Fogiel: premierem będzie Mateusz Morawiecki - "Śniadanie w Polsat News"

Polska

Nie ma sporu o to, że premierem w nowym rządzie będzie Mateusz Morawiecki - powiedział w "Śniadaniu w Polsat News" Radosław Fogiel (PiS). Radosław Figiel z PiS. Zapytany o to, czy Zbigniew Ziobro tworzy koalicję z Beatą Szydło i Mariuszem Kamińskim przeciwko Mateuszowi Morawieckiemu z własnym kandydatem na szefa rządu - Mariuszem Błaszczakiem. - To jedna z wielu plotek - zaprzeczył polityk.

- Dzwonili do mnie dziennikarze z pytaniem, czy to prawda, że Zbigniew Ziobro wychodził trzaskając drzwiami. Absolutnie nie. Rozumiem,  że część polityków i dziennikarzy jest w takim rozpędzie kampanijnym, ze skończyła się kampania i trzeba szukać sobie nowych tematów - powiedział zastępca rzecznika PiS.

 

- Sejm startuje 12 listopada, pytanie kiedy będzie zaprzysiężenie, myślę, że premierem będzie Mateusz Morawiecki - odpowiedział dopytywany.

 

Konfederacja: opozycja na prawo od PiS

 

Zapytany o to, czy Konfederacja może udzielić nawet kilkoma głosami poparcia PiS w razie potrzeby Jakub Kulesza powiedział, że pytanie to powinno być zadane w drugą stronę.

 

- Słyszałem z ust wicepremiera Gowina, że jeśli rozmowy koalicyjne to broń boże z Konfederacją - stwierdził.

 

- Jesteśmy myślę totalną ideową prawicą i merytoryczną opozycją. Myślę, że to bardzo PiS nie będzie pasowało. Nie sądzę by ktokolwiek z PiS, przynajmniej z władz, chciał realizować nasze postulaty jak likwidację podatku dochodowego, wprowadzenie bonu oświatowego, ochrona życia od poczęcia. To są postulaty, które są zwalczane w samym jądrze Prawa i Sprawiedliwości powiedział Jakub Kulesza (Konfederacja).

 

- Weto Senatu bardzo łatwo odrzucić w Sejmie i to zapewne będzie czynione. Senat w tej sytuacji pełni role czysto redakcyjną - odniósł się Kulesza do dyskusji na temat słabszej pozycji PiS w wyższej izbie parlamentu.

 

PO: to opozycja miała milion głosów więcej

 

Platforma Obywatelska zdobyła w wyborach parlamentarnych wynik niższy niż cztery lata temu. W partii coraz głośniej mówi się o tym, że za taki wynik odpowiedzieć musi personalnie lider - Grzegorz Schetyna. - O tym zadecydują wybory władz, nie mamy na razie nawet zgłoszonych kandydatów - powiedział Arkadiusz Myrcha z PO.

 

- Nie chce się wtrącać, ale kiedy my osiągnęliśmy słaby wynik wyborczy, to w miesiąc po wyborach mieliśmy nowego prezesa - odniósł się do tych słów nieco później Marek Sawicki (PSL).

 

- Widzimy na razie, że w PiS zaczyna się walka buldogów pod dywanem - powiedział Myrcha. - Musimy się skupić nad tym z jaką Polską będziemy mieli do czynienia po 12 listopada - powiedział.

 

- Poprawiliśmy wynik wyborczy sumując głosy Platformy i Nowoczesnej. Uważam, że to PiS ma więcej problemów. Ma mniejszy stan posiadania posłów w Sejmie niż [jeszcze - red.] obecnie, przegrało Senat i widać, że odbywa się tam realna walka o władzę. Samo PiS ma mniej mandatów niż w obecnej [kończącej się - red.] kadencji, kosztem koalicjantów - powiedział Myrcha.

 

- Jedna izba jest dla PiS, druga dla opozycji. Jeśli zsumujemy głosy poparcia Polaków na opozycję demokratyczną - Lewicę, Koalicję Obywatelską, Koalicję Polską - głosowało o ponad milion więcej obywateli niż na obóz PiS. Taka jest rzeczywistość. A przed nami, przede wszystkim, wybory prezydenckie - zaznaczył poseł Platformy.

 

Zaoponował przedstawiciel PiS, który stwierdził, że z te szacunki nie umniejszają wartości legitymacji do rządzenia.

 

- To trochę mylące, to poszukiwanie jakiegoś usprawiedliwienia. Partiom, które mienią się opozycją demokratyczną trudno pogodzić się z wynikiem demokratycznych wyborów - powiedział Radosław Fogiel. - W 2007 roku Platforma Obywatelska miała 2 miliony mniej głosów niż pozostałe partie zsumowane. Czy ktoś wtedy negował mandat Platformy do rządzenia? No nie, bo taki mamy system wyborczy - dodał polityk PiS.

 

Sawicki: kolejny etap to wybory prezydenckie

 

Lewica będzie mieć w nowym Sejmie 49 posłów. Według Krzysztofa Śmiszka w Sejmie, w którym przez cztery lata nie było reprezentacji lewicowej, nadszedł czas, aby Lewica zaczęła pełnić rolę wiodącej partii opozycyjnej. Ma ona pełnić rolę podobną do Platformy Obywatelskiej w mijającej kadencji parlamentu.

 

- Polacy lubią, kiedy partie się dogadują, nie kłócą, potrafią schować do kieszeni ambicje i czy niewielkie różnice, i idą zjednoczone. I tak Lewica szła do wyborów i taka pozostanie przez najbliższe cztery lata. To już za cztery lata to my będziemy nadawać ton w polskiej polityce - powiedział Śmiszek.

 

- Mamy zupełnie nową sytuację po wyborach. Opozycja, jeśli dołożyć do tego Konfederację zdecydowanie uzyskała większą liczbę głosów niż Zjednoczona Prawica - powiedział z kolei Marek Sawicki z PSL. - W Senacie, tam gdzie mamy wybory bezpośrednie, jednomandatowe, PiS większości nie ma - dodał i podkreślił, że wzrośnie teraz rola Senatu jako tego cenzora stanowionego prawa. Przypomniał, że dotąd taki "bezwolny Senat" poprawiał błędy "za siódmym, za ósmym razem, a pan prezydent wszystko potem podpisał".

 

Zapytany o to, czy PiS może odzyskać przewagę przejmując niektórych senatorów opozycji uznał, że nie jest to możliwe. Natomiast zwrócił uwagę na konieczność mobilizacji opozycji.

 

- Liczymy, że w Senacie uda się zbudować stabilność, nikogo nie łowimy, nie kaptujemy. Mamy 48 szabel. I nie negujemy, w przeciwieństwie do opozycji, wyniku wyborczego. Rozmawiamy, liczymy na to, że ta postulowana m.in. przez Małgorzatę Kidawę Błońską zgoda, będzie mogła być przetestowana w Senacie - powiedział Radosław Fogiel (PiS).

 

PSL chce prawyborów prezydenckich i debat kandydatów opozycji

 

- Trzeba jasno powiedzieć, że jeśli chodzi o rządzenie państwem, to kolejnym etapem, który nas czeka są wybory prezydenckie. Jeśli ze strony opozycji będzie zbyt długie przeciąganie liny i zbyt późne wystawianie kandydatów, to rzeczywiście prezydent Duda jest w pozycji uprzywilejowanej - zaznaczył ludowiec.

 

- Jeśli chcemy poważnie przygotować się do wyborów prezydenckich to po stronie opozycji, ale także środowisk pozaparlamentarnych, jeśli będą tacy kandydaci, trzeba zrobić to co zaproponował Władysław Kosiniak -Kamysz [prezes PSL - red]. Powinny się odbyć prawybory i tych kilku kandydatów powinno przynajmniej pięć, dziesięć debat publicznych przeprowadzić [powiedzieć - red.] jaką wizję państwa proponują, co trzeba zmienić łącznie ze zmianami w Konstyutucji, żeby rzeczywiście dobrze przygotować wyborców do wyborów prezydenckich.

 

Śmiszek: Sprawa Banasia "wtopą" wizerunkową PiS

 

Radosław Fogiel zastępca rzecznika PiS przyznał, że Marian Banaś został wybrany na funkcję szefa NIK głosami Prawa i Sprawiedliwości.

 

- To prawda i nikt tego nie ukrywa. W momencie głosowania żadnych zastrzeżeń nie było - powiedział Radosław Fogiel (PiS). - Teraz pojawiły się kontrowersje. Byłoby dużo lepiej, żeby szef NIK był od wszelkich kontrowersji wolny. Na razie jednak mamy zarzuty medialne przeciwko słowu samego Mariana Banasia - powiedział polityk.

 

Jego zdaniem procedura kontrolna CBA jeszcze się nie zakończyła. - Pan Marian Banaś ma teraz czas na odniesienie się do zastrzeżeń CBA i na to czekamy. Nie mamy wpływu na obsadę szefa NIK już na tym etapie, możemy używać tylko narzędzi natury politycznej. Będziemy mieć pełną jasność już po zakończeniu postępowania CBA - zaznaczył Fogiel.

 

- Czekamy na zakończenie kontroli, żeby odnieść się do faktów - powiedział Fogiel.

 

- Robert Kropiwnicki [poseł PO na debacie ws. wyboru prezesa NIK - red.] mówił o zarzutach wobec prezesa NIK z mównicy sejmowej. Pani marszałek Witek wyłączyła mu mikroton, powiedziała, że nie chce na ten temat nic słyszeć i nic wiedzieć. A jednocześnie za plecami pana premiera siedzieli szefowie służb, którzy chociaż w minimalnym stopniu powinni pana premiera uprzedzić o trwającej procedurze sprawdzania pana Banasia, o istniejących zastrzeżeniach. Ta wiedza była, wszyscy w PiS udawali, że jak zasłonią oczy to nie będzie tematu, a po wyborach ludzie zapomną - powiedział Arkadiusz Myrcha.

 

- Jesteście stuprocentowo winni temu. Macie cały aparat państwowy, macie służby specjalne, mieliście marszałka Sejmu i doprowadziliście do wyboru na prezesa NIK człowieka wokół którego jest tak dużo kontrowersji, że nawet dla PiS to jest za dużo - powiedział Arkadiusz Myrcha.

 

- Za chwilę wszyscy złożymy oświadczenia majątkowe i one z mocy prawa będą skontrolowane. To że ktoś ma kontrolowane oświadczenie majątkowe nie znaczy, że jest z nim coś nie tak - powiedział Fogiel. - Domniemanie niewinności obowiązuje - dodał.

 

- Pan Fogiel mówi ciemno wszędzie, głucho wszędzie. Pan Banaś był kontrolowany jak był powoływany na wiceministra, ja sam podlegałem tym kontrolom wielokrotnie. Więc jak pan dziś mówi że nikt nie widział, nikt nie słyszał, to powiem szczerze, że służby państwa na czele z panem [Mariuszem - red.] Kamińskim w ogóle nie zadziałały, albo wiedziały i bały się przekazać cokolwiek prezesowi [Jarosławowi Kaczyńskiemu - red.] - Marek Sawicki (PSL).

 

- Niewątpliwie sprawa pana Banasia jest dużą wtopą wizerunkową Prawa i Sprawiedliwości - powiedział Krzysztof Śmiszek (Lewica). - PiS nie zależy teraz na odwoływaniu prezesa NIK. No bo po co. Mają na niego różne dokumenty. Będzie tańczył tak jak mu zagrają. Sześć lat spokoju będzie. Widzimy jakie pan prezes Kwiatkowski zostawił plany kontrolne i one na pewno nie byłyby miłe dla PiS. Jestem podejrzliwy, widzimy mgłę medialną, ale tak naprawdę wszystkim z PiS będzie na rękę jeśli pan Banaś będzie trzymał rękę na pulsie w sprawach kontroli państwa - powiedział Śmiszek.

 

  

 

Program prowadził Dariusz Ociepa.

 

Gośćmi "Śniadania w Polsat News" byli: Jakub Kulesza (Konfederacja), Radosław Fogiel (PiS), Arkadiusz Myrcha (PO), Krzysztof Śmiszek (Lewica), Marek Sawicki (PSL).

 

Dotychczasowe odcinki programu "Śniadanie w Polsat News" można obejrzeć tutaj.

hlk/ Polsat News

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze