na prezydenta podkreślił, że dość ma "niezagojonych ran, polskich sporów. Dziś przepraszam więc za moją nieuważność i za błąd moich współpracowników, za których ponoszę odpowiedzialność".

 

Wcześniej politycy różnych ugrupowań skrytykowali na Twitterze spot wyborczy kandydata na prezydenta Szymona Hołowni, w którym - jak oceniają - pojawiły się aluzje do katastrofy smoleńskiej. 

 

"Pan poważnie sprowadza tragiczną śmierć 96 osób do papierowego samolociku i walki o drzewo?"

 

Ten fragment spotu skomentowała posłanka KO Barbara Nowacka, córka Izabeli Jarugi-Nowackiej, która zginęła w katastrofie smoleńskiej. "Pan poważnie sprowadza tragiczną śmierć 96 osób do papierowego samolociku i walki o jedno drzewo?" - spytała na Twitterze, zwracając się do Hołowni.

Szef PSL Władysław Kosiniak-Kamysz poprosił Hołownię o usunięcie filmu. "Drwiąc z katastrofy smoleńskiej nie tylko pogłębiasz podziały, które przecież obaj chcemy zasypywać, ale rozdrapujesz wciąż niezagojone rany bliskich ofiar. Wiem, że wiesz jak się zachować" - napisał.

ZOBACZ: Ile będzie kosztowała organizacja wyborów prezydenckich?


Głos w sprawie zabrał także szef komitetu wykonawczego PiS, poseł Krzysztof Sobolewski. "Panie Hołownia wreszcie pokazał Pan, że chamstwo to Pana drugie imię i nie różni się Pan niczym od "palikociarni" z Krakowskiego Przedmieścia. Czuć rękę #Tusk" - napisał.

 

Fogiel: wybitna obrzydliwość, cynizm

 

Z kolei poseł Rafał Bochenek pytał, "czy w takim pogardliwym tonie ma przebiegać ta kampania?". "Zabawa i kpienie z narodowej tragedii obnażają poziom kandydata. Współczuje braku jakiegokolwiek wyczucia @szymon_holownia" - napisał.

Spot skrytykował także wicerzecznik PiS Radosław Fogiel. "Wybitna obrzydliwość, cynizm i demonstracja oderwania od podstaw naszej kultury. Co teraz? Maciej Stuhr na rzecznika kampanii?" - napisał.

Hołownia odpowiedział na krytykę na Twitterze.

 

Hołownia: to nie ja kpię z katastrofy smoleńskiej. To oni z niej kpią


"Nie przyszłoby mi do głowy, by sprawdzać gatunki drzew w moim spocie. Niektórym przyszło. To nie ja kpię z katastrofy smoleńskiej, która była dla mnie wielkim osobistym wstrząsem. To oni z niej kpią. Zawsze będę miał w sercu pamięć ofiar, wśród których było wielu moich znajomych" - napisał Hołownia.

"Jeśli zakładać, że to prawda, to chyba niewiele w ogóle do niej przychodzi..." - skomentował te słowa Radosław Fogiel.

 

ZOBACZ: Wybory prezydenckie. Kto kandyduje, jaki ma program?


Jeden z doradców Hołowni, Łukasz Krasoń przekonywał na Twitterze, że komentowany fragment filmu "to nie był motyw użyty dla żartu". "Nic tak nas nie podzieliło w ostatnich latach jak właśnie katastrofa smoleńska... Ten spot w sposób symboliczny pokazuje dokąd to wszystko zmierza. Czas na złapanie oddechu... offline... i nowe podejście do debaty publicznej" - napisał Krasoń.

Krasoń wyjaśniał również, czym jest "samolocik" i brzoza. "Samolocik" i brzoza jak Pan to ujął to symbol tragedii, z którą co niektórzy zrobili narzędzie do wygrywania wyborów. Możemy dyskutować o wielu sprawach ale nikt nie wmówi mi, że intencje podczas tworzenia kolejnych teorii o zamachu były czyste. To nas podzieliło..." - napisał doradca Hołowni. 

10 kwietnia 2010 r. w Smoleńsku zginęło 96 osób


10 kwietnia 2010 r. w katastrofie samolotu z delegacją udającą się na uroczystości katyńskie w Smoleńsku zginęło 96 osób, w tym prezydent Lech Kaczyński i jego małżonka, najwyżsi dowódcy Wojska Polskiego oraz ostatni prezydent RP na uchodźstwie Ryszard Kaczorowski.

ml/ polsatnews.pl, PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze