1,5 roku bezwzględnego więzienia i 10 lat zakazu posiadania zwierząt za znęcanie się nad psem Fijo

Polska

Karę 1,5 roku bezwzględnego pozbawienia wolności wymierzył w czwartek toruński sąd 30-letniemu Bartoszowi D. za pobicie ze szczególnym okrucieństwem psa Fijo. Zwierzę ma uraz kręgosłupa i paraliż tylnych łap. Będzie już zawsze niepełnoprawne. Mężczyzna otrzymał również 10-letni zakaz posiadania zwierząt.

Sąd orzekł, że Bartosz D. z Chełmży znęcał się z szczególnym okrucieństwem nad swoim psem Fijo. Pod koniec stycznia zwierzę zostało brutalnie pobite przez właściciela. Miało m.in. powybijane zęby, złamaną szczękę oraz dotkliwy uraz kręgosłupa, który doprowadził do paraliżu tylnych łap, a także złamanie kości udowej.

 

Bartosz D. był poszukiwany listem gończym i po zatrzymaniu przez policjantów wyjaśnił w prokuraturze, że ukrywał się po zdarzeniu za granicą. Przed sądem konsekwentnie nie przyznawał się do winy, twierdząc, że będąc pijanym przewrócił się na psa w swoim mieszkaniu. Sąd nie dał wiary jego tłumaczeniom, uznając je za całkowicie niewiarygodne. W sprawie bardzo istotne były również opinie biegłych.

 

Oprócz kary więzienia i zakazu posiadania psów, Bartosz D. ma zapłacić Fundacji dla szczeniąt "Judyta" 25 tys. 775 złotych tytułem naprawienia szkody, 3 tys. złotych nawiązki i 1440 złotych zwrotu kosztów procesowych. Dodatkowo mężczyzna ma zapłacić 300 złotych na rzecz Skarbu Państwa, a także ponieść dodatkowe wydatki w kwocie 3 tys. 842 złotych.

 

Wyrok jest nieprawomocny. Mężczyzna nie pojawił się na odczytaniu wyroku. Katarzyna Topczewska, pełnomocnik Fundacji "Judyta", która zaopiekowała się psem po pobiciu, powiedziała, że będzie rozważana w tej sprawie apelacja.

 

- Liczyłam na najwyższy wymiar kary w tych okolicznościach, czyli trzy lata więzienia. Trzeba brać pod uwagę również to, że po nowelizacji przepisów, gdyby ten mężczyzna zrobił to samo kilka miesięcy później, to groziłaby mu już kara do 5 lat pozbawienia wolności. Dobrze jednak, że zapadł wyrok bezwzględnego pozbawienia wolności. Postawa oskarżonego, brak jakiejkolwiek skruchy, a nawet ironiczne podchodzenie do sprawy świadczą o tym, że kompletnie nie żałuje tego, co zrobił. Mam nadzieje, że ten wyrok będzie przestrogą dla innych - powiedziała Topczewska.

bas/hlk/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze