Gospodarz zmieniał butlę z gazem, wybuchł pożar. Domowników uratował listonosz

Polska
Gospodarz zmieniał butlę z gazem, wybuchł pożar. Domowników uratował listonosz
Facebook/Poczta Polska
Dom niemal doszczętnie spłonął.

Listonosz z Jezioran (woj. warmińsko-mazurskie) Ireneusz Szymański uratował trzy osoby z płonącego budynku. Listonosz przyniósł rodzinie list polecony z gminy, gdy gospodarz zmieniał butlę z gazem. Ulatniający się z butli gaz doprowadził do pożaru.

Do zdarzenia doszło 4 grudnia we wsi Miejska Wieś pod Jezioranami, ale biuro prasowe Poczty Polskiej o zdarzeniu poinformowało teraz. Na filmie zamieszczonym w internecie przez Pocztę Polską pan Ireneusz opowiada, że akurat przyniósł rodzinie list polecony z urzędu gminy.

 

- Ona mi podpisywała odbiór, a jej mąż z butlą z gazem coś robił. Zmieniał butlę i coś nagle z tej butli zaczęło syczeć. Mówię: "zakręć Jasiu", a on chyba z nerwów spanikował, w drugą stronę zaczął kręcić - opowiada na filmie listonosz.

 

ZOBACZ: Pędził bimber w zakładzie ogrodniczym. Zawalił się budynek

 

Z relacji listonosza wynika, że spanikowany gospodarz krzątał się z nieszczelną butlą po kuchni, przy czym cały czas ulatniał się z niej gaz.

 

- W pewnym momencie skierował butlę w stronę kuchni kaflowej, w której się paliło. Błyskawicznie wybuchł pożar, płomienie zajęły całą kuchnię - opowiada Ireneusz Szymański. Listonosz dodał, że gospodarz, który próbował wynieść płonącą butlę z gazem poparzył się i uciekł do wyjścia, a jego żona z objętej ogniem kuchni pobiegła do pokoju.

 

 

Listonosz także uciekł do kolejnego pokoju. Po chwili, gdy zdał sobie sprawę, że jest w płonącym budynku, pan Ireneusz wybił okno i wyszedł na zewnątrz. Gdy zobaczył, że na podwórzu nie ma gospodyni, zdał sobie sprawę, że kobieta jest w płonącym budynku.

 

"Chodź, bo się spalisz"

 

- Nagle zobaczyłem, że na innym oknie stoi syn tej rodziny i krzyczy, że się pali. Wybiłem okno i kazałem mu wyjść - relacjonuje na filmie listonosz, który następnie wybił inne okno i nakłonił do ucieczki siedzącą na wersalce gospodynię.

 

- Ona siedziała jak zamurowana. Powiedziałem jej "chodź bo się spalisz cała" i wyszła - opowiada Ireneusz Szymański.

 

ZOBACZ: Wybuch gazu w hotelu w Białce Tatrzańskiej. Kilka osób poważnie rannych

 

Po wyprowadzeniu z płonącego domu jego mieszkańców listonosz z Jezioran wezwał straż pożarną. Na zamieszczonym w internecie filmie widać, że dom uległ doszczętnemu spaleniu.

 

W woj. warmińsko-mazurskim tylko większe miejscowości są zgazyfikowane, mieszkańcy wsi i miasteczek korzystają z gazu butlowego, który najczęściej sami montują do kuchenek.

prz/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze