Rozłam na Żoliborzu. Miasto Jest Nasze kończy sojusz z Koalicją Obywatelską

Polska
Rozłam na Żoliborzu. Miasto Jest Nasze kończy sojusz z Koalicją Obywatelską
Wikimedia Commons/Adrian Grycuk
Budynek urzędu dzielnicy Żoliborz w Warszawie

Miasto Jest Nasze poinformowało we wtorek o wystąpieniu z koalicji z Koalicją Obywatelską w radzie stołecznej dzielnicy Żoliborz. Ruch miejski zarzucił KO m.in. lekceważenie transparentności i procedur demokratycznych. Zdaniem przewodniczącego klubu radnych Koalicji w radzie Warszawy, MJN próbuje przerzucić na jego ugrupowanie własne problemy.

Aktywiści z Miasto Jest Nasze stwierdzili m.in., że nie będą "bezczynnie patrzeć, jak koalicjant lekceważy transparentność i procedury demokratyczne".

 

"Nie możemy firmować »niedasizmu« i pomijania takich kwestii jak zieleń czy bezpieczeństwo pieszych" - napisali w oświadczeniu, dodając, że obietnice kierujących warszawską Platformą Marcina Kierwińskiego i Jarosława Szostakowskiego "są warte mniej niż papier, na którym zostały podpisane".

 

ZOBACZ: "Trzeba zapłacić za obietnice PiS". Zmniejszone dochody stolicy, Trzaskowski apeluje do premiera

 

"MJN już dawno mentalnie wypisało się z odpowiedzialności za Żoliborz"

 

Przewodniczący klubu radnych KO w radzie Warszawy Jarosław Szostakowski ocenił, że są to wyłącznie ataki personalne. - W wielu miejscach Warszawy współpracujemy również z przedstawicielami ruchów miejskich. Ta współpraca układa się dobrze, w związku z tym w moim przekonaniu Miasto Jest Nasze próbuje na nas przerzucić swoje własne problemy - powiedział.

 

Dodał, że na Żoliborzu wiceburmistrz Marta Popielawska rekomendowana przez Miasto Jest Nasze jest od pół roku na zwolnieniu lekarskim.

 

- Miasto Jest Nasze nigdy nie podejmowało prób uporządkowania tej sytuacji, w związku z tym myślę, że już dawno mentalnie wypisali się z odpowiedzialności za dzielnicę Żoliborz - podkreślił Szostakowski.

 

Kierwiński: MJN nie potrafiło skonkretyzować swoich priorytetów

 

- Mam wrażenie, że Miasto Jest Nasze od pierwszego dnia, gdy weszło do koalicji rządzącej Żoliborzem, samo nie wiedziało czy bardziej jest w koalicji czy w opozycji. Wielokrotnie sami negowali własne pomysły - powiedział natomiast Marcin Kierwiński, lider stołecznych struktur PO.

 

Poseł za kuriozalną uznał sytuację, w której MJN występuje z koalicji, jednocześnie pozostawiając w zarządzie dzielnicy Marię Popielawską.

 

- To właśnie pokazuje jak Miasto Jest Nasze chciałoby funkcjonować w tej koalicji - z jednej strony chcą być w koalicji rządzącej, mieć swojego przedstawiciela, z drugiej strony - chcą być opozycją - ocenił Kierwiński.

 

Polityk PO jest "rozczarowany" postawą radnych MJN, którzy "nie potrafili skonkretyzować swych priorytetów"

 

- Wielokrotnie sami zmieniali zdanie i często próby interwencji i wyciszania sporów na Żoliborzu kończyły się niczym, właśnie ze względu na postawę stowarzyszenia Miasto Jest Nasze - podkreślił Kierwiński.

 

"Współpraca z KO jest iluzją"

 

MJN zarzuciło KO m.in. łamanie demokratycznych procedur i próby upartyjnienia organów wpływających na przydzielanie publicznych pieniędzy. Zwraca też uwagę na marnotrawienie zasobów dzielnicy i traktowanie po macoszemu spraw środowiska i bezpieczeństwa.

 

Według radnej dzielnicy Żoliborz z ramienia MJN Marty Szczepańskiej, współpraca z koalicjantem z KO jest iluzją.

 

- Na czele zarządu stoi osoba niedecyzyjna, niepotrafiąca dać jasnych deklaracji, wyznaczać celów z jasnym terminem ich realizacji. Po drugiej stronie mamy partnera, którego niechęć do nas paraliżuje jakąkolwiek formę sensownego dialogu i współpracy - uznała Szczepańska.

 

ZOBACZ: Refundacja in vitro w Warszawie. Bez poparcia radnych PiS, Jaruzelska nie głosowała

 

Według niej, jest to typowe dla Platformy zarówno na szczeblu lokalnym, jak i krajowym. - Głęboko nie zgadzamy się z taką formą prowadzenia polityki. Nasze wystąpienie z koalicji, której podpisany program nadal głęboko popieramy, jest symboliczne. Mamy nadzieję, że ten gest będzie jednym z impulsów motywujących PO do zmiany w podejściu, zmiany kadr kierowniczych - podkreśliła.

 

MJN: widzieliśmy wiele sytuacji, gdy łamano zasady 

 

Przedstawiciele MJN wskazali również, że koalicja obejmowała współpracę na Żoliborzu, gdzie KO nie uzyskała samodzielnej większości w radzie dzielnicy.

 

"MJN poszło na duże ustępstwa w kwestii wyboru Zarządu Dzielnicy. Mimo że bez głosów MJN i radnych Koalicji Dla Żoliborza nie było możliwe uzyskanie większości w Radzie, zgodziliśmy się na poparcie kandydatury Pawła Michalca, obejmując jedynie stanowisko jego zastępczyni w 3-osobowym zarządzie dzielnicy" - stwierdzili.

 

Burmistrzem Żoliborza został Paweł Michalec – były wiceburmistrz Targówka. "Nazwisko to poznaliśmy zaledwie dwa dni przed decydującą sesją Rady Dzielnicy, co było zapowiedzią późniejszych złych praktyk. Wtedy jednak uznaliśmy, że warto przymknąć na to oko, by jak najszybciej przystąpić do konstruktywnych działań" - zapewnili aktywiści.

 

Dodali, że w ostatnim roku byli świadkami "wielu sytuacji, w których łamano zasady transparentności i partycypacji społecznej".

 

Aktywiści zapowiadają przejście do "konstruktywnej opozycji"

 

"Występowały próby nepotyzmu oraz upartyjniania instytucji samorządu. Wielokrotnie musieliśmy blokować niezgodne ze standardami zachowania i decyzje naszego koalicjanta. Równocześnie koalicjant blokował nasze próby realizacji programu wynikającego z podpisanej umowy koalicyjnej. Traktowano nas jak balast utrudniający realizację interesów partyjnych w dzielnicy" - oświadczyli.

 

ZOBACZ: Wzrosną koszty naprawy kolektorów ściekowych oczyszczalni "Czajka"

 

"W takiej sytuacji pozostaje nam przejść na stronę konstruktywnej opozycji. Przez rok dawaliśmy politykom PO szansę, by pokazali, że są gotowi wspólnie działać dla dzielnicy. Zabrakło im odwagi, by przeciwstawić się patologicznym działaniom całej machiny partyjnej, która, jak pokazują ostatnie wydarzenia choćby w dzielnicy Włochy, ma poważny problem ze standardami etycznymi wśród swoich działaczy. Być może nasze odejście z koalicji z PO pozwoli zwrócić uwagę na potrzebę zmian w samej partii, jak również wywoła dyskusję o tym, jak odpartyjnić samorządy" - dodali w oświadczeniu.

 

MJN zwróciło się też do działaczy Platformy Obywatelskiej w Warszawie. "W obecnym kształcie i pod obecnym kierownictwem nie jesteście wiarygodnym partnerem do współpracy. Spójrzcie na swojego byłego partyjnego kolegę Artura W. i obudźcie się!" - podkreślą działacze w oświadczeniu.

 

Nie wszyscy z klubu MJN odejdą do opozycji

 

W Radzie Dzielnicy Żoliborz jest 21 radnych, z czego 10 należy do klubu Koalicji Obywatelskiej, 6 to radni klubu PiS, zaś 5 to radni klubu Miasto Jest Nasze - Koalicja dla Żoliborza (3 osoby z tego klubu to członkowie stowarzyszenia MJN, jedna - Stowarzyszenia Żoliborzan i jedna - Nowego Żoliborza).

 

Radna Donata Rapacka (ze Stowarzyszenia Żoliborzan) będąca członkiem klubu Koalicja dla Żoliborzan zapowiedziała, że zostanie radną niezależną. Wyjaśniła, że nie może "pójść" za radnymi MJN, gdyż decyzję o przejściu do opozycji podjęli oni bez konsultacji z nią oraz Izabelą Rychter (z Nowego Żoliborza). - My jesteśmy tam gdzie byłyśmy, to oni wychodzą (z koalicji) – powiedziała.

 

Dodała, że nie oznacza to, aby "były bliżej KO niż wcześniej". Zapewniła, że będzie obserwowała działania obecnego zarządu, a w głosowaniach wspierała dobre rozwiązania.

 

PiS gotowy na współpracę

 

- Obecny zarząd (dzielnicy) działa źle. Aby to zmienić jesteśmy w stanie podjąć współpracę z MJN – powiedział szef klubu PiS w radzie dzielnicy Grzegorz Hlebowicz. Zaznaczył jednak, że ewentualna bliższa współpraca uzależniona jest m.in. od tego, w jaki sposób postąpią dwie radne z Koalicji dla Żoliborza niebędące członkami MJN.

 

Zarysował scenariusz współpracy z MJN. Zaproponował, aby złożyli oni wniosek o odwołanie zarządu dzielnicy i przedstawili nowy zarząd, który mógłby znaleźć poparcie PiS oraz innych radnych. Przypomniał, że do tego potrzebna jest bezwzględna większość. W ocenie Hlebowicza MJN mógłby zaproponować takie osoby, które zostałyby zaakceptowane przez bezwzględną większość radnych Żoliborza.

 

Radny ruchu Miasto Jest Nasze Łukasz Porębski nie wykluczył bliższej współpracy z PiS. - Jeżeli jest pole do merytorycznej współpracy, a przypuszczam, że jest, to będziemy współdziałać – zapewnił. Podkreślił jednak, że żadne decyzje dotyczące sformalizowania współpracy nie zapadły. - Nie rozmawiamy na ten temat i nie wiem, kiedy będziemy rozmawiać – oznajmił. - Na razie przechodzimy do konstruktywnej opozycji. Będziemy patrzeć zarządowi na ręce i walczyć o transparentność i poprawę standardów w urzędzie – zapowiedział Porębski.

wka/pgo/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze