Śpiewak wciąż nie wie, czy będzie uciekać z Polski. Odroczona apelacja ws. "dzikiej reprywatyzacji"

Polska
Śpiewak wciąż nie wie, czy będzie uciekać z Polski. Odroczona apelacja ws. "dzikiej reprywatyzacji"
Polsat News

- Sąd odroczył sprawę ze względów formalnych - poinformował polsatnews.pl Jan Śpiewak, który złożył apelację ws. kary za użycie sformułowania "dzika reprywatyzacja". Lider Wolnego Miasta Warszawa zgodnie z wyrokiem sądu niższej instancji ma opublikować przeprosiny, co będzie go kosztować ok. 225 tys. zł. "Okaże się czy będę musiał uciekać z Polski" - stwierdził.

- Jeden z kandydatów do Sądu Najwyższego, Jerzy Szaniawski jest osobą, która brała udział w "dzikiej reprywatyzacji" - stwierdził w sierpniu 2018 r. Jan Śpiewak. Ówczesny kandydat komitetu Wygra Warszawa na urząd prezydenta stolicy dodał, że Szaniawski miał przejąć m.in. kamienicę na warszawskim Mokotowie. Śpiewak podkreślił, że Jerzy Szaniawski jest blisko związany ze środowiskiem PiS.

 

Zobacz również: Śpiewak: kandydat do SN brał udział w "dzikiej reprywatyzacji"

 

Przeprosiny na stronie głównej

 

Sąd skazał go za to stwierdzenie i zobowiązał do publikacji przez dwa tygodnie przeprosin na głównej stronie jednego z największych portali internetowych w Polsce.

 

"Wycena, którą otrzymałem ścięła mnie z nóg. Same przeprosiny będą kosztować 221 tysięcy złotych. Do tego 5 tysięcy grzywny. Za co? Za to, że śmiałem uznać, że jeśli adwokat kupuje roszczenia i przejmuje kamienice to jest to dzika reprywatyzacja" - przyznał miejski aktywista. 

 

Stwierdził, że "dziką reprywatyzacją" od 6 lat nazywana jest cała reprywatyzacja w stolicy, ponieważ "odbywa się nie na podstawie ustawy, ale bardzo dziwnego orzecznictwa sądów administracyjnych".

 

 

"Tym pojęciem posługują się media od wielu lat. Tym pojęciem posługiwałem się ja od 2013 roku. I teraz mogę zostać bankrutem, bo sąd nie rozumie i nie akceptuje na czym polega wolność słowa. (...) Liczę, że sąd apelacyjny się opamięta. Jeśli nie to chyba będę musiał uciekać z Polski" - napisał Śpiewak. 

 

Zobacz również: "Sąd oddał kamienicę rodzinie kryminalisty Marka M." - komentuje Śpiewak decyzję ws. Dahlberga 5

 

"Kupił roszczenia i przejął kamienicę"


W niedzielnym wpisie na Facebooku Śpiewak wskazał, że Szaniawski "brał udział w przynajmniej kilkunastu postępowaniach reprywatyzacyjnych w Warszawie, w co najmniej jednym przypadku kupił od swoich klientów roszczenia i przejął kamienicę na ulicy Stępińskiej na dolnym Mokotowie". "W przypadku reprywatyzacji nieruchomości przy Żurawiej 31, którą prowadził Szaniawski, było prowadzone policyjne śledztwo w związku z fałszowaniem dokumentów" - napisał Śpiewak.


Zwrócił uwagę, że mec. Szaniawski był "patronem Ernesta Bejdy, obecnego szefa CBA". "Jego syn Paweł Szaniawski został zatrzymany w 2015 roku pod zarzutami korupcyjnymi związanymi z kontraktami w NFZ. Gdy Prawo i Sprawiedliwość doszło do władzy, sprawa została umorzona, a agent CBA, który tropił jego przeszłość biznesową i działalność na styku kontraktów w NFZ i reprywatyzacji, został natychmiast wyrzucony z pracy przez Ernesta Bejdę" - czytamy we wpisie.

msl/hlk/ polsatnews.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze