Trudne akcje GOPR. Turyści pobłądzili w śnieżycy i silnym wietrze [ZDJĘCIA]

Polska
Trudne warunki w górach. Ratownicy GOPR ratują zagubionych
Galeria zdjęć (18)

Bardzo trudne warunki panują w górach - Bieszczadach, Gorcach i Beskidach. Ratownicy GOPR w ciągu doby przeprowadzili kilka trudnych akcji poszukiwawczo-ratunkowych - m.in. na Babiej Górze. Odnalezieni turyści zostali zwiezieni w dół. Pogotowie górskie pomogło także choremu z podejrzeniem udaru, który mieszka w trudno dostępnym przysiółku pod Turbaczem. Nikomu nic się nie stało.

Zgłoszenie od dwójki turystów, którzy idąc granią Babiej Góry w bardzo trudnych warunkach atmosferycznych (intensywne opadu śniegu, ograniczona widoczność, porywisty wiatr zawiewający ślady) zgubili szlak dotarło we wtorek do ratowników GOPR z Grupy Beskidzkiej.

 

Poszukiwania pod szczytem Babiej Góry

 

Centrala Grupy Beskidzkiej GOPR w Szczyrku podjęła decyzję o organizacji wyprawy ratunkowej.

 

Na pomoc wyruszył od razu ratownik dyżurny ze schroniska turystycznego w Markowych Szczawinach. Niewiele później, na wezwanie przesłane SMS-em, z Zawoi w kierunku poszkodowanych udało się sześciu kolejnych ratowników-ochotników z Sekcji Babiogórskiej Grupy Beskidzkiej GOPR.

 

Mocno wychłodzonych turystów odnaleziono w rejonie Lodowej Przełęczy. Po zabezpieczeniu termicznym zostali sprowadzeni do Schroniska Górskiego PTTK w Markowych Szczawinach.

 

Kolejna akcja miała miejsce tego samego dnia, na ratunek turystom, którzy zabłądzili w drodze na Rysiankę wyruszyli ratownicy dyżurni z Hali Miziowej. Mocno wychłodzona para turystów została odnaleziona w rej. Przełęczy Pawlusiej i przetransportowana do Schroniska na Hali Rysianka.

 

 

Poszukiwania w Bieszczadach Zachodnich

 

We wtorek nieco przed godziną 17:00 z aplikacji Ratunek wpłynęło do Grupy Bieszczadzkiej GOPR zgłoszenie o dwójce turystów, którzy w zamieci śnieżnej pobłądzili w rejonie szczytu Wielkiego Jasła (1153 m n.p.m.) w Bieszczadach Zachodnich.

 

Na pomoc wyruszyli ratownicy ze Stacji Rejonowej w Cisnej. Jak się okazało, warunki na górze były na tyle złe - porywisty wiatr, opad śniegu, minimalna widoczność - że ratownicy stojąc w odległości około 50 m nie byli w stanie w pierwszym momencie dostrzec ani usłyszeć poszukiwanych.

 

Odnalezieni turyści byli w dobrym stanie, zostali zabezpieczeni termicznie i zwiezieni w dół.

W Bieszczadach panują trudne warunki, miejscami grubość nawianego, świeżego śniegu wynosi ponad 1 metr. Do tego dochodzi wiatr w porywach osiągający prędkość 80 km/h. Wiele szlaków jest nieprzetartych. Widoczność jest ograniczona!

 

 

Ewakuacja trojga turystów z okolic Turbacza

 

We wtorek wieczorem Grupa Podhalańska GOPR otrzymała informację o potrzebie udzielenia pomocy trójce młodych turystów, którzy znajdowali się w dolinie Kamienicy w Gorcach.

 

Z informacji wynikało, że z powodu trudnych warunków - silnego wiatru, opadów śniegu i ograniczonej widoczności - jedna osoba zasłabła, a dwie były wyczerpane.

 

Utrudniony kontakt telefoniczny spowodował, że nie była możliwa precyzyjna lokalizacja zagubionych. Na poszukiwania udały się cztery zespoły ratownicze GOPR ze specjalistycznym sprzętem.

 

Po godz. 19 jeden z patroli odnalazł turystów niedaleko przełęczy Borek na wysokości 1009 m n.p.m. Znajduje się tam przystanek dla turystów. Po wstępnej ocenie kondycji odnalezionych i ogrzaniu ich, ratownicy przewieźli ich do przełęczy Przysłop, gdzie czekała karetka pogotowia i prywatny transport. Akcja zakończyła się po godz. 22.

 

 

GOPR-owcy pomogli ratować chorego

 

Z kolei w środę około południa dyspozytor pogotowia ratunkowego poprosił Grupę Podhalańską GOPR z Rabki-Zdroju o pomoc w ewakuacji chorego z trudno dostępnego przysiółka wsi Koninki niedaleko Mszany Dolnej u stóp Turbacza. Ratownicy przewieźli mężczyznę z podejrzeniem udaru do pobliskiej drogi i przekazali załodze śmigłowca Lotniczego Pogotowia Ratunkowego.

 

 

W górach pomoże aplikacja "Ratunek"

 

Ratownicy górscy przypominają, że w sytuacji zagrożenia, szybką pomoc może zagwarantować lokalizacja turysty uzyskana dzięki aplikacji "Ratunek".

 

Aplikacja została opracowana przez spółkę Polkomtel. Jest to jedyna aplikacja zaaprobowana i dołączona przez Ochotnicze Służby Ratownicze do systemu powiadamiania o zgłoszeniu wypadku.

 

ZOBACZ: Utknął samotnie na wysokości 1,2 tys. metrów. GOPR zlokalizował go dzięki aplikacji "Ratunek"

 

Aplikację "Ratunek" przeznaczoną dla telefonów komórkowych można pobrać z serwisów Google Play i App Store. Za pomocą tej aplikacji można wezwać pomoc w górach lub nad wodą. Gdy turysta użyje aplikacji, telefon połączy go automatycznie z właściwą służbą ratowniczą (GOPR, TOPR, WOPR lub MOPR).

 

Podczas rozmowy zostanie automatycznie wysłany SMS z lokalizacją osoby dzwoniącej z dokładnością do 3 metrów.

hlk/ polsatnews.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze