Chińskie władze namawiają do zabijania zwierząt domowych w związku z koronawirusem

Świat
Chińskie władze namawiają do zabijania zwierząt domowych w związku z koronawirusem
Pixabay/JACLOU-DL/ zdj. ilustracyjne
W Wuhanie mogło zostać pozostawionych nawet 50 tys. zwierząt domowych, z czego co najmniej 5 tys. wciąż potrzebuje pomocy

W związku z panującą epidemią koronawirusa w opuszczonych domach przebywają tysiące kotów i psów, które są skazane na śmierć głodową. Dodatkowo, lokalne władze namawiają do uśmiercania zwierząt - informuje "Sky News". Grupa działaczy, którzy ratują zwierzęta, działa m.in. w Wuhan.

Grupy działaczy ogłaszają w mediach społecznościowych, że mogą pomóc uwięzionym w mieszkaniach psom, kotom i innym pupilom. Włamują się do domów, by ratować zwierzęta pozostawione bez jedzenia czy wody.

 

- Działacze w naszym zespole, w tym ja, uratowali od 25 stycznia ponad 1000 zwierząt - powiedział mężczyzna przestawiający się jako Lao Mao (Stary Kot), w rozmowie z agencją Reutera. Według Lao Mao, w Wuhanie mogło zostać pozostawionych nawet 50 tys. zwierząt domowych, z czego co najmniej 5 tys. wciąż potrzebuje pomocy.

 

 

Uratował od śmierci głodowej m.in. dwa koty

 

Mer Wuhanu Zhou Xianwang ujawnił, że przed kwarantanną miasto opuściło nawet 5 mln osób.

 

- Mój telefon nie przestaje dzwonić. Prawie nie śpię - powiedział Lao Mao, który nie ujawnił swojego nazwiska, ponieważ nie chciał, by jego rodzina dowiedziała się, że chodzi po mieście.

 

ZOBACZ: "Nie jedź do Chin" - apeluje Departament Stanu USA. Polskie MSZ odradza podróże

 

Lao Mao uratował od śmierci głodowej między innymi dwa koty należące do pary w średnim wieku. Właściciele wyjechali na trzydniową wycieczkę na północ kraju, ale wkrótce okazało się, że nie mogą wrócić.

 

Nie mogą zająć się wszystkimi przypadkami 

 

O pomoc działaczy, takich jak Lao Mao, proszą zarówno osoby, które wyjechały z Wuhanu, jak również te, które skierowano na kwarantannę w związku z epidemią. Grupy pomocowe oceniają w mediach społecznościowych, że nie będą w stanie zaopiekować się wszystkimi zwierzętami i apelują o poszukiwanie pomocy również u sąsiadów czy administracji budynków.

 

Nowy koronawirus może wywoływać groźne dla życia zapalenie płuc. W Chinach kontynentalnych potwierdzono już ponad 20 tys. zakażeń, a 425 osób zmarło – podała we wtorek Państwowa Komisja Zdrowia. Poza Chinami kontynentalnymi odnotowano dotąd dwa zgony – na Filipinach i w Hongkongu.

 

Liczba zwierząt może być większa

 

Oddział Humane Society International obawia się, że liczba zwierząt pozbawionych dostępu do jedzenia jest większa. Wendy Higgins, rzecznik HSI, podkreśliła, że organizacja jest zaniepokojona postawą lokalnych władz, które namawiają do zabijania kotów oraz psów w obawie przed zakażeniem koronawirusem. 

 

ZOBACZ: Czy można zarazić się koronawirusem przez przesyłkę z Chin? Eksperci wyjaśniają

 

- Za pośrednictwem mediów społecznościowych jesteśmy w kontakcie z grupą 35 organizacji - zaznaczyła Higgins. Raporty do HSI docierają m.in. z Pekinu, Szanghaju oraz Wuhanu. Jak na razie, nie można mówić o masowym wybijaniu, natomiast doszło już do odbierania życia zwierzakom, by zachować bezpieczeństwo publiczne. 

 

Światowa Organizacja Zdrowia przypomina, że nie ma dowodów na to, że koronawirus może przenosić się na psy i koty. Wendy Higgins zaznaczyła, że obrońcy zwierząt starają się, rozpowszechniać tę informację. 

ms/grz/ PAP, "Sky News", polsatnews.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze