Śmiertelnie potrącił matkę i dwie córki. Sąd w Wołominie wymierzył karę

Polska
Śmiertelnie potrącił matkę i dwie córki. Sąd w Wołominie wymierzył karę
PAP/Paweł Supernak

Karę czterech lat pozbawienia wolności i 50 tys. zł zadośćuczynienia wymierzył w piątek wołomiński sąd rejonowy Kamilowi B., który w ubiegłym roku śmiertelnie potrącił autem trzy rowerzystki - matkę i dwie córki. Wyrok jest nieprawomocny.

Oprócz kary więzienia i zadośćuczynienia, sąd orzekł wobec niego 10-letni zakaz prowadzenia pojazdów.

 

Sąd Rejonowy w Wołominie uznał w piątek Kamila B. za winnego umyślnego naruszenia zasad bezpieczeństwa ruchu drogowego, wskutek czego nieumyślnie potrącił śmiertelnie trzy rowerzystki.

 

"Ma dobrą opinię w miejscu zamieszkania"

 

- Nie ma takiej kary, która byłaby w stanie przywrócić życie ofiarom. Skutki tego wypadku są tragiczne. Zginęły trzy osoby, czwarta dochodzi do zdrowia. To zdarzenie dotknęło także najbliższych pokrzywdzonych i całą społeczność - podkreśliła w uzasadnieniu wyroku sędzia Agnieszka Bus-Masłosz.

 

Zwróciła przy tym uwagę, że Kamil B. był strażakiem ochotnikiem i dobrze znał skutki nieostrożnej jazdy. Sędzia zaznaczyła jednak, że okolicznością łagodzącą jest m.in. to że oskarżony jako pierwszy ruszył na pomoc ofiarom. - Przez cały czas od wypadku proponował też pomoc i zadośćuczynienie. Oskarżony pracuje i ma dobrą opinię w miejscu zamieszkania - dodała sędzia.

 

W uzasadnieniu orzeczenia poinformowano, że w miejscu wypadku nie ma jednoznacznego określenia terenu zabudowanego. Sąd uznał, że Kamil B. nie przekroczył dopuszczalnej administracyjnie prędkości.

 

Był trzeźwy. Udzielił pomocy ofiarom wypadku

 

Do tragicznego zdarzenia, w wyniku którego zginęły trzy osoby, doszło w kwietniu 2018 r.

 

Czteroosobowa rodzina wracająca rowerami z wycieczki zatrzymała się na poboczu, ponieważ jedna z dziewczynek straciła równowagę. Po chwili w rowerzystów uderzył jadący ze znaczną prędkością opel. W wyniku zderzenia matka i starsza córka zginęły na miejscu; młodsza dziewczynka zmarła po przewiezieniu do szpitala. Ojciec doznał ciężkich obrażeń m.in. nogi, ręki i miednicy. Do dziś nie odzyskał on pełnej sprawności.

 

Z ustaleń biegłych wynikało, że Kamil B., który kierował autem jechał z prędkością około 90 km/h. Oskarżony podczas wypadku był trzeźwy; o własnych siłach wydostał się z auta i - jak wynika z jego relacji - rozpoczął udzielanie pierwszej pomocy poszkodowanej matce.

 

ZOBACZ: Dramatyczne zdarzenie przed sądem. Mężczyzna podpalił się po niekorzystnym wyroku

 

Kamil B. przyznał się do winy. Wyraził chęć dobrowolnego poddania się karze. Jednak zaproponowana przez niego kara 30 tys. zł i dwóch lat więzienia została uznana przez prokuraturę za zbyt łagodną. W konsekwencji prokurator zażądał dla niego kary ośmiu lat pozbawienia wolności, 15 lat zakazu prowadzenia pojazdów, 50 tys. zł nawiązki dla pokrzywdzonych.

 

Obrońca oskarżonego Andrzej Różyk nie wykluczył złożenia apelacji. Prokurator Prokuratury Rejonowej w Wołominie Krzysztof Burzyński zapowiedział, że decyzja o apelacji od wyroku zostanie podjęta po zapoznaniu z pisemnym uzasadnieniem.

las/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze