Emeryt skazany za zjedzenie cukierka w sklepie. Walczył o uniewinnienie

Polska
Emeryt skazany za zjedzenie cukierka w sklepie. Walczył o uniewinnienie
Polsat News
Roman Wawrzyniak, emeryt ze Szczecina usłyszał wyrok za zjedzenie cukierka w sklepie

Roman Wawrzyniak, emeryt ze Szczecina, zjadł w sklepie cukierek o wartości 40 groszy. Sklep zgłosił sprawę na policję, a ta do sądu. W czwartek w Kołobrzegu zapadł wyrok skazujący emeryta za kradzież cukierka. Ma on zapłacić 20 zł grzywny i pokryć zryczałtowane koszty sądowe w kwocie 100 zł. Emeryt walczył o uniewinnienie.

Sytuacja miała miejsce 4 lipca 2019 r. w Kołobrzegu. Pan Roman robił zakupy w sklepie Biedronka. - Szedłem z zakupami w koszyku, przechodząc między półkami odruchowo wziąłem jednego cukierka i poszedłem kilka metrów dalej, włożyłem cukierka do ust i rzuciłem papierek między kartony - opowiadał mężczyzna.

 

Przy wyjściu zatrzymał go ochroniarz 

 

Wszystko obserwował pracownik sklepu, który oskarżył mężczyznę o kradzież. Pan Roman nie poczuł się winny. Udał się do kasy, by zapłacić za zakupy. Wychodząc ze sklepu został zatrzymany przez pracownika ochrony

 

ZOBACZ: Nawet 5 tys. zł za spacer z dzieckiem po chodniku. Sąd wypunktował nieścisły przepis

 

Na zapleczu ochroniarz sprawdził paragon emeryta oraz kieszenie mężczyzny i zarzucił mu kradzież cukierka. Następnie wezwał policję.


- Policjanci spisali moje dane, nie pamiętam, czy zaproponowali mi mandat, bo byłem w emocjach. Później doręczono mi wezwanie na komendę - relacjonował emeryt.

 

Cukierek wart 40 groszy


Mężczyzna nie mógł stawić się na posterunku, bo tego dnia miał konsultację w szpitalu. Informował o tym policjantów telefonicznie.

 

- Zostawiłem swoje wszystkie dane i powiedziałem, że po powrocie jestem gotowy zgłosić się na komendę. Nie otrzymałem ani telefonu, ani powtórnego wezwania. Uważałem, że sprawa jest zakończona - mówił emeryt.

 

ZOBACZ: Urzędnicy przez 8 lat wypłacali dwa takie same zasiłki. Teraz obciążają 83-latkę


11 października pan Roman otrzymał z sądu wyrok nakazowy, w którym zarzuca mu się kradzież 1 sztuki cukierka "śliwka w czekoladzie" o łącznej wartości 40 groszy.


"Za powyższy czyn, [sąd - red.] skazuje go na karę 1 miesiąca ograniczenia wolności z obowiązkiem wykonywania nieodpłatnej kontrolowanej pracy na cele społeczne w wymiarze 20 godzin" - głosi wyrok sądu I instancji.

 

Wideo: materiał Wydarzeń z października 2019 r.

  

 

Najwyższy wymiar kary


Pan Roman zauważa, że za zarzucany mu czyn grozi nagana, grzywna lub ograniczenie wolności. - Nie uwzględniono, że jestem osobą niekaraną i zastosowano najwyższy wymiar kary. Nie dano mi prawa do obrony, wyrok został wydany zaocznie - mówił mężczyzna.


Jego zdaniem to, co zrobił "to nie jest kradzież, bo tego jednego cukierka nie chciałem wynieść poza obręb sklepu, ale skonsumowałem go na miejscu".


- Jestem osobą, która podróżowała dużo po świecie z tytułu wykonywanej pracy, byłem w wielu krajach o bardzo rozwiniętej demokracji i nie słyszałem przypadku, żeby coś takiego miało miejsce w krajach o ugruntowanej demokracji, żeby konsument nie mógł wcześniej spróbować cukierka, żeby mógł zdecydować, czy chciałby kupić więcej - stwierdził mężczyzna.

 

ZOBACZ: Polak uciekł z restauracji bez płacenia. Pół roku później wrócił, by przeprosić

 

"Jestem zaskoczony"


Według niego, "sprawa konsumpcji, to nie jest sprawa kradzieży. Jeśli popełniłem błąd, to można było podejść do mnie w inny sposób - jakaś kara w zawieszeniu, grzywna czy coś w tym rodzaju".

 

Dla rzecznika praw konsumenta sprawa jest jasna - nie można podjadać cukierków w sklepach.

 

- Jeśli sprzedawca wystawia towar na widok publiczny w miejscu sprzedaży, z oznaczeniem ceny, to traktujemy takie wystawienie towaru jako ofertę sprzedaży - tłumaczyła kilka miesięcy tumu Elżbieta Jaźwińska, Rzecznik Praw Konsumenta w Policach, gdy pierwszy raz relacjonowaliśmy tę sprawę.

 

Mężczyzna odwołał się od wyroku. Jak podkreślił, "sprawę traktuję bardzo poważnie, uważam, że muszę bronić swojego imienia, godności, którą próbuje mi się zdeptać". - Sprawę kieruję do kancelarii prawnej, która będzie ją w moim imieniu prowadziła - dodał.

 

Długo wyczekiwany wyrok 


W czwartek emeryt ze Szczecina został uznany winnym kradzieży. Sędzia Klaudia Juraszczyk rozpoczęła i zakończyła na jednej rozprawie przewód sądowy w jego sprawie.

 

Sąd uznaje obwinionego za winnego popełnienia wykroczenia (…) i za to wymierza mu karę grzywny w wysokości 20 zł" – poinformowała sędzia Juraszczyk, ogłaszając wyrok.

 

Wawrzyniak ma również zapłacić 100 zł zryczałtowanych kosztów sądowych.

 

Nie będzie się odwoływał

 

Prokurator wnosił o uznanie obwinionego za winnego kradzieży z jednoczesnym odstąpieniem od wymierzenia kary. Tego samego chciał też obrońca Wawrzyniaka. Oskarżony wnosił o uniewinnienie.

 

Nieprawomocnie skazany po zakończeniu rozprawy poinformował, że nie będzie się odwoływał od wyroku.

 

- Jestem zadowolony z tego wyroku, jest inny niż wyrok nakazowy i przyjmuję go do wiadomości. Od początku mówiłem, że ten cukierek skonsumowałem, a nie ukradłem. Jest zasadnicza różnica między kradzieżą a konsumpcją na miejscu - powiedział emeryt.

 

Wideo: Roman Wawrzyniak komentuje wyrok sądu

  

ml/ Polsat News, PAP, polsatnews.pl,

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze