Będzie wniosek o aresztowanie Kamila Durczoka

Polska
Będzie wniosek o aresztowanie Kamila Durczoka
PAP/Andrzej Grygiel
Zdjęcie z doprowadzenia Durczoka do prokuratury.

Katowicka prokuratura chce aresztowania znanego dziennikarza Kamila Durczoka, podejrzanego o oszustwo i podrobienie weksla. Wniosek w tej sprawie jeszcze we wtorek ma trafić do sądu.

- Z uwagi na treść wyjaśnień, które zdaniem prokuratora wymagają zweryfikowania, a również z uwagi na grożącą surową karę za czyn zarzucany podejrzanemu, który stanowi samoistną przesłankę do stosowania środków zapobiegawczych, prokurator zdecydował się skierować wniosek o zastosowanie tymczasowego aresztowania - powiedziała dziennikarzom rzeczniczka Prokuratury Regionalnej w Katowicach Agnieszka Wichary po przesłuchaniu podejrzanego.

 

Jak dodała, wniosek o aresztowanie Durczoka na trzy miesiące ma trafić do katowickiego sądu jeszcze we wtorek.

 

Zatrzymany przez CBŚP

 

Znany dziennikarz Kamil Durczok został w poniedziałek zatrzymany w śledztwie dotyczącym fałszerstwa weksli i doprowadzony wieczorem do prokuratury celem postawienia zarzutów - poinformowała rzeczniczka Prokuratury Regionalnej w Katowicach prok. Agnieszka Wichary. Zarzut dotyczy weksla na kwotę 3 mln zł.

 

Durczok został zatrzymany w poniedziałek po południu w Katowicach przez Centralne Biuro Śledcze Policji i wieczorem, po godz. 20, doprowadzony do Prokuratury Regionalnej.


- Aktualnie trwają czynności z udziałem Kamila Durczoka. Czynności te mają na celu przedstawienie mu zarzutu związanego z podrobieniem weksla i dokumentów towarzyszących zabezpieczeniu kredytu hipotecznego na blisko 3 mln zł, który został zawarty w sierpniu 2008 r. Po wykonaniu czynności z udziałem podejrzanego prokurator podejmie dalsze decyzje, co do ew. zastosowania środków zapobiegawczych - mówiła rzeczniczka katowickiej prokuratury w poniedziałek wieczorem.

 

ZOBACZ: Prokuratura chce aresztu dla Kamila Durczoka. Zaskarży postanowienie sądu

 

Jak potwierdziła, w sierpniu br. zostało wszczęte śledztwo z zawiadomienia poręczyciela, a także banku, który w tej sprawie również jest pokrzywdzony. Dopytywana przez dziennikarzy wskazała, że decyzja o zatrzymaniu Kamila Durczoka w poniedziałek zapadła w oparciu o zgromadzony materiał: w ostatnich dniach wpłynęła kluczowa opinia biegłego z zakresu pisma ręcznego.

Jak informowały w sierpniu br. media, w tym roku bank zwrócił się do byłej już żony dziennikarza z wezwaniem do wykupu weksla z powodu nieuiszczenia należności przez kredytobiorcę. Była żona zaprzeczyła, że złożyła swój podpis na wekslu, kwestionując autentyczność podpisu na papierze. Oświadczyła, że podpis został podrobiony, a jej nie było przy sporządzeniu tego weksla ani nigdy go nie widziała.

Zarzut dotyczy okresu 2008-2011

Pytana o szczegóły postępowania prok. Wichary uściśliła w poniedziałek, że weksel został podpisany w 2008 r., natomiast później, w 2011 r., podpisany został "kolejny dokument, który weryfikował konieczność poddania się egzekucji, a który był wymagany przez bank dla zabezpieczenia kredytu". - Także ten zarzut dotyczy okresu 2008-2011 - wskazała prokurator.

- Tam faktycznie jest jeszcze jeden weksel, natomiast na chwilę obecną otrzymana w ostatnich dniach opinia z zakresu pisma ręcznego pozwoliła nam na przedstawienie zarzutu dotyczącego weksla na kwotę 3 mln zł - wyjaśniła.

 

ZOBACZ: Kamil Durczok wyjdzie na wolność. Nie przyznał się do jednego ze stawianych mu zarzutów


- Zawiadomienie dotyczy dwóch weksli, ale z uwagi na konieczność wykonania jeszcze kolejnych czynności procesowych, które będą polegały przede wszystkim na zweryfikowaniu osoby, która dokonała podpisu za poręczyciela na tym wekslu, dlatego na dzień dzisiejszy materiały dowodowe pozwoliły na przedstawienie zarzutu dotyczącego tylko weksla na kwotę 3 mln zł - uściśliła prok. Wichary.

Dodała, że zarzucane dziennikarzowi przestępstwo to zbrodnia przeciwko środkom płatniczym. Zgodnie z kodeksem karnym przestępstwo z artykułu 310 par. 1 kodeksu karnego, dotyczące m.in. podrobienia papieru wartościowego, jakim jest weksel, "podlega karze pozbawienia wolności na czas nie krótszy od lat 5 albo karze 25 lat pozbawienia wolności".

 

Adwokat Kamila Durczoka poinformował, że dziennikarz zgodził się na podawanie swojego nazwiska i pokazywanie wizerunku.

prz/hlk/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze