"Nasi posłowie byliby niemi". Zieloni nie będą mieć własnego koła

Polska
"Nasi posłowie byliby niemi". Zieloni nie będą mieć własnego koła
PAP/Tomasz Gzell
Zieloni zdecydowali, że zostaną w klubie KO.

Rada Krajowa Zielonych zarekomendowała posłom tej partii pozostanie w klubie KO - poinformowali w niedzielę szefowie Zielonych. Postanowiła jednocześnie, że decyzja ta będzie weryfikowana raz do roku.

Rada Krajowa Zielonych obradowała w sobotę i w niedzielę. Podsumowała m.in. udział partii w kampanii wyborczej, a także debatowała o strategii partii w najbliższym czasie. Miała się jednocześnie wypowiedzieć, czy trójka posłów Zielonych, wybranych z list Koalicji Obywatelskiej pozostanie w klubie parlamentarnym KO, czy utworzy własne koło.


- Zdecydowana większość rady opowiedziała się za działaniem w ramach Koalicji Obywatelskiej - poinformował na briefingu w przerwie obrad współprzewodniczący Zielonych Marek Kossakowski.

 

ZOBACZ: Zieloni nie wiedzą, czy będą w klubie KO. "Rozważymy różne opcje"


Przyznał, że podczas dyskusji były argumenty zarówno za kołem, jak i udziałem w klubie KO. - Jestem przekonany, że decyzja którą podjęła Rada Krajowa będzie służyła rozwojowi partii Zielonych - zaznaczył Kossakowski.

 

"Jestem bardzo szczęśliwa"

 

Druga współprzewodnicząca Małgorzata Tracz poinformowała, że decyzja Rady Krajowej zapadła większością 12 głosów wobec dwóch przeciw, przy braku głosów wstrzymujących się.


- Podejmując uchwałę, że przystępujemy do klubu parlamentarnego Koalicja Obywatelska pokazaliśmy, że potrafimy współpracować. W uchwale jest jednak zapis, że Rada Krajowa co najmniej raz na 12 miesięcy ma prawo dokonać rewizji decyzji, uwzględniając sytuację polityczną oraz interes Zielonych - mówiła Tracz.

 

ZOBACZ: W programie Zielonych m.in. tania energia odnawialna i czyste powietrze

 

- Jestem bardzo szczęśliwa z decyzji Rady Krajowej, myślę, że otwiera się dla Zielonych nowa epoka i bardzo dobrze ją wykorzystamy. Zaczynamy od trojga parlamentarzystów, ale w 2023 roku będzie nas kilkadziesiąt - powiedziała.


Kossakowski przyznał, że wśród Zielonych jest "bardzo silna potrzeba identyfikacji własnej", więc istniała silna potrzeba, by "mieć coś własnego". On też, jak mówił, był zwolennikiem takiego rozwiązania.


"Jesteśmy rozważni i romantyczni"


- Żebyśmy mieli taki symbol, taką zieloną łódeczkę. Z tym, że to byłby tylko symbol, nasi posłowie byliby bezradni, byliby Zieloni, ale niemi, nie mieliby żadnej możliwości działania - przyznał. - My Zieloni jesteśmy zarazem rozważni i romantyczni i tu rozwaga przeważyła - dodał.


Tracz wyjaśniła, że była zwolenniczką tworzenia przez Zielonych wspólnego klubu z KO, a jej sprzeciw np. wobec udziału posłów Zielonych w spotkaniu parlamentarzystów KO w ubiegłym tygodniu wiązał się z szacunkiem do procedur demokratycznych.

 

ZOBACZ: "Jesteśmy przerażeni waszą biernością". Aktywiści klimatyczni piszą do polityków


- Dla mnie bardzo ważnym elementem była uczciwość wobec wyborców. Wyborcy zagłosowali na nas, bo oddali głos na Koalicję Obywatelską i chcemy ją reprezentować - mówiła Tracz. - Tylko współpracując w Sejmie jesteśmy w stanie sprawić, by prace tego Sejmu wyglądały lepiej i by coś się w Polsce zmieniło - dodała.


Obecni na briefingu pozostali posłowie przyznali, że dyskusja w sprawie formy organizacyjnej reprezentacji parlamentarnej była bardzo burzliwa.


"Wspólnie możemy więcej"


- Wierzymy, że problem zagrożenia klimatycznego, problem presji na służbę zdrowia, reformy edukacji czy potrzeby głębokiej transformacji energetyki możemy rozwiązać tylko wspólnie w dużej grupie, budując większość parlamentarną - mówiła posłanka Urszula Zielińska. - Wspólnie możemy więcej - dodała.


- Pokazaliśmy w ciągu ostatniego roku, że mamy umiejętność przekonywania naszych koalicjantów do naszych racji - dodał Tomasz Aniśko.

 

ZOBACZ: Wspiął się na żuraw w gdańskim porcie. "Chcemy zmusić polityków do odpowiedzialności"


Zieloni mają trzech posłów. To Małgorzata Tracz, Urszula Zielińska i Tomasz Aniśko. Kossakowski zaznaczył, że parlamentarzyści ci są już po konkretnych rozmowach na temat swojego udziału w pracach Sejmu.


Tracz wyjaśniła, że Zielonym zależy np. by Aniśko znalazł się w komisji ochrony środowiska, Zielińska w komisji ds. energii i gospodarki morskiej, a ona sama chce zasiadać w komisji rolnictwa. Właśnie ta komisja, mówiła, zajmuje się bowiem takimi kwestiami jak zdrowa żywność, prawa zwierząt czy kryzys klimatyczny.

prz/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze