"PiS próbuje nieczystymi metodami zmienić wynik wyborów" vs. "Było dużo głosów nieważnych"

Polska
"PiS próbuje nieczystymi metodami zmienić wynik wyborów" vs. "Było dużo głosów nieważnych"
PAP/Tomasz Gzell
Kierwiński: prawa matematyki też mogą zostać zakwestionowane

PiS próbuje nieczystymi metodami zmienić wynik wyborów; nikt nie ma pewności, czy ponowne przeliczenie głosów nie będzie ich fałszowaniem - powiedział Krzysztof Gawkowski (Wiosna) odnosząc się do wniosków PiS do SN o ponowne przeliczenie głosów w sześciu okręgach w wyborach do Senatu. Z kolei rzeczniczka PiS Anita Czerwińska zapewnia, że rządzący chcą, by "wszystko było przeliczone i sprawdzone".

PiS złożyło wnioski do Sądu Najwyższego w ramach protestów wyborczych. Chodzi o ponowne przeliczenie głosów w sześciu okręgach w wyborach do Senatu: nr 75 (Katowice), nr 100 (Koszalin), nr 12 (Kujawsko-Pomorskie), nr 92, 95 i 96 (Wielkopolska). Sąd Najwyższy potwierdził wpłynięcie dokumentów.

 

Porażki kandydatów PiS

 

W okręgu nr 12 (obejmujący powiaty: brodnicki, golubsko-dobrzyński, grudziądzki, rypiński, wąbrzeski oraz miasto Grudziądz) kandydatem Prawa i Sprawiedliwości na senatora był Andrzej Mioduszewski, który otrzymał 50 168 głosów, co przełożyło się na 37,43 proc. poparcia. Mioduszewski przegrał z kandydatem Polskiego Stronnictwa Ludowego Ryszardem Boberem, który zdobył 52 619 głosów i uzyskał 39,26 proc. poparcia.

 

W okręgu nr 92 - (obejmującym powiaty: gnieźnieński, słupecki, średzki, śremski, wrzesiński), kandydatem PiS był Robert Gaweł. Uzyskał on 75 413 głosów (40,90 proc. poparcia). Mandat senatorski zdobył w tym okręgu kandydat Koalicji Obywatelskiej Paweł Arndt zdobywając 76 897 i 41,71 proc. poparcia.

 

W okręgu nr 95 - (obejmujący powiaty: kępiński, krotoszyński, ostrowski, ostrzeszowski) kandydat PiS Łukasz Mikołajczyk otrzymał 77 780 głosów (49,27 proc. poparcia). Mandat uzyskała Ewa Matecka z KO, która dostała 80 084 głosów i 50,73 proc. poparcia.

 

W okręgu nr 96 - (powiaty: jarociński, pleszewski, kaliski i miasto Kalisz), PiS reprezentował Andrzej Wojtyła, który uzyskał 70 993 głosy (49,45 proc. poparcia). Wojtyła przegrał z Januszem Pęcherzem z KO, który zdobył 72 579 głosów, co przełożyło się na 50,55 proc. poparcia.

 

320 głosów różnicy na niekorzyść PiS

 

W okręgu nr 75 do Senatu została wybrana wiceprezeska partii Wiosna Gabriela Morawska-Stanecka (KW SLD). Poparło ją 50,93 proc. głosujących. Jej kontrkandydat, senator minionej kadencji, Czesław Ryszka (PiS) otrzymał poparcie 49,07 proc. wyborców. Na Morawską-Stanecką głosowały 64 tys. 172 osoby, a na Ryszkę 61 tys. 823 wyborców. Różnica wynosi 2349 głosów.

 

W okręgu nr 100 senacki mandat zdobył poseł PO Stanisław Gawłowski, startujący jednak z własnego komitetu. W okręgu obejmującym powiaty koszaliński, sławieński, szczecinecki i Koszalin, Gawłowski zdobył 44 tys. 956 głosów i uzyskał poparcie na poziomie 33,67 proc. O mandat senacki w okręgu nr 100 z Gawłowskim rywalizowało dwóch kandydatów. Krzysztof Nieckarz z PiS uzyskał 44 tys. 636 głosów (33,43 proc.). Różnica wyniosła 320 głosów.

 

Drugim kontrkandydatem Gawłowskiego był z kolei lekarz Krzysztof Berezowski, startujący z komitetu KWW Niezależny - K.Berezowski. Na niego zagłosowało 43 tys. 933 wyborców (32,90 proc.). W tym przypadku różnica wynosi 1023 głosy.

 

Krzysztof Michałowski z zespołu prasowego Sądu Najwyższego powiedział, że okręgu senackim nr 100 różnica miedzy dwoma najlepszymi kandydatami wyniosła 320 głosów przy ponad 136 tys. wszystkich oddanych głosów, a w okręgu nr 75 różnica ta wyniosła 2349 głosów na ponad 129 tys. oddanych głosów.

 

PiS wskazuje na liczbę głosów nieważnych

 

- Pełnomocnik Wyborczy zwrócił też uwagę na liczbę głosów nieważnych w obu okręgach - i tak w okręgu nr 100 głosów nieważnych było 3 tys. 344, a w okręgu nr 75 liczba głosów nieważnych wyniosła 3 tys. 749 - zaznaczył Michałowski.

 

Czytaj więcej: PiS złożyło protesty ws. wyborów do Senatu. Chce ponownie przeliczyć głosy w dwóch okręgach

 

Rzeczniczka PiS zaznaczyła, że powodem złożenia wniosków była liczba głosów nieważnych w poszczególnych okręgach. - Jest dużo głosów nieważnych przy małej różnicy między kandydatami - powiedziała Anita Czerwińska.

 

- Chcemy, żeby ponownie zostało to przeliczone i sprawdzone - dodała rzeczniczka PiS i podkreśliła, że partia będzie teraz czekać na dalsze kroki i informacje ze strony Sądu Najwyższego.

 

Z kolei zastępca rzecznika PiS Radosław Fogiel powiedział, że "protesty można składać do dzisiaj [poniedziałek - red.] do północy". - Jeszcze analizujemy inne okręgi, nie wykluczamy, że jeszcze się takie znajdą [co do, których PiS zażąda ponownego przeliczenia głosów - red.] - powiedział Fogiel.

 

- Czekamy na rozstrzygniecie i nie nam debatować, i dywagować o tym, jakie to będzie rozstrzygnięcie. Nie nam wchodzić w kompetencje SN. Mieliśmy takie prawo i skorzystaliśmy z tego - powiedział w poniedziałek w Rzeszowie szef komitetu wykonawczego PiS Krzysztof Sobolewski.

 

"Prawa matematyki też mogą zostać zakwestionowane"

 

O wnioski złożone do SN byli pytali podczas konferencji prasowej w Sejmie posłowie PO-KO. - Wiemy po co była reforma w Sądzie Najwyższym, zaraz zobaczymy jak będzie wyglądała ta sprawa w szczegółach, ale wiemy, że Sąd Najwyższy miał być zmieniony właśnie po to, żeby protesty wyborcze czy sprawy dotyczące wyborów mogły być decydowany, czy mogły ogniskowane w Sądzie Najwyższym zmienionym przez PiS - zauważył poseł PO Cezary Tomczyk.

 

- Jeżeli by się okazało, że PiS przy pomocy Sądu Najwyższego czy izby, którą sam zmienił, próbuje zmienić wynik wyborów w Polsce, to znaczyłoby, że w Polsce skończyła się demokracja i rządy prawa i znaczyłoby, że PiS za nic ma wynik wyborczy - podkreślił poseł.

 

- Przypominam sobie takie sytuacje, które miały miejsce w Europie i wtedy na ulicę wychodziło kilka milionów ludzi i zawsze ta władza przegrywała. Są takie chwile, że władza nie chce poddać się woli obywateli, ale to zawsze dla władzy kończy się bardzo źle - dodał.

 

Marcin Kierwiński (PO-KO) zauważył, że dotychczasowe doświadczenia z rządami PiS-u pozwalają wysnuć tezę, że prawa matematyki w przypadku PiS także mogą być zakwestionowane.

 

Senator elekt Stanisław Gawłowski powiedział z kolei w TVN24, że "głosy policzone przez członków obwodowych komisji wyborczych są policzone właściwie". - Przecież ja w tych komisjach nie pracowałem, pracowali tam przedstawiciele głównych partii i to oni liczyli głosy - mówił Gawłowski. Zaznaczył, że PiS brakuje do większości w Senacie dwóch mandatów i dlatego partia szuka okazji, aby to zmienić.

 

Gawkowski: "Nieczyste metody"

 

- Prawo i Sprawiedliwość próbuje nieczystymi metodami zmienić wynik wyborów, który rozstrzygnęli wyborcy przy urnach wyborczych - powiedział Krzysztof Gawkowski.

 

- Nikt nie ma pewności, czy ponowne przeliczenie głosów nie będzie ich fałszowaniem. Może się okazać, że dzisiaj PiS zamiast kłusować na senatorów, będzie próbował ich wykluczać i to przy użyciu nieuczciwych metod - stwierdził polityk Wiosny.

 

- Uważam, że ten wniosek jest dlatego, że żaden z senatorów zjednoczonej opozycji i senatorów niezależnych nie dał się Prawu i Sprawiedliwości przeciągnąć na swoją stronę - zapewniła Morawska-Stanecka na konferencji prasowej w Sejmie.

 

Senator-elekt, wiceprezes Wiosny Gabriela Morawska-Stanecka odnosząc się do wniosków PiS do SN wyraziła nadzieję, że "decyzja wyborców zostanie przez Prawo i Sprawiedliwość w konsekwencji uszanowana".

 

- Jako demokratyczna opozycja wygraliśmy wybory w Senacie i nic nie może tego zmienić; jako demokratyczna opozycja będziemy się trzymać razem i będziemy jednością, i my w końcu wygramy, wygramy wszędzie - oświadczyła.

 

Zobacz też: Prokuratura odmówiła wszczęcia śledztwa ws. budowy "dwóch wież". Dwa dni przed wyborami

 

Lewica chce uczestniczyć w przeliczaniu

 

- PiS składając wnioski do SN o ponowne przeliczenie głosów chce doprowadzić do sytuacji, w której w Senacie będzie miało większość, bo, jak się okazuje nie udała im się metoda kłusownictwa i przejmowania senatorów za pomocą różnego rodzaju funkcji czy innych korzyści - powiedział na konferencji Gawkowski.

 

Dodał, że działania PiS "mają charakter grupy przestępczej, która w którymś momencie przekroczy wszelki granice".

 

- Dziś jest ten dzień, kiedy PiS rozpoczyna drogę ku dyktaturze. Dyktaturze, która nie liczy się z wynikami wyborów, bo wyniki wyborów można zmienić - ocenił polityk Wiosny.

 

Gawkowski zapowiedział, że Lewica zrobi wszystko, aby uczestniczyć w ponownym przeliczaniu głosów.

 

- Wyślemy swoich obserwatorów, jeżeli trzeba będzie każdy pojedynczy głos zliczać, będziemy też apelować do opinii publicznej, jeżeli PiS będzie chciało łamać kręgosłup demokracji, będzie chciało oszukać wyborców, którzy oddali głos. Będziemy apelowali: bądźcie z nami na ulicach. Nie ma mowy i nie ma zgody na to, aby w sposób niezgody z prawem łamać rozstrzygnięcia wyborcze - powiedział polityk Lewicy.

 

SN rozstrzyga o ważności wyborów

 

Sąd Najwyższy rozpatruje wniesione protesty w składzie trzech sędziów nowo utworzonej Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych SN, w postępowaniu nieprocesowym i wydaje opinię w formie postanowienia w sprawie protestu. Po rozpoznaniu wszystkich protestów - na podstawie sprawozdania z wyborów przedstawionego przez PKW oraz opinii ws. protestów - SN rozstrzyga o ważności wyborów. Rozstrzygnięcie ma formę uchwały podjętej w składzie całej Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych, nie później niż w 90 dniu po dniu wyborów.

bas/hlk/dk/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze