Deweloper wybudował o jedno piętro za dużo. Sprzedał mieszkania, które nie istniały

Polska
Deweloper wybudował o jedno piętro za dużo. Sprzedał mieszkania, które nie istniały
Państwo w Państwie

Marzyli o własnym mieszkaniu, a zostali z niczym. Deweloper wybudował o jedno piętro za dużo i sprzedał mieszkania, które... nie istniały. Czy nadzór budowlany mógł temu zapobiec? Sprawą zajęli się reporterzy programu "Państwo w Państwie".

Ewa Wysocka kupiła mieszkanie na 4. piętrze w nowo wybudowanym bloku przy ulicy Czapelskiej w Warszawie. Przed zakupem była oglądać inwestycję - budynek, choć w stanie surowym już stał, mogła więc zobaczyć swoje przyszłe mieszkanie. Pani Ewa zdecydowała się sprzedać poprzednie lokum i w oczekiwaniu na oddanie inwestycji wprowadziła się do do córki.

 

- Znalazłam to mieszkanie, no po prostu lokalizacja mnie uwiodła. Był garaż, była winda, było jasne. Zaczęłam już ustalać jakie płytki, jakie podłogi, już nawet zasłony sobie kupiłam - opowiada pani Ewa.

 

ZOBACZ: Deweloperskie place zabaw. "Jak spacerniak w więzieniu dla dzieci"

 

W pewnym momencie do kobiety zaczęły docierać informacje, że w mieszkaniach dzieje się coś dziwnego. Między 3. a 4. piętrem w podłodze/suficie jest wybijana dziura, a drzwi do mieszkań na 4. piętrze są zamurowywane.

 

- Jak gdziekolwiek chodziliśmy, do urzędów to pierwsza rzecz, jaką nam mówiono, że bardzo przykro, jesteście ludzie bardzo biedni, ale to jest oszustwo i nie ma rady - opowiada pani Ewa.

 

WIDEO: deweloper sprzedał mieszkania, które... nie istniały. O sprawie na antenie Polsat News opowiadała Magdalena Gębicka

  

Okazało się, że deweloper w planach zaakceptowanych przez Powiatową Inspekcję Nadzoru Budowlanego wskazał, że na ostatnim, 3. piętrze powstaną dwukondygnacyjne mieszkania z antresolami.

 

- W projekcie pierwotnym, zatwierdzonym przez wydział architektury dla dzielnicy Praga, te antresole były od samego początku. Jedyna zmiana była taka, że zatwierdziliśmy, żeby te antresole miały nie 2,20 a 2,60 metra - mówi Andrzej Kłosowski z Powiatowego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego.

 

Postępowanie prokuratury

 

Już po zaakceptowaniu planów, deweloper zdecydował o tym, że zamiast antresoli powstaną osobne mieszkania na dodatkowym, 4. piętrze. Powstała oddzielna klatka schodowa, z której poziomu można się było dostać do "nowych" mieszkań, które uprzednio były antresolami. Mieszkania zostały sprzedane - między innymi pani Ewie.

 

- Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga wszczęła śledztwo w kierunku przestępstw przeciwko mieniu. Postępowanie jest prowadzone również pod kątem przestępstw przeciwko wiarygodności dokumentów - mówi prokurator Marcin Saduś.

 

Taki obiekt nie mógł otrzymać pozwolenia na użytkowanie. Aby wybrnąć z sytuacji deweloper zamurował drzwi prowadzące do "mieszkań-antresol", a w ich podłogach wybił dziury na schody - w ten sposób powrócił do stanu pierwotnego i otrzymał zgodę na użytkowanie nieruchomości. Oszukani mieszkańcy zadają sobie pytanie, jak to możliwe, że nikt z urzędników wcześniej nie zauważył, że budynek ma o jedno piętro za dużo?

 

- Nadzorowaliśmy to jak każdą inną budowę. Zrobiliśmy kontrolę jak inwestora do nas wystąpił z wnioskiem o zatwierdzenie tych odstępstw od projektu - mówi inspektor nadzoru budowlanego.

 

ZOBACZ: Julia była 12. w kolejce do mieszkania. Po śmierci taty skreślono ją z listy

 

Bez pieniędzy i dachu nad głową

 

Doprowadziło do tego, że 14 rodzin z czwartego, ostatniego piętra zostało bez pieniędzy i dachu nad głową. Z kolei mieszkańcy 3. piętra otrzymali mieszkania z dziurami w suficie - przeznaczonymi na schody łączące kondygnację z antresolą oraz z niechcianym nadmetrażem, za który musieliby sporo dopłacić.

 

W momencie, w którym nadzór budowlany zorientował się, jak sytuacja wygląda, kasa dewelopera była już pusta, a jej stał się nieuchwytny. Niedługo potem spółka ogłosiła upadłość.

zdr/ Państwo w Państwie

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze