Proces byłych policjantów ws. śmierci Igora Stachowiaka. Jest termin apelacji

Polska
Proces byłych policjantów ws. śmierci Igora Stachowiaka. Jest termin apelacji
Polsat News
Od wyroku odwołała się rodzina Stachowiaka, która jest oskarżycielem posiłkowym w tym procesie. Apelację złożyli też obrońcy byłych policjantów

Na 29 stycznia sąd wyznaczył termin apelacji w procesie czterech byłych policjantów oskarżonych o przekroczenie uprawnień i znęcanie się nad Igorem Stachowiakiem, który w maju 2016 r. zmarł na wrocławskim komisariacie. W pierwszej instancji b. policjanci zostali skazani na kary od 2 lat do 2,5 roku bezwzględnego więzienia.

O terminie procesu apelacyjnego ws. śmierci Igora Stachowiaka na jednym z wrocławskich komisariatów poinformowano PAP w biurze prasowym Sądu Okręgowego we Wrocławiu.

 

W czerwcu Sąd Rejonowy dla Wrocławia Starem Miasto uznał, że czterej byli policjanci - Łukasz R., Paweł G., Paweł P. i Adam W. - są winni przekroczenia uprawnień i znęcania się nad Igorem Stachowiakiem. Najwyższą karę – 2,5 roku więzienia – sąd orzekł dla Łukasza R., który trzykrotnie użył wobec Stachowiaka tzw. tasera (paralizatora elektrycznego). Pozostali oskarżeni otrzymali po 2 lata więzienia. Mieli, jak mówił sąd, "asystować przy użyciu urządzenia taser".

 

ZOBACZ: Śmierć Stachowiaka. Sąd uniewinnił mężczyznę oskarżonego o naruszenie nietykalności policjantów

 

Obrona chce uniewinnienia 

 

Od wyroku odwołała się rodzina Stachowiaka, która jest oskarżycielem posiłkowym w tym procesie. Apelację złożyli też obrońcy byłych policjantów. Oskarżyciel posiłkowy chce zmiany kwalifikacji czynu na nieumyślne spowodowanie śmierci. Obrona byłych policjantów będzie domagała się ich uniewinnienia.

 

W pierwszej instancji sąd uznał policjantów za winnych tego, że przekroczyli uprawnienia, przeszukując Stachowiaka w wąskim pomieszczeniu toalety wrocławskiego komisariatu z naruszeniem zasad wykorzystania środków przymusu bezpośredniego. Zdaniem sądu zastosowali wobec Stachowiaka nieproporcjonalne do zachowania zatrzymanego środki przymusu w postaci rażenia go kilkukrotnie prądem z tasera. Sąd zwrócił uwagę, że Stachowiak był w tym czasie zakuty w kajdanki.

 

ZOBACZ: "Miałem pewność, że paralizator to środek bezpieczny". Były policjant w procesie ws. Stachowiaka

 

"Oskarżeni zdawali sobie sprawę z cierpień"

 

W ustnym uzasadnieniu wyroku sędzia Krzysztof Korzeniewski podkreślił wówczas, że Stachowiak był na komisariacie nerwowy, pobudzony, zachowywał się jak pod wpływem środków odurzających.

 

- Dlatego w realiach tego postępowania oskarżeni w ogóle nie powinni stosować wobec niego środków przymusu bezpośredniego - z uwagi na treści ustawy o ochronie zdrowia psychicznego - mówił, uzasadniając orzeczenie, sędzia.

 

- Nie budzi jakichkolwiek wątpliwości, że oskarżeni zdawali sobie sprawę z cierpień, jakich doznawał zatrzymany Igor Stachowiak - dodał.

 

I podkreślił, że "godzili się na zadawanie tych cierpień".

 

Jak mówił sędzia, policjanci widzieli "wijącego się z bólu Igora Stachowiaka, a pomimo to po raz kolejny i kolejny ten ból mu zadawali przy użyciu urządzenia taser". "Rozmiar bólu i cierpienia, jak wskazują nagrania, były ogromne. Działania policjantów, choć krótkie, nie były pozbawione okrucieństwa" - powiedział sędzia.

 

ZOBACZ: Biegli lekarze podtrzymali opinię ze śledztwa o przyczynie śmierci Igora Stachowiaka

 

Przesłuchano kilkudziesięciu świadków

 

Śledztwo dotyczące przekroczenia uprawień przez policjantów i nieumyślnego spowodowania śmierci Igora Stachowiaka wszczęła Prokuratura Rejonowa dla Wrocławia Starego Miasta. Decyzją Prokuratury Krajowej postępowanie zostało jednak przekazane Prokuraturze Okręgowej w Poznaniu.

 

Podczas śledztwa przesłuchano kilkudziesięciu świadków, powołano biegłych lekarzy medycyny sądowej, biegłych z zakresu fonoskopii, biologii, toksykologii, genetyki, informatyki, daktyloskopii oraz z dziedziny taktyki i techniki interwencji. Zabezpieczono także dokumenty oraz nagrania z monitoringu, paralizatora i telefonów komórkowych. Przeprowadzono też eksperyment procesowy.

 

Przez trzy dni trwały zamieszki 

 

Po śmierci Stachowiaka w maju 2016 r. pod komisariatem przez kilka dni trwały zamieszki. Mieszkańcy protestowali, sugerując, że policjanci doprowadzili do śmierci zatrzymanego. Za spowodowanie tych zamieszek i naruszenie nietykalności policjantów oskarżono i skazano kilkadziesiąt osób.

 

W maju 2017 r., po ujawnieniu przez media nagrania z kamery paralizatora, którego funkcjonariusze użyli wobec Stachowiaka na komisariacie, ówczesny minister spraw wewnętrznych i administracji Mariusz Błaszczak odwołał komendanta wojewódzkiego policji we Wrocławiu. Stanowiska stracili też komendant miejski i zastępca komendanta komisariatu Stare Miasto.

ms/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze