Sztuczna krew na hybrydach, kajdanki na kierownicach. Atak na wystawę samochodową

Moto
Protest podczas motor show w Brukseli
Galeria zdjęć (30)
Belgijska policja wyniosła z terenu wystawy protestujących ekologów, którzy malowali hybrydy i auta elektryczne sztuczną krwią i przykuli się do kierownic pojazdów kajdankami.

Belgijska policja usunęła 185 protestujących z wystawy motoryzacyjnej w Brukseli. Członkowie grupy Extinction Rebellion oblewali prezentowane samochody czerwoną farbą, malowali na nich oskarżenia o zanieczyszczanie planety, przykuwali się do kierownic. Ich celem były przed wszystkim hybrydy i auta elektryczne. "Powiedzcie prawdę" - nawoływali ekolodzy i sugerowali, że "zielonych aut" nie ma.

Targi opanowała w minioną sobotę grupa 185 członków grupy Extinction Rebellion Belgium. Akcję protestacyjną obserwowało kolejnych 250 sympatyków. Nazwali oni AutoSalon w Brukseli "Salonem kłamstw".

 

Przyklejali się klejem do "zielonych" aut

 

Działacze organizacji protestowali przeciwko wzrostowi zanieczyszczenia dwutlenkiem węgla przez przemysł. Celem ataku były tym razem stoiska z samochodami o napędzie hybrydowym i auta elektryczne.

 

Ekolodzy wiele modeli oblali czerwoną farba, która miała symbolizować krew. Na innych malowali napisy, m.in. "Powiedzcie prawdę" i "Jedyny zielony samochód to ten, który nigdy nie został wyprodukowany"

 

Do niektórych aut przykuli się kajdankami zapinając je na kierownicach. Do innych aktywiści... przykleili się klejem. Przed wejściem na imprezę wystawienniczą rozwieszone zostały także bannery o treści: "Otwórzcie oczy".

 

Padli na ziemię w kałużach sztucznej krwi

 

W finale wszyscy protestujący padli "martwi" na podłogę. Miało to symbolizować śmierć planety zanieczyszczanej przez przemysł motoryzacyjny.

 

Intruzów wynosiła z terenów wystawienniczych policja, usiłowały się ich pozbyć także służby porządkowe.

 

Zdaniem protestujących przemysł motoryzacyjny kolportuje "kłamstwa" o "zielonej motoryzacji". Bank Światowy wyliczył, że transport jest odpowiedzialny za około 20 proc. światowej emisji dwutlenku węgla. Pomóc ma przestawienie biznesu samochodowego na napęd elektryczny. Jednak ekolodzy argumentują, że branża energetyczna wciąż odpowiada za prawie połowę światowej emisji CO2. A według ekologów to zapotrzebowanie motoryzacji na energię elektryczną będzie teraz nowym zagrożeniem dla zdrowia planety.

 

Przypomnieli o kłamstwach "Dieselgate"

 

Wśród celów akcji ekolodzy wymienili zachęcanie społeczeństw do czynnego oporu przeciwko naciskowi koncernów. Zachęcali także, aby wybierać środki komunikacji, które są "zrównoważone ekologicznie i sprawiedliwe społecznie".

 

Protestujący przypomnieli, że przemysł motoryzacyjny m.in. prowadził kłamliwe działania na temat wpływu swoich produktów na środowisko. Chodzi o aferę "Dieselgate", w której niektóre koncerny poprzez modyfikacje, fałszowały wyniki testów składu spalin.

 

AutoSalon w Brukseli to główna impreza motoryzacyjna w tym kraju. W tym roku wystawa trwała od 10 do 19 stycznia. 160 wystawców pokazało tam 690 samochodów i 540 motocykli. Organizatorzy poinformowali, że spodziewają się, że frekwencja odwiedzających przekroczy pół miliona.

 

Podczas imprezy swoje mniejsze protesty zorganizowały także inne grupy. Protesty były pokojowe i nie były skierowane m.in. przeciwko publiczności, która zwiedzała targi. Policja nie informuje, jakie kary grożą zatrzymanym podczas protestu.

 

Belgijska grupa Extinction Rebellion zamieściła zdjęcia z protestu na Facebooku.

 

 

Zdarzenie było także transmitowane na Facebooku. Na zdjęciach widać, że ekolodzy przykuli się do kierownic niektórych pojazdów. Aby ich wynieść, służby porządkowe i policja musiały odcinać łańcuchy ratowniczymi obcęgami. Część aut została oblana czerwoną cieczą.

 

hlk/ Reuters, EPA, PAP, polsatnews.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze