"Wpadł do domu, dusił się" - właściciel o kocie skatowanym metalową pałką

Polska
"Wpadł do domu, dusił się" - właściciel o kocie skatowanym metalową pałką
Archiwum prywatne
Fifi był w rodzinie pana Mariana 1,5 roku.

- Czegoś takiego się nie spodziewaliśmy - powiedział polsatnews.pl pan Marian, właściciel Fifiego, kota, którego Mateusz B. skatował metalową rurką w Prabutach (woj. pomorskie). - Wpadł do domu, dusił się, nie można było go dotknąć. Myśleliśmy, że został potrącony przez pojazd. Nie zdążyliśmy go zawieźć do weterynarza - dodał mężczyzna.

Kilka dni temu w sieci pojawiło się nagranie, na którym widać jak mężczyzna przez ponad minutę kilkanaście razy uderza kota metalową pałką. Zwierzę próbuje uciec.


Ostatecznie mężczyzna otwiera drzwi frontowe. Kot wybiega na dwór, ale oprawca rusza za nim. W tym momencie film się urywa. Kot nie przeżył.

 

"Był z nami półtora roku"


Z polsatnews.pl skontaktował się pan Marian, który był właścicielem zwierzęcia. - Miał na imię Fifi. Był z nami półtora roku. Często wychodził i bywał u Mateusza B., bo to kilka domów dalej, oni też mieli kota - opowiada.

 

ZOBACZ: Oślepił psa gazem. W sieci pojawiło się nagranie


Jak relacjonuje, 19 października "kot wpadł do domu, dusił się".

 

- Nie dawał się dotknąć, szczególnie w brzuch. Nawet nie zdążyliśmy go wsadzić do samochodu i zawieźć do weterynarza. Skonał po 10 minutach - mówi pan Marian. Rodzina była przekonana, że zwierzę wpadło pod samochód.


Właściciel czworonoga powiedział, że znał Mateusza B. - Nie spodziewaliśmy się tego po nim. Jak zobaczyliśmy nagranie w środę rano, to byliśmy zszokowani. Jeszcze z nim nie rozmawiałem - dodał mężczyzna.

 

"Bałam się zareagować"


Sprawę katowania kota nagłośniła dziennikarka Polsat News Agnieszka Gozdyra. W poszukiwanie i ukaranie sprawcy zaangażowali się nie tylko internauci, ale także politycy, m.in. wiceminister sprawiedliwości Michał Wójcik i poseł Solidarnej Polski Jacek Ozdoba.


W czwartek 20-letni Mateusz B. sam zgłosił się na policję. Wcześniej na policję w tej sprawie zgłosiła się Klaudia Cz., która nagrywała jak 20-latek bije kota metalową pałką. Oboje zostali zatrzymani i usłyszeli zarzut znęcania się nad zwierzęciem.

 

ZOBACZ: Katował kota metalową pałką. "Sadystę nagrywała koleżanka"


Klaudia Cz. wydała oświadczenie. "Bałam się zareagować mimo łez w oczach, bałam się, że mi coś zrobi (...). Od 5 miesięcy gryzło mnie sumienie i w końcu stanęłam na odwagę i poprosiłam koleżankę o pomoc, co mam zrobić z nagraniem, bo nie mogłam znieść bólu, który czułam (...), on rozkazywał mi, traktował okropnie i bałam się strasznie ujawnić, co zrobił" - napisała.


Za zabójstwo zwierzęcia ze szczególnym okrucieństwem może grozić kara do 5 lat więzienia i 100 tys. złotych grzywny.

prz/hlk/ polsatnews.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze